WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
raport
17-03-2004 (17:25)

Afera Rywina: teraz raport Łącznego

Wszystkie hipotezy na temat tego, kto wysłał Lwa Rywina do Agory i kto był w "grupie trzymającej władzę, są "tak samo prawdopodobne jak i nieprawdopodobne" - to konkluzja z raportu o aferze Rywina, który przygotował Jan Łączny (Samoobrona).
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

W raporcie, do którego dotarła PAP, Łączny twierdzi, że w "grupie trzymającej władzę" mógł być Robert Kwiatkowski, ale równie dobrze to Andrzej Zarębski i prezes Agory Wanda Rapaczyńska mogli poprosić Lwa Rywina, by ustalił, co ma zrobić Agora, by w ustawie o rtv znalazły się satysfakcjonujace spółkę przepisy. Poseł podkreśla też, że nie wiadomo, czy Rywin proponował 17,5 mln czy też 10 mln dolarów łapówki.

Refleksje na temat pracy komisji

Pierwszą część swojego raportu Łączny poświęcił ogólnym refleksjom na temat prac komisji śledczej. "Nadzieje związane z powołaniem komisji śledczej spełniły się jedynie w niewielkim stopniu. Dziś wiemy o wiele więcej na temat wyjaśnianych przez komisję spraw, nadal jednak nie znamy odpowiedzi na wiele podstawowych pytań. Pozostają nam pewne podejrzenia i mniej lub więcej prawdopodobne hipotezy" - napisał Łączny.

WP

Według niego, "należałoby jeszcze dalej prowadzić prace śledcze, przesłuchać ponownie niektórych świadków i powołać nowych". "Opinia publiczna jednak nie zniesie tych czynności, ponieważ nie wierzy już politykom" - podkreślił poseł.

Zdaniem Łącznego, to szefowa departamentu prawnego KRRiT Janina Sokołowska wpłynęła na Rządowe Centrum Legislacji, by usunęło z nowelizacji kluczowe słowa "lub czasopisma". Ich brak ograniczał zakaz posiadania ogólnopolskiej telewizji tylko do wydawców gazet ogólnopolskich.

Jakubowska kręci

Zdziwienie posła Samoobrony wzbudziło też zachowanie byłej wiceminister kultury Aleksandry Jakubowskiej, która "w całej sprawie kręci, nie jest szczera i trudno zrozumieć, dlaczego kryje fakt współpracy nad projektem z innymi".

WP

Poseł Samoobrony nie widzi natomiast nic niewłaściwego w składzie zespołu ekspertów, który przygotowywał projekt nowelizacji ustawy o rtv. "Projekt każdej ustawy opracowują eksperci z danej dziedziny, zwykle są uwikłani w jakieś interesy, szkoły myślenia, zawodowo działający w danej dziedzinie. To jednak nie dyskwalifikuje przygotowanych przez nich projektów ustaw" - pisze Łączny.

Nałęcz nieobiektywny

Poseł zarzuca szefowi komisji Tomaszowi Nałęczowi (UP) brak obiektywizmu w traktowaniu poszczególnych świadków i niektórych członków komisji: "forsował pozbawione podstaw prawnych usunięcie z komisji Renaty Beger, a tolerował w jej składzie Jana Marię Rokitę - pozbawionego immunitetu trzykrotnie".

Łączny zasiada w komisji śledczej od stycznia. Został powołany na miejsce Renaty Beger, która została z niej odwołana po tym, jak zrzekła się immunitetu.

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP