Do informacji tych dotarło "Życie Warszawy". Jak ustalił dziennik, po zatrzymaniu gangstera policja austriacka przejęła tylko nieliczne dokumenty. Reszta materiałów została nietknięta w domu. Do wtorku...
Istnienie archiwum potwierdzają byli współpracownicy "Baraniny". Według nich, miało być ono swoistą polisą ubezpieczeniową bossa.
"We wtorek przed południem "Baraninę" odwiedziła żona" - powiedział naczelnik wiedeńskiego aresztu Peter Prechtl. To było ostatnie spotkanie małżonków. Nie wiadomo, czy właśnie wtedy "Baranina" dowiedział się o stracie archiwum.
W środę nad ranem strażnik w wiedeńskim areszcie znalazł ciało Jeremiasza B.