We wtorek administrację Trumpa czeka pierwszy wyborczy test
W najbliższy wtorek w Stanach Zjednoczonych będą miały miejsce pierwsze istotne wybory od zeszłorocznych prezydenckich. 18 ze 100 największych amerykańskich miast wybierze nowych prezydentów, a mieszkańcy dwóch stanów – New Jersey i Wirginii – gubernatorów. O tym, co to może oznaczać dla sceny politycznej w USA pisze dla Wirtualnej Polski Jakub Majmurek.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Wybory będą zbyt ograniczone lokalnie i skupione na terenach raczej sprzyjających demokratom, by na ich podstawie wyciągać daleko idące wnioski na temat stanu amerykańskiej polityki, ich wyniki będą miały jednak znaczący wpływ na to, jak będą wyglądały polityczne nastroje – zwłaszcza w bardzo potrzebującej sukcesu i podbicia morale Partii Demokratycznej - w przyszłym roku, gdy odbędą się wybory połówkowe do Kongresu.
Czy socjalista zdobędzie władzę w Nowym Jorku?
Najbardziej politycznie widoczne są bez wątpienia wybory nowego burmistrza Nowego Jorku. Trudno się dziwić, to finansowa i medialna stolica Stanów, miasto-symbol liczące ponad 8,8 miliona mieszkańców, więcej niż większość amerykańskich stanów.
Faworytem do zwycięstwa jest przy tym budzący wielkie zainteresowanie mediów na całym świecie kandydat: 33-letni Zohran Mamdani, przedstawiciel najbardziej lewicowego skrzydła partii – sam określa się jako "demokratyczny socjalista" – muzułmanin urodzony w Kampali, stolicy Ugandy, gdzie jego ojciec, pochodzący z Bombaju, wykładał na miejscowym uniwersytecie. Matką polityka jest z kolei indyjsko-amerykańska reżyserka Mira Nair, twórca takich filmów jak nagrodzone Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny "Monsumowe wesele".
Trump lekceważy Indie? Ekspert o zmianie relacji sojuszników
Gdy Mamdani ogłosił swój start pod koniec zeszłego roku, mało kto dawał mu szanse. Miał niewielkie doświadczenie polityczne – wcześniej pełnił tylko funkcje szeregowego deputowanego niższej izby legislatury stanu Nowy Jork – i praktycznