Żurek mówił o przywożeniu Ziobry "w bagażniku". Tłumaczy swoje słowa
- Przez jednych jestem krytykowany, a inni rozumieją tę słowną retorykę, która czasem pozwala nam w takiej dyspucie mówić takimi sloganami - powiedział w poniedziałek Waldemar Żurek w radiu TOK FM, nawiązując do swojej głośnej wypowiedzi, w której w kontekście Zbigniewa Ziobry padły słowa: "jakbyśmy chcieli, to byśmy go w bagażniku przywieźli". Minister sprawiedliwości podkreślił, że to hasło "jest oczywiście figurą retoryczną".
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, odnosząc się w niedawnej rozmowie z Onetem do "konferencji" Zbigniewa Ziobry z 5 grudnia, w czasie której w warszawskiej siedzibie PiS jedynie wyświetlono jego oświadczenie na ekranie, stwierdził, że "to jest tchórzostwo". - Rodzaj jakiejś zabawy pana Ziobry, bo wielokrotnie mówił, że stanie z podniesioną przyłbicą, kreował się na szeryfa. Szeryf to ktoś, kto się nie boi zmierzyć. My mamy wolne media i wolne sądy, przestrzegamy procedur. Naprawdę, jakbyśmy chcieli, to byśmy go w bagażniku przywieźli, służby na całym świecie robią takie rzeczy, nic nowego - dodał Żurek.
Słowa te od tego czasu były szeroko komentowane. Podczas poniedziałkowej wizyty ministra w radiu TOK FM prowadząca dopytywała go o tę wypowiedź, oceniając, że Żurek jest po nich "bardzo krytykowany".
- Jestem bardzo krytykowany... przez jednych krytykowany, a inni rozumieją tę taką słowną retorykę, która czasem pozwala nam w takiej dyspucie mówić takimi sloganami - odpowiedział na to minister sprawiedliwości.
Żurek o słowach ws. Ziobry: Figura retoryczna
Na stwierdzenie prowadzącej, że "przywożenie kogoś bagażniku brzmi strasznie", odparł: - Mieliśmy na świecie różne przypadki, kiedy służby poszukiwały osób, ścigały ich i musiały w sposób tajny wywieźć kogoś z jednego kraju, przewieźć go do innego kraju i to hasło "przewożenie w bagażniku" jest oczywiście taką figurą retoryczną.
Według dziennikarki minister jest również krytykowany za filmik po uchyleniu immunitetu Zbigniewa Ziobry, w którym zachęcał go do powrotu Polski, mówiąc o zupie - żurku i żartobliwie przekazując, że jest on także podawany w zakładach karnych.
- Można mnie krytykować za wiele rzeczy, ale musimy mieć świadomość, że minister sprawiedliwości mówi do szerokiego gremium - przekazał, podając za przykład spotkania "z młodymi ludźmi". - Tu chodzi o to, że my musimy nie wszystkie rzeczy mówić z kamienną miną, powagą. Docieramy do obywatela i ta forma jest zupełnie różna - przekazał, podkreślając, że "ten filmik jest robiony z przymrużeniem oka".
- Jeżeli my będziemy myśleć cały czas takimi metodami, to będziemy przegrywać wybory - powiedział i dodał, że "jest grupa intelektualistów, profesorów, z którymi prowadzi dysputy i którzy zwracają mu uwagę na różnego rodzaju przekazy".
- Ja oczywiście ich szanuję, chylę głowę przed nimi, ale spotykam się z młodym pokoleniem i wiem, że dla nich kwestia żartu, dowcipu, kwestia właśnie jakiegoś filmiku, który jest z podtekstem, jest czymś fajnym. Oni wtedy zaczynają się głębiej interesować danym tematem i moim zadaniem jest dotrzeć do tej grupy, ale także nie do wyborców prodemokratycznych, tylko do takich, którzy się wahają między Konfederacją, PiS-em, a być może innymi partiami - podsumował Żurek. Podkreślił, że "przyjmuje tę krytykę", również od "od jednego z profesorów, którego bardzo szanuje" i który zwrócił mu uwagę na wypowiedź dot. przewożenia w bagażniku.
Odnosząc się w dalszej części dyskusji do samej kwestii Zbigniewa Ziobry i ucieczki polityka PiS na Węgry, Żurek powiedział też, że "europejski nakaz aresztowania był zrobiony po to, żeby kraje unijne między sobą szybko dokonywały wymiany potencjalnych przestępców". Dodał także, iż "trzeba powiedzieć jasno, że Węgry łamią prawo unijne".
Źródło: TOK FM, WP Wiadomości