Widmo rewolucji wisi nad Iranem. Chamenei planuje ucieczkę do Moskwy?
Nad Iranem wisi widmo największej rewolucji od 50 lat. Wysocy rangą urzędnicy od kilku dni ubiegają się o francuskie wizy dla swoich rodzin, a Najwyższy Przywódca, ajatollah, Ali Chamenei podobno planuje ucieczkę do Moskwy.
Ajatollah Ali Chamenei, Najwyższy Przywódca Iranu zmaga się z kolejną falą antyrządowych protestów. Irańczycy są wściekli i domagają się zmiany władzy. W kraju panuje coraz cięższa sytuacja gospodarcza, a autorytarna pętla na wolności obywateli nie wspomaga popularności rządzących. Liczne protesty zorganizowano też w wielu państwach Europy, których obywatele, razem z imigrantami z Iranu i ich potomkami, deklarują swoją solidarność z irańską opozycją. Protesty odbyły się m.in. w Londynie, Berlinie i Brukseli.
Z analizy danych przeprowadzonej przez dziennik "Le Figaro" wynika, że wysocy rangą irańscy urzędnicy od kilku dni ubiegają się o francuskie wizy dla swoich rodzin. – Od 24 godzin wysoko postawieni dygnitarze, w tym przewodniczący Zgromadzenia Islamskiego, próbują uzyskać francuskie wizy dla swoich rodzin za pośrednictwem paryskiego prawnika – stwierdził w środę irański dziennikarz francuskiego pochodzenia Emmanuel Razavi. Według niego, o francuskie wizy ubiega się co najmniej 20 urzędników, którzy są zaangażowani w międzynarodowy handel narkotykami z mafiami meksykańskimi, kolumbijskimi i wenezuelskimi, a także w handel bronią, ludźmi i dziełami sztuki.
Londyński "Times", opierając się na źródłach w brytyjskim wywiadzie, zasugerował natomiast, że najwyższy przywódca polityczny i duchowy Iranu 86-letni Ali Chamenei planuje szybką przeprowadzkę do Moskwy wraz z synem i 20 członkami rodziny, a także z wszelkimi płynnymi aktywami o wartości szacowanej na 95 mld dolarów, które pozostają pod jego osobistą kontrolą w fundacji religijnej Setad. Najnowszym wstrząsem dla irańskiego przywódcy było uprowadzenie w minioną sobotę i wywiezienie do Stanów Zjednoczonych samozwańczego prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, również bliskiego sojusznika Iranu.
W Iranie drugi tydzień trwają masowe demonstracje. Pierwotnie wywołane poważnym kryzysem gospodarczym, szybko przybrały formę protestów przeciwko obecnym władzom, którym towarzyszy wezwanie do powrotu do kraju 65-letniego Rezy Pahlaviego, wygnanego syna ostatniego szacha Iranu. Jednocześnie Stany Zjednoczone gromadzą poważne siły morskie i powietrzne w bazach wojskowych położonych nad Zatoką Perską w bezpośrednim sąsiedztwie Iranu, czekając prawdopodobnie na upadek jego władz.
Stany zainterweniują? Syn dyktatora apeluje o pomoc Trumpa
Cyrus Reza Pahlawi, najstarszy syn ostatniego szacha Iranu Mohammada Reza Pahlawiego, zwrócił się do prezydenta USA Donalda Trumpa z "pilną prośbą" o działanie. Przebywający za granicą opozycjonista chce, aby Trump pomógł w obaleniu irańskiej władzy. Nie byłby to pierwszy raz w historii, kiedy Stany Zjednoczone angażują się w politykę Iranu.
Ojciec Cyrusa doszedł do władzy podczas zamachu stanu wspieranego przez amerykańskie CIA. Obalono wtedy demokratycznie wybranego premiera Mohammada Mosaddegha. Reżim Mohammada Reza Pahlawiego okazał się autorytarny, a w latach 70. doszło do rewolucji, która ostatecznie doprowadziła do przejęcia władzy przez religijnych ajatollahów.
Dziś syn obalonego 50 lat temu szacha naciska na stanowcze działania prezydenta USA. "Ali Chamenei, obawiając się końca swojego zbrodniczego reżimu z rąk ludu i dzięki Pańskiej potężnej obietnicy wsparcia protestujących, zagroził ludziom brutalnymi represjami. Chce wykorzystać tę blokadę, aby zamordować młodych bohaterów" – ostrzegał w swoim wpisie, apelując do prezydenta Trumpa.
W obliczu amerykańskiej interwencji w Wenezueli oraz gróźb Trumpa wobec Kolumbii i Grenlandii, Pahlawi ma nadzieje kolejną operacje amerykańskich służb. "Czas ma kluczowe znaczenie. Ludzie ponownie wyjdą na ulice za godzinę. Proszę Pana o pomoc. Proszę być gotowym do interwencji, aby pomóc mieszkańcom Iranu" – pisał. Jeśli w Iranie doszłoby do rewolucji, Pahlawi mógłby znaleźć się na krótkiej liście kandydatów do przejęcia władzy, a historia zatoczyłaby pełny krąg.
Źródło: WP / PAP / Le Figaro / Times