Afera wyborcza w Złotoryi. Kupował głosy po 30 złotych

Afera z kupowaniem głosów w wyborach na burmistrza Złotoryi (woj. dolnośląskie). Zatrzymany został 36-letni Janusz K., który oferował 30 złotych za oddanie głosu na konkretnego kandydata. Teraz grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Głosowanie w lokalu wyborczym (zdj. ilustr.)
Głosowanie w lokalu wyborczym (zdj. ilustr.) (PAP, Fot: Tomasz Gzell)
WP

36-letni mieszkaniec Złotoryi Janusz K. oferował 30 złotych i podwiezienie autem do komisji wyborczej w zamian za oddanie głosu na konkretnego kandydata w wyborach na burmistrza. Oprócz Janusza K., w tej sprawie zatrzymano cztery inne osoby, które zgodziły się przyjąć pieniądze w zamian za głosowanie w określony sposób.

Zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył inny kandydat na burmistrza Złotoryi Rafał Miara. Poinformował on, że proceder kupowania głosów w pobliżu jednej z obwodowych komisji wyborczych trwał w wyborczą niedzielę od godziny 8.00. Jako dowód przestępstwa przedstawił nagranie przedstawiające proceder kupowania głosów, zarejestrowane przy pomocy ukrytej w okularach kamery.

Na nagraniu widać, jak Janusz K. oferuje 30 złotych w zamian za oddanie głosu na ubiegającego się o reelekcję burmistrza Złotoryi Ireneusza Żurawskiego.

WP

Wraz z Januszem K. zostali zatrzymani 35-letni Mariusz P., 25-letni Paweł D., 28-letni Nikodem H. oraz 65-letni Ryszard S., którzy mieli przyjąć korzyść majątkową.

Nieoficjalnie wiadomo, że czterech podejrzanych o przyjęcie pieniędzy mężczyzn i tak nie zagłosowało na Żurawskiego. Śledczym trudno będzie ustalić, czy mężczyźni wywiązali się z danej Januszowi K. obietnicy. Sam K. usłyszał już zarzuty.

Za przestępstwa korupcji wyborczej grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Polub WP Wiadomości
WP
WP