Trump znalazł nowy cel. "Gramy w ruletkę i stawka jest bardzo wysoka"

Po Grenlandii Donald Trump zmienił cel międzynarodowej ofensywy i wrócił do ataków na Kanadę. Premiera Marka Carneya nazwał gubernatorem i zagroził wprowadzenie 100 proc. ceł. - Trump licytuje wysoko. Ta strategia, żeby mówić jak najwięcej, a potem iść na ustępstwa, też ma swoje granice - komentuje w rozmowie z WP dr Marcin Gabryś, kanadysta z UJ.

Donald Trump Donald Trump ostro atakuje działania Marka Carneya, który podpisał umowę z Xi Jinpingiem. Relacje między USA a Kanadą komentuje dr hab. Marcin Gabryś z UJ
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images
Paweł Buczkowski

Trump swoje ciosy wymierza już od blisko tygodnia. Rozjuszyło go wystąpienie Marka Carneya podczas ubiegłotygodniowego szczytu w Davos. Premier Kanady ogłosił tam, że "w ostatnich czasach mocarstwa zaczęły wykorzystywać integrację gospodarczą jako broń", a "cła jako dźwignię". Wspomniał również o "amerykańskiej hegemonii" oraz wezwał inne średniej wielkości potęgi do zwarcia szeregów i współpracy.

Trump wprost zaatakował Carneya jeszcze podczas swojego pobytu w Szwajcarii.

- Kanada dostaje od nas wiele rzeczy gratis. Powinni być wdzięczni, ale nie są. Oglądałem wczoraj waszego premiera - mówił Trump w Davos. - Nie był zbyt wdzięczny. Powinni być wdzięczni Stanom Zjednoczonym i Kanadzie. Kanada żyje dzięki Stanom Zjednoczonym. Pamiętaj o tym, Mark, kiedy następnym razem będziesz wygłaszać swoje oświadczenia - dodał Trump.

Trump: Chiny pożrą Kanadę żywcem

W weekend amerykański prezydent skupił się na kontaktach Kanady z Chinami. 16 stycznia przewodniczący Xi Jinping i premier Mark Carney podpisali w Pekinie wstępne porozumienie znoszące bariery handlowe, w tym w sprawie obniżki ceł na kanadyjskie produkty rolne i otwarcie Kanady na chińskie auta elektryczne.

Trump odnosząc się do tej sytuacji, nie raczył nawet nazwać Carneya premierem, tylko określił go mianem gubernatora.

"Jeśli gubernator Carney myśli, że zamierza uczynić Kanadę 'portem przeładunkowym' dla Chin, z którego będą wysyłać towary i produkty do Stanów Zjednoczonych, to jest w błędzie. Chiny pożrą Kanadę żywcem, całkowicie ją pożrą, niszcząc ich przedsiębiorstwa, strukturę społeczną i ogólny styl życia" - grzmiał prezydent USA we wpisie na platformie Truth Social.

Trump już traktuje Carneya tak jak Trudeau

Jak zauważa ekspert ds. polityki kanadyjskiej dr hab. Marcin Gabryś, słowa o gubernatorze usłyszał już drugi z kolei premier Kanady. Pierwszym był Justin Trudeau.

- Donald Trump na pewno osobiście nie lubił Justina Trudeau i to od czasów swojej pierwszej kadencji, kiedy on wyjątkowo działał mu na nerwy, stąd to określanie go jako gubernatora. Teraz zrobił to z Carneyem. Wydawało się, że w tym przypadku relacje będą bardziej przyjazne, ale po Davos wszystko wróciło na poziom Trudeau - mówi dr hab. Marcin Gabryś, politolog z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Ekspert, odpowiadając, dlaczego Donald Trump obrał sobie za cel Kanadę, przyznaje żartobliwie, że "to pytanie za milion dolarów".

- Na poziomie faktów trudno znaleźć odpowiedź, ja jej przynajmniej nie widzę. Współpraca, handel, uzupełnianie się między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi to jest coś, co dobrze działało. Wydaje mi się, że Trump do końca tego nie rozumie. Oczywiście wskazuje pewne elementy, które są ze strony Kanady wykorzystywaniem relacji, np. niepłacenie 2 proc. PKB na obronność, zamykanie części swoich sektorów przed konkurencją ze strony amerykańskiej. De facto i tak Stany Zjednoczone na tym korzystają i to patrząc od końca lat 80-tych, kiedy układ o wolnym handlu został zawarty, to wzrost jest wielokrotny, jeśli chodzi o zyski dla firm amerykańskich - wskazuje dr hab. Marcin Gabryś.

Czemu Carney pojechał do Pekinu?

Politolog przeanalizował porozumienie zawarte 10 dni temu między Xi Jinpingiem a Markiem Carneyem i zwraca uwagę, że nie ma tam tego, przed czym ostrzega prezydent Stanów Zjednoczonych.

- Wydaje mi się, że po stronie Trumpa działa psychologia. On nie do końca rozumie różnicę między 'trade deal', a 'free trade deal'. Przecież w Chinach nie podpisano porozumienia o wolnym handlu między Kanadą a Chinami, tylko zredukowano różne bariery m.in. import samochodów elektrycznych czy rzepaku, ale to jest tak naprawdę powrót do tego, co było jeszcze przed kilkoma laty. Tu nie ma pełnego otwarcia - zaznacza dr hab. Marcin Gabryś.

