WP

Wypadek śmigłowca w okolicach Starej Kiszewy

W okolicach miejscowości Wygonin w gminie Stara Kiszewa (woj. pomorskie) rano rozbił się śmigłowiec. Policja poinformowała, że zginęły trzy osoby. Maszyna spadła na pole i zapaliła się. Ze wstępnych informacji wynika, że śmigłowiec należał do osoby prywatnej. Wśród ofiar jest znany pomorski biznesmen Krzysztof Mielewczyk, mąż posłanki PiS Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk - podał portal trójmiasto.pl. Potwierdziła ona śmierć męża w Radiu Gdańsk.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

(Źródło: koscierzyna24.info)

Pracownicy hotelu Spichrz w Borczu powiedzieli portalowi trójmiasto.pl, że "szef (Krzysztof Mielewczyk) wyleciał po godz. 9 z kolegą i pilotem". Mężczyźni lecieli z Borcza do Bydgoszczy. Maszyna próbowała awaryjnie lądować.

WP

Krzysztof Mielewczyk był znanym pomorskim biznesmenem, inwestującym m.in. w nieruchomości i firmę, będącą światowym potentatem w produkcji pierza. Był też pomysłodawcą wódki "Palycot".

Z ustaleń Radia Gdańsk wynika, że Mielewczyk kupił śmigłowiec kilka miesięcy temu. Na terenie posiadłości w Borczu budował hangar, uczył się też pilotażu. Wypadek wydarzył się dwieście metrów od Domu Wczasów Dziecięcych w Wygoninie. Jak relacjonował w radiu świadek wypadku: "śmigłowiec tracił wysokość, potem leciał bardzo nisko, tuż nad drzewami. W pewnym momencie maszyna spadła, musiała zahaczyć o korony drzew".

Wcześniej pojawiły się doniesienia, że jedną z ofiar mogła być znana restauratorka Magda Gessler, która gości w hotelu. Pogłoski zostały jednak zdementowane.

Śmigłowiec runął z 200 metrów

WP

Z pierwszych informacji policji wynika, że był to śmigłowiec cywilny Robinson R44 Raven II. Spadł z wysokości około 200 metrów.

O trzech ofiarach śmiertelnych poinformował mł. asp. Piotr Kwidziński z policji w Kościerzynie. - Na miejscu jest grupa dochodzeniowo-śledcza, prokurator oraz biegli medycyny sądowej - powiedział Kwidziński.

Kwidziński powiedział, że wypadek spowodował tak liczne obrażenia u ofiar, że ich identyfikacja będzie bardzo trudna.

Kwidziński poinformował też, że na miejsce wypadku jadą już eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, którzy - równolegle z policją i prokuraturą - będą wyjaśniać przyczyny zdarzenia.

WP

Jak powiedział przebywający na miejscu zdarzenia komendant powiatowy straży pożarnej w Kościerzynie bryg. Tomasz Klinkosz, śmigłowiec uległ całkowitemu zniszczeniu. - Jego szczątki są rozrzucone na powierzchni około tysiąca metrów kwadratowych. Z pewnością to, czego nie zniszczył upadek, zniszczył pożar - wyjaśnił.

Dodał, że straż pożarna została poinformowana o wypadku kilka minut przed godz. 10. Maszyna spadła na pole znajdujące się mniej więcej w połowie odległości pomiędzy miejscowościami Stara Kiszewa i Wygonin.

Marek Kaczor z Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa w Gdańsku poinformował, że w gaszeniu maszyny brało udział osiem zastępów straży pożarnej.

Robert Gałązkowski z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego poinformował, że otrzymał telefon w sprawie lotu do tego wypadku. Jednak z przyczyn bardzo złych warunków pogodowych nie można było wykonać tego lotu.

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP