Tą wiadomość uzyskał on od wiceprezesa Metalexportu Wiesława Dębskiego. Według Nowika, w kraju nie ma szefa spółki Piotra Buechnera.
Nie mamy żadnych dobrych informacji. Wiceprezes Dębski powiedział, że nie można w tej chwili wypłacać naszych wynagrodzeń, bo banki wyrokiem sądowym zajęły wszystkie pieniądze fabryki. Będziemy mogli je dostać po ogłoszeniu upadłości zakładu - zakomunikował protestującym Nowik.
Wówczas rozległy się okrzyki: "Złodzieje", "Dębski - złodziej" oraz gwizdki i syreny.
Po przekazaniu informacji, że rozmowy nie przyniosły skutku, protest zakończono. 600-osobowa grupa demonstrantów przemieszcza się pod Narodowy Bank Polski, gdzie ma dołączyć do innego protestu zorganizowanego przez OPZZ.
Przed siedzibą Metalexportu demonstranci zostawili swoje transparenty i kukłę Buechnera.(an)