Bałkański "kocioł" wrze. NATO reaguje i zwiększa liczbę żołnierzy

Źródło zdjęć: © East News | ARMEND NIMANI
oprac. SB

20.04.2024 14:57, aktual.: 21.04.2024 07:44

NATO podjęło decyzję o wzmocnieniu sił rezerwowych w ramach misji KFOR w Kosowie oraz EUFOR Altea w Bośni i Hercegowinie - poinformował Głównodowodzący Połączonych Sił NATO w Europie gen. Christopher Cavoli, cytowany w sobotę przez bośniackie media.

Generał Cavoli podkreślił, że po przeprowadzeniu dogłębnego audytu KFOR ustalono, że konieczne jest nie tylko zwiększenie liczby żołnierzy, ale także ulepszenie sprzętu, jakim dysponują. - Proces ten jest w toku. Naszym celem jest zwiększenie ilości ciężkiego sprzętu na terenie działań, a także zwiększenie liczby ludzi - powiedział generał.

Dodał, że w ramach tego procesu uruchomiono co najmniej dwie misje. Ich celem jest zebranie większej ilości informacji, które pozwolą na lepsze zrozumienie sytuacji w Kosowie oraz Bośni i Hercegowinie. Generał Cavoli ocenił, że napięcia etniczne w BiH mogą potencjalnie eskalować, co z kolei może destabilizować region Bałkanów Zachodnich.

- Polityka etnonacjonalistyczna uniemożliwia Bośni i Hercegowinie przyjęcie bardzo potrzebnych reform politycznych, prawnych i gospodarczych, które przyspieszyłyby jej integrację euroatlantycką - zauważył amerykański generał.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wzrost niepokojów w regionie

Generał Cavoli odniósł się także do ostatniego wzrostu niepokojów w regionie, które wywołały dyskusje wokół rezolucji dotyczącej Srebrenicy. Rezolucja ta ma trafić pod głosowanie Zgromadzenia Ogólnego ONZ i ma na celu ustanowienie 11 lipca Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ludobójstwie.

W lipcu 1995 roku, w okolicach Srebrenicy, która była wówczas tzw. strefą bezpieczeństwa pod nadzorem ONZ, zamordowano ponad 8 tys. mężczyzn i chłopców, zamieszkujących kraj bośniackich muzułmanów. Do dziś poszukuje się szczątków ok. tysiąca ofiar.

Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić wyraził obawy, że przegłosowanie rezolucji może w przyszłości doprowadzić do roszczeń o reparacje wojenne względem Belgradu i usunięcia Republiki Serbskiej (RS) - części BiH uznanej porozumieniem pokojowym w Dayton. W skład Republiki Serbskiej weszły m.in. tereny, na których dokonano ludobójstwa i czystek etnicznych.

W ostatni poniedziałek prezydent RS Milorad Dodik ogłosił, że "władze regionu wykazują się już determinacją we wdrażaniu działań mających doprowadzić do niepodległości" zamieszkiwanej w większości przez Serbów części BiH.

"Groźby secesji"

Parlament Republiki Serbskiej zdecydował w nocy z czwartku na piątek o przejęciu ze szczebla centralnego władz Bośni i Hercegowiny kompetencji określających zasady i proces przeprowadzania wyborów. Posłowie serbskiej części BiH przegłosowanie również raport negujący ludobójstwo w Srebrenicy.

Do zapowiedzi secesji odniosła się m.in. ambasada USA w Sarajewie. "Groźby secesji są kolejnym dowodem braku szacunku dla porozumienia pokojowego z Dayton. USA są gotowe odpowiedzieć na działania antydemokratyczne i wymierzone w to porozumienie. Popieramy integralność terytorialną, suwerenność i wieloetniczny charakter Bośni i Hercegowiny oraz odrzucamy wszelkie próby secesji" - zaznaczono w oświadczeniu ambasady.

Czytaj także:

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (85)
Zobacz także