Podkreśla, że w obowiązującej umowie o wolnym handlu między Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i Meksykiem jest specjalny zapis na wypadek, gdyby któryś z tych krajów wynegocjował umowę o wolnym handlu z krajem, który ma gospodarkę nieopartą o rynek, czyli de facto z Chinami. Wtedy pozostałe kraje mogą umowę wypowiedzieć.

- Carney jest oczywiście tego świadomy, więc te umowy nie idą w kierunku umów o wolnym handlu, ale w kierunku szukania tej trzeciej nogi, dywersyfikacji, żeby nie być zależnym wyłącznie od Donalda Trumpa - podkreśla dr hab. Marcin Gabryś.

Carney odrzucił strategię uległości

Czy jednak Mark Carney, sprzeciwiając się Donaldowi Trumpowi, mógł przesadzić? Odpowiadając na to pytanie, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, broni stanowiska premiera Kanady.

- Oczywiście pytanie, czy Carney nie przelicytował, jest zasadne. Można postawić drugie pytanie, czy to nie jest tak, że w relacji z człowiekiem, który zatrzymuje się dopiero w momencie, kiedy wyznaczy mu się granice, to czy postawienie się, nie jest tą właściwą strategią? - pyta Marcin Gabryś.

Tym bardziej, że jak zauważa politolog, poparcie dla Carneya po tym, jak wrócił z Davos, jest w Kanadzie rekordowo wysokie.

- Widać, że postawienie się Trumpowi służy konsolidacji poparcia dla liberałów, więc z punktu widzenia wewnętrznej polityki daje punkty polityczne. Poza tym Mark Carney jest doświadczonym bankierem. Analitycy żartują, że jak ktoś pracował w Goldman Sachs to ma dobrze opracowaną strategię dyplomacji, ale też takiego działania, które uczy duża korporacja i on wie, co robi. Tutaj różne opcje są po prostu kalkulowane - uważa.

USA kontra Kanada. Tutaj każdy może przegrać

Wspomniana wcześniej umowa o wolnym handlu jest jednak szalenie ważna dla Kanady. Ewentualne jej zerwanie przez Stany, byłoby dla tego kraju dramatem. Jednak prof. Marcin Gabryś przypomina również protest amerykańskiej branży motoryzacyjnej przy ubiegłorocznej zapowiedzi wprowadzenia ceł na Kanadę.

- Gramy w ruletkę i stawka jest bardzo wysoka. Dla gospodarki kanadyjskiej byłoby śmiertelnym zagrożeniem, jeżeli tego układu o wolnym handlu by nie było. Ale to nie jest tak, że Stany Zjednoczone nie odczułyby tego. Na pewno by odczuły. Trump licytuje wysoko, ta strategia, żeby mówić jak najwięcej, a potem jakieś ustępstwa dokonywać, ona też ma swoje granice. Można ją sprawdzić, tak jak w pokerze i wtedy może się okazać, że jednak to Amerykanie muszą ustąpić, a nie zawsze Kanadyjczycy - zaznacza politolog z UJ.

Sekretarz ds. handlu wspiera separatystów z Alberty

Krytyka z powodu umowy z Chinami to jedno, ale inny przedstawiciel amerykańskiej administracji minister skarbu Scott Bessent w piątek poparł ruch separatystyczny w kanadyjskiej prowincji Alberta. - Albertańczycy to bardzo niezależni ludzie, są pogłoski, że mogą mieć referendum, czy chcą zostać w Kanadzie czy też nie. Ludzie chcą suwerenności. Chcą tego, co mają USA - powiedział Bessent.

- Obserwuję z dużym niepokojem to, jak Stany Zjednoczone coraz bardziej publicznie mówią o ruchu separatystycznym w Albercie. Jeśli chodzi o poparcie społeczne, to około 20-kilku proc. osób w sondażach chce tej separacji, ale jednocześnie Stany Zjednoczone przez oficjalne kanały prowadzą do podsycania nastrojów. Można na to spojrzeć w jeszcze jeden sposób. Zasoby naturalne: ropa naftowa, gaz ziemny w Albercie to jest tak naprawdę to, czego Stany Zjednoczone szukają po całym świecie. Atak na prezydenta Wenezueli był sposobem na uzyskanie dostępu do złóż ropy naftowej. Czy Alberta nie jest bliżej i również nie może temu służyć? Nie wiem, w logice prezydenta Trumpa wydaje mi się, że może - podsumowuje dr hab. Marcin Gabryś.

Paweł Buczkowski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Amerykanie wkroczą na wyspę Chark? Ekspert: "Iran będzie bezwzględny"
Amerykanie wkroczą na wyspę Chark? Ekspert: "Iran będzie bezwzględny"
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Jest podpis Tuska. Dodatkowe dni wolne od pracy. Ale nie dla każdego
Jest podpis Tuska. Dodatkowe dni wolne od pracy. Ale nie dla każdego
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"