Trwa ładowanie...
ycipk-16z208

Atak na Polaków w Calais. Para jechała przez płonącą zaporę. "Robiliśmy to w obronie własnego życia"

Para Polaków mieszkających w Anglii opisała w TVP Info swoją drogę przez zjazd do portu w Calais. Z ich relacji wynika, że dzień przed tym, jak w tym miejscu zginął 52-letni Mirosław I., musieli przejechać przez płonącą barykadę z drzew, którą ustawili ścigający ich imigranci. "Byliśmy w szoku, ogromny stres o własne życie" - opisuje kobieta. Francuskie służby rozkładają bezradnie ręce.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Imigranci w Calais
Imigranci w Calais (Reuters, Fot: Pascal Rossignol)
ycipk-16z208

Do sytuacji doszło w poniedziałek ok. godz. 3:30 na autostradzie A16, na kilka km przed zjazdem do portu w Calais. Jak relacjonuje w wiadomości przesłanej do TVP Info Marta Jaśkiewicz, razem z narzeczonym podróżowała w sznurze samochodów osobowych i tirów.

W pewnym momencie jadące przed nimi ciężarówki gwałtownie stanęły i przy ich samodzie znalazło się ok. 10 imigrantów, którzy próbowali wtargnąć do środka pojazdu. – Mężczyzna ruchami pistoletu pokazał nam, że mamy otworzyć drzwi, był wściekły. Byliśmy w szoku, ogromny stres o własne życie. Narzeczony zaczął trąbić i ruszać samochodem. Wtedy okazało się, że nie jest ich dziesięciu, tylko stu albo i więcej - opowiedziała Jaśkiewicz.

ycipk-16z208

Imigranci ich ścigali, więc przejechali przez ogień

Jeden z nich rzucił się na maskę samochodu. Gdy kierujący nim narzeczony kobiety zwolnił, mężczyzna wstał. Para przyspieszyła i ominęła grupę agresywnych ludzi. - I wtedy napotkaliśmy barykadę rozłożoną na dwóch pasach w postaci płonącego drzewa. Widzieliśmy w lusterkach, że biegną za nami - opisuje Polka.

"Zero tolerancji". Australia wobec uchodźców

ycipk-16z208

Para przejechała przez palącą się zaporę. - Nie mieliśmy innego wyjścia, ci ludzie byli naprawdę agresywni, musieliśmy przejechać przez płonącą barykadę, uszkadzając tym samochód. Robiliśmy to w obronie własnego życia - stwierdziła kobieta.

Tutaj zginął kierowca polskiego busa

Para przypomina, że to na tej trasie następnego dnia zginał kierujący busem Polak - 52-letni Mirosław I. - Mogliśmy to być my - podkreśla kobieta. Na miejscu nie było żadnego patrolu policji.

Ariel Żurawski: Codziennie są jakieś incydenty. Przestaliśmy jeździć tam, gdzie jest niebezpiecznie

ycipk-16z208

Co na całą sytuację francuskie służby? - Zadzwoniłam na policję francuską, której dyspozytorka powiedziała mi, że nie jest w stanie mi pomóc, że nie są w stanie nad tym zapanować. Powiedzieli nam jasno, że codziennie mają takie zgłoszenia, że komuś zepsuli samochód, że kogoś napadli - mówi Polka.

Ubezpieczalnia nie chce pokryć kosztów naprawy samochodu pary, ponieważ "sprawca jest nieznany". Prawnicy jak na razie nie chcą podjąć się sprawy uzyskania odszkodowania. To trudna sprawa, ponieważ żaden z imigrantów nie został zatrzymany i nie wiadomo, kto powinien odpowiedzieć za brak zapewnienia bezpieczeństwa na drodze.

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-16z208

ycipk-16z208
ycipk-16z208