Trwa ładowanie...
dr8ic0b

Wir polarny przyniesie nam wielkie mrozy?

Naukowcy wciąż sprzeczają się co do losów klimatu, w szczególności w Europie. Jedni twierdzą, że zimy będą się stawały coraz cieplejsze, inni wieszczą niemalże epokę lodowcową. Istnieje jednak zjawisko dobrze zbadane, które posiada poważny wpływ na nasz klimat, mowa o wirze polarnym, który w ostatnim czasie dał się mocno we znaki choćby mieszkańcom Ameryki Północnej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wir polarny przyniesie nam wielkie mrozy?
(PAP)
dr8ic0b

Czym ów wir polarny (ang. polar vortex) jest? To cyklon, który stale znajduje się w okolicach bieguna północnego lub południowego (nas z racji położenia geograficznego interesuje ten pierwszy). Zimą jest on silniejszy niż latem, wtedy czasem dochodzi do oderwania jego części i przemieszczania się tegoż na południe. Dochodzi do poważnych zmian w pogodzie.

Powietrze wewnątrz wiru ma temperaturę od minus 65 do minus 85 stopni - zimne powietrze z Arktyki jest zatem rozprzestrzeniane daleko na południe, tam gdzie zwykle o tej porze roku nie powinno być bardzo silnych mrozów. Stąd też ostatnie anomalie pogodowe w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych, w niektórych regionach temperatura spadła grubo poniżej minus 30. Co interesujące, wir polarny zakpił sobie nawet z bardzo ciepłego klimatu Atlanty w stanie Georgia, gdzie 7 stycznia było czternaście kresek poniżej zera.

Zostawmy jednak na boku Amerykę (nawet wiz nie chcą nam znieść), mamy bowiem swoje problemy meteorologiczne. Skutki "działalności" wiru polarnego mogą bowiem wpływać na pogodę w Polsce podobnie jak tam, choć obecny atak zimy nie ma z tym wiele wspólnego. Już w 2001 roku naukowcy wykryli jednak powiązanie pomiędzy odkrytymi zmianami w funkcjonowaniu wiru a anomaliami pogodowymi zimą na półkuli północnej.

dr8ic0b

Wir bowiem funkcjonuje w sposób coraz bardziej nieprzewidywalny sposób, a zimne masy powietrza z Arktyki spycha na południe. Przyjmuje się obecnie, że powodem takiego stanu rzeczy jest zmniejszenie się powierzchni lodu w okolicach bieguna północnego. Mniej lodu i śniegu, to mniejsze odbicie światła słonecznego, co sprawia, że zwiększa się parowanie, co z kolei prowadzi do zmian ciśnienia i gradientu temperatury wiru polarnego.

W ten sposób zmienia się amplituda prądu strumieniowego (w skrócie: to strumień ogromnych mas powietrza płynących z zachodu na wschód), co może sprawiać, że cieplejsze powietrze dostaje się wysoko, a chłodniejsze do bardziej południowych rejonów półkuli północnej. Gdy prąd strumieniowy się zatrzymuje, dochodzi do blokady mas powietrza, które potrafią, jak choćby w 2010 roku, utrzymać w Polsce mrozy przez miesiąc.

Choć dokładne wyjaśnienie działania wiru polarnego byłoby niezwykle długie i skomplikowane, skutki są już zupełnie logiczne. Jeżeli wir polarny będzie "wariował" wskutek ocieplenia klimatu (zmniejszanie się pokrywy lodowej w Arktyce), to będą nas czekać bardzo, nomen omen, spolaryzowane zimy. Coraz częściej temperatury mogą być bowiem skrajne, zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Oznaczałoby to przyjście niespokojnych, z punktu widzenia meteorologii, czasów.

Zobacz więcej w serwisie pogoda.

dr8ic0b

Podziel się opinią

Share
dr8ic0b
dr8ic0b
Więcej tematów