Nie wiadomo, jak często mył się człowiek pierwotny. Męczyły go wszy i inne pasożyty, które razem z nim wywędrowały z Afryki, by zdobywać świat (wskazują na to badania DNA)
, ale można założyć, że w ciepłe dni z przyjemnością pluskał się w rzekach i jeziorach. Trochę więcej wiemy o cywilizacjach, które pozostawiły po sobie teksty i ślady materialne. Istnienie kanalizacji i łaźni w hinduskim protomieście Mochendżo-Daro (z połowy III tys. p.n.e.) świadczy o dużym znaczeniu higieny. Rytualne mycie było obowiązkowe w wielu religiach, gdyż brud obrażał boga. Puryfikacji poddawali się kapłani egipscy, żydzi, muzułmanie. Żydzi cali zanurzali się w wodzie, kapłani egipscy depilowali ciało. Zwykli Egipcjanie myli się w domach, podobnie jak wysportowani Grecy, którzy w ramach higieny nacierali ciała oliwą, by potem ją zeskrobać. Chociaż myto się regularnie (często motywem dekoracyjnym ceramiki greckiej jest kąpiąca się kurtyzana), to raczej robiono to w zaciszu domowym, jak Odys w „Odysei”. Dopiero Rzymianie wynieśli
kąpiel na piedestał i zrobili z niej towarzyską atrakcję, propagując w całym Imperium kult czystości. Typowa dla Greków indywidualna kąpiel w chłodnej wodzie przegrała z ciepłą i wspólną kąpielą rzymską, pisze we właśnie wydanej przez Bellonę książce „Historia brudu” Katherine Ashenburg. Dostępność wody i łaźnie stały się symbolem Rzymu. Pierwsze termy wyposażone w hypokaustum (system ogrzewania gorącym powietrzem, patrz POLITYKA 3) pojawiły się już w III w. p.n.e. w południowej Italii, jednak prawdziwe pałace kąpielowe zaczęli stawiać cesarze. W ogromnych salach, do których każdy miał codziennie dostęp (za darmo lub niewielką opłatą), można było nie tylko wypocić się, wykąpać w ciepłej i zimnej wodzie, poćwiczyć, poczytać, porozmawiać, ale skorzystać z usług masażysty lub prostytutki. Dla pozbawionych w domach wody biedaków wizyta w cesarskiej łaźni była luksusem. Co prawda decyzja o koedukacyjnej kąpieli była indywidualna, ale poeta rzymski Marcjalis (I w. n.e.) narzekał, gdy kobieta wchodziła do basenu w
ubraniu. Wśród nagich ciał w łaźni przestawała mieć znaczenie pozycja społeczna, zachwycało piękne ciało niewolnika, a opasły brzuch bogacza był powodem do drwin. Kulturalny mieszkaniec Imperium robił wszystko, by być czystym. Z pewnością Konstantyn Wielki wprowadzając chrześcijaństwo jako religię państwową nie pomyślał, że rozpropaguje ona kult brudu. * Potępienie kąpieli*