Afera w Instytucie Pileckiego. Komentują decyzję ws. Ruchniewicza
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska podczas piątkowej konferencji prasowej poinformowała o decyzji ws. odwołania profesora Krzysztofa Ruchniewicza z funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego. W sieci natychmiast pojawiły się w tej sprawie komentarze.
Zwolnienie kierownik berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego Hanny Radziejowskiej, która - jak informowała WP - otrzymała w Ministerstwie Kultury status sygnalistki, wywołało burzę. W piątek minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska zdecydowała o odwołaniu profesora Krzysztofa Ruchniewicza.
- Podjęłam decyzję o odwołaniu profesora Ruchniewicza z funkcji dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa imienia Witolda Pileckiego - mówiła Cienkowska podczas piątkowej konferencji prasowej.
- Głównym powodem mojej decyzji jest niedopełnienie obowiązków w zakresie umożliwienia statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze - przekazała.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Gen. Drewniak apeluje ws. Starlinków. "To rzutuje na Polskę"
Decyzja o odwołaniu Ruchniewicza. W sieci zawrzało
Po piątkowej decyzji w sieci pojawiło się wiele komentarzy w tej sprawie.
"W końcu" - napisał europoseł PiS Michał Dworczyk, publikując fragment wystąpienia minister Cienkowskiej z piątkowej konferencji, w którym informuje ona o odwołaniu profesora Krzysztofa Ruchniewicza.
"Pan Ruchniewcz wreszcie wyrzucony. Niestety przez miesiące pozwalano mu niszczyć Instytut Pileckiego. Mam nadzieję, że ofiary tego pana będą zrehabilitowane" - stwierdził z kolei europoseł PiS Piotr Muller.
"Krzysztof Ruchniewicz został odwołany z funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego m.in. za złą politykę komunikacyjną. Owszem, ona nie była dobra. Ale źródłem niektórych kłamliwych informacji było Ministerstwo Kultury" - napisał dziennikarz Wirtualnej Polski Paweł Figurski, który wraz z Patrykiem Słowikiem zajmował się sprawą.
W ten sposób Figurski odpowiedział na wcześniejszy wpis rzeczniczki Instytutu Pileckiego Luizy Jurgiel-Żyły, która w ubiegłym tygodniu stwierdziła: "Cieszę się, że mamy oficjalne potwierdzenie z Ministerstwa Kultury udzielone TVN24, że weekendowe rewelacje Wirtualnej Polski i Patryka Słowika były nieprawdziwe. Pytanie tylko dlaczego tak szanowane medium i dziennikarze, opierają się na nierzetelnych źródłach i w jaki sposób dziennikarze zrehabilitują się za ten błąd w sztuce?" - oświadczyła.
Podczas piątkowej konferencji Cienkowska stwierdziła m.in., że "w myśl obowiązujących przepisów Hanna Radziejowska nie była sygnalistką i nie mogła tego statusu otrzymać". - Nigdy nie otrzymała takiego statusu od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - oznajmiła.
Nawiązując do tych słów dziennikarka wnp.pl Anna Wittenberg napisała na platformie X: "Dobra, a jak ten pracownik nie miał uprawnień ani kompetencji, żeby odpowiadać, to w ogóle mógł czytać wiadomości pani Radziejowskiej?".
Europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik także skomentowała całą sprawę, pisząc z kolei: "Presja ma sens! Krzysztof Ruchniewicz, antypolski szef Instytutu Pileckiego, został wreszcie ODWOŁANY! Rząd Tuska bronił go tygodniami i to po tym jak proponował dyskusje o 'zwrotach dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec', kazał odwołać berlińską konferencję na temat zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki oraz stwierdził, że sprawa reparacji dla Polski od Niemiec 'to temat zamknięty'. Mimo podejmowania działań jawnie sprzecznych z polskim interesem narodowym trzymali go na stanowisku ile tylko zdołali. Niesamowite pasmo kompromitacji, zarówno ze strony prof. Ruchniewicza jak i całego rządu. Dopiero nagłaśnianie tych spraw i gigantyczna fala krytyki z wielu stron sprawiła, że pękli i odpuścili obronę tej ośmieszającej Polskę persony" - oświadczyła, dodając: "Oby następny prezes nie hańbił swoimi działaniami Instytutu, którego patronem jest nasz polski bohater i będzie reprezentował polskie interesy, a nie niemieckie. Ale zdaję sobie sprawę, że z tym rządem to mało prawdopodobne".
Czytaj też: