Trwa ładowanie...
ycipk-1vg4ez
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Zakaz bicia dzieci podzielił senatorów

Zakaz bicia dzieci dzieli senatorów. Podczas debaty na temat ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie większość z nich wyrażała obawy co do tego, jak zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci wpłynie na kondycję polskich rodzin.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zakaz bicia dzieci podzielił senatorów
(Jupiterimages)
ycipk-1vg4ez

Budząca wiele kontrowersji ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie została uchwalona przez Sejm na początku maja. Jej przeciwnicy obawiają się, że stworzy pole do nadużyć i może doprowadzić do nadmiernej ingerencji w autonomię rodziny i sposób wychowywania dzieci.

Debata w Senacie trwała ok. sześciu godzin. Najwięcej emocji wzbudzał zakaz bicia dzieci, senatorów niepokoją także m.in. zapisy zwiększające uprawnienia pracowników socjalnych oraz wprowadzające wymóg tworzenia w każdej gminie zespołów interdyscyplinarnych, zajmujących się przeciwdziałaniem przemocy.

Komisje Rodziny i Polityki Społecznej oraz Ustawodawcza poparły ustawę i wniosły o przyjęcie 11 poprawek, w tym dwóch poprawek merytorycznych. O odrzucenie ustawy wnosi Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.

ycipk-1vg4ez

Według Stanisława Piotrowicza (PiS) ustawa wyrządzi więcej szkód niż pożytku, a zakaz bicia dzieci nie uchroni ich przed maltretowaniem, uderzy natomiast w normalne rodziny. Argumentował, że przepisy chroniące przed przemocą już funkcjonują w polskim prawie i wystarczy je lepiej egzekwować. Protestował także przeciwko sugerowaniu, że siedliskiem przemocy jest rodzina, podkreślając, że przemoc jest wszechobecna w mediach i przestrzeni publicznej.

Jan Rulewski (PO) przyznał, że ustawa jest potrzeba, ale uznał, że należy ją dopracować. Jego zdaniem, nie wolno klapsów nazywać biciem, stawiać w jednym rzędzie rodziców karzących dzieci klapsami ze stosującymi przemoc. Pracę zespołów interdyscyplinarnych, które mają zajmować się przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie, i procedurę Niebieskiej Karty (jej założenie nie będzie wymagało zgody osoby dotkniętej przemocą) Rulewski nazwał "lustracją rodziny". Z sali wtórowały mu głosy: "znowu tworzymy teczki, tym razem niebieskie".

- Państwo zaczyna brać większą odpowiedzialność za wychowanie dziecka niż rodzice, rodzice nie będą mieli możliwości wpływu na dzieci poza upominaniem. Kto będzie odpowiadał za czyny tych dzieci? - pytał Witold Idczak (PiS). -Rodzina to jest świętość i precz od świętej rodziny polskiej - mówił Stanisław Kogut (PiS).

Ryszard Bender (PiS) przekonywał, że jest to ustawa "wariacka i niemoralna, narusza nie tylko prawo naturalne i moralność chrześcijańską, ale także prawo zwyczajowe". - Kiedyś się mówiło: zły to ojciec, co żałuje pasa dla syna. Dla syna, bo dawniej nie trzeba było go używać wobec dziewcząt. Ileż to porzekadło zawiera mądrości! - mówił.

ycipk-1vg4ez

Jarosław Duda z PO przypomniał, że nowelizowana ustawa obowiązuje od 2005 r., a zmieniana jest dlatego, że szereg organizacji pozarządowych zajmujących się tym problemem zwracało uwagę, iż w wielu punktach nie działa.

- Jest to odpowiedź na postulaty organizacji pozarządowych. Wprowadzamy bezpłatną obdukcję, zakaz zbliżania się i nakaz opuszczania lokalu przez sprawcę, a nie przez ofiary - teraz zdarza się, że to matka z dziećmi musiała uciekać z domu. Te zapisy są dla ofiar - mówił Duda. Podkreślił, że zakaz bicia dzieci to element edukacyjny, który niczego w układzie prawnym nie zmienia - Najlepszym nawet prawem nie rozwiążemy problemu przemocy, ale ta dyskusja, która się przy tej okazji przetacza, uwrażliwia Polskę na przemoc - zaznaczył wiceminister. Także rzecznik praw dziecka Marek Michalak przekonywał, że zakaz bicia dzieci w ustawie ma znaczenie symboliczne, nie niesie sankcji karnych, a wskazuje dobry kierunek. - Prawo powinno opowiedzieć się po stronie słabszych, po stronie ofiar przemocy domowej, które bite nie mogą iść do lekarza po obdukcję, bo ich nie stać, które uciekają z domu, szukając schronienia w noclegowniach; które po latach traumy potrzebują pomocy psychologicznej - mówił RPD.

- Tak, ta ustawa ingeruje w rodzinę, gdyby nie ingerowała, byłaby nieskuteczna. Ale nie w rodzinę dobrą, tylko tam, gdzie dochodzi do patologii. Powinni jej się bać domowi oprawcy, a nie zwykli, porządni obywatele, tak jak nie boją się zapisów Kodeksu karnego - mówił Michalak, odpowiadając na zarzuty przeciwników ustawy.

Podczas debaty do ustawy zgłoszono ok. 20 kolejnych poprawek. Teraz muszą je rozpatrzyć komisje. Następnie, podczas głosowania, które zaplanowane jest w piątek, Senat zdecyduje, czy poprzeć ustawę.

ycipk-1vg4ez

Ustawa ma wzmocnić ochronę ofiar przemocy, kładzie też duży nacisk na profilaktykę. Umożliwia skuteczną izolację sprawców od ofiar przemocy; środki separujące sprawców - w tym także nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania - można będzie zastosować nie tylko w przypadku przemocy wobec najbliższych, ale także osób niespokrewnionych, ale wspólnie mieszkających, np. dzieci konkubentów. Ustawa wprowadza bezpłatną obdukcję, przewiduje także obowiązkową terapię dla sprawców przemocy.

Ustawa uprawnia pracowników socjalnych do interweniowania, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie dziecka. Decyzja taka nie może być podejmowana jednoosobowo, ale wspólnie z funkcjonariuszem policji i przedstawicielem służby zdrowia. Daje także rodzicom prawo do odwołania się od tej decyzji. W przypadku zabrania dziecka z domu w sytuacji zagrożenia jego życia, sąd rodzinny musi niezwłocznie, w trybie 24-godzinnym, podjąć decyzję o jego dalszych losach; w takim trybie ma być rozpatrywane także odwołanie rodziców.

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1vg4ez

ycipk-1vg4ez
ycipk-1vg4ez