Zamachy w Brukseli. Na lotnisku zginęła mama dwóch 3‑letnich bliźniaczek, podróżowała do rodziny w Nowym Jorku
• Adelma Tapia Ruiz zginęła w zamachu na lotnisko w Brukseli
• Podróżowała do USA wraz z mężem oraz bliźniaczkami: Maureen i Alondrą
• Mąż kobiety oraz jedna z córek są ranni, zostali hospitalizowani
• Śmierć potwierdził jej brat Fernando Tapia Cora
• W zamachach w Brukseli zginęły 34 osoby, a ponad 200 jest rannych
23.03.2016 | aktual.: 23.03.2016 11:34
Pochodząca z Peru Adelma Tapia Ruiz, która mieszkała na stałe w Belgii, zginęła w zamachu na lotnisko w Brukseli. O śmierci kobiety poinformował jej brat Fernando Tapia Cora. To jedna z pierwszych potwierdzonych ofiar zamachu, do którego przyznało się Państwo Islamskie. W atakach zginęły co najmniej 34 osoby, a rannych zostało ponad 200.
36-letnia Adelma Tapia Ruiz mieszkała w Brukseli przez 9 lat. Wraz z dwiema 3-letnimi bliźniaczkami, Maureen i Alondrą, oraz mężem wybrali się w podróż do swojej mamy w Nowym Jorku w USA. Mąż kobiety, Christopher Delcambe, oraz jedna z córek są ranni i przebywają w szpitalu.
- Mimo ogromnego bólu, który wszyscy czujemy w domu, i jako jej starszy brat, muszę potwierdzić jej śmierć. Nie przeżyła ataku dżihadystów na lotnisko, nadal tego nie rozumiemy - poinformował w rozmowie z "New York Times" Fernando Tapia Cora. - Kiedy nastąpił atak, dziewczynki spokojnie się bawiły, był z nimi Christopher, niestety rozdzielili się Adelmą - dodał.
Adelma Tapia Ruiz miała trzy siostry i dwóch braci. - Jesteśmy w szoku, ciężko nam się mówi. Pochodzimy z Pucallpa, tutaj wszyscy są również w szoku - powiedział Fernando Tapia Cora. Dodał, że jedna z sióstr próbuje przedostać się do Belgii, by zidentyfikować zwłoki.
- Ona była szefem kuchni i studiowała marketing. Chciała otworzyć peruwiańską restaurację w Brukseli - dodał jej brat.
- Nie tak dawno tańczyliśmy i bawiliśmy się razem z okazji Dnia Kobiet - wspomina przyjaciółka kobiety, Sindey Jouany. - Była bardzo aktywną kobietą, nadal jestem w dużym szoku. Na początku myślałam, że to ktoś inny, dopiero po chwili dotarło do mnie, że jej już nie ma i co się w ogóle stało - dodała.
We wtorek na międzynarodowym lotnisku Zaventem w Brukseli doszło do dwóch wybuchów. Kolejna eksplozja wstrząsnęła stacją metra Maelbeek w dzielnicy europejskiej. W atakach zginęły co najmniej 34 osoby, a rannych zostało ponad 200. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie. Władze Belgii podniosły alert antyterrorystyczny w całym kraju do czwartego, najwyższego poziomu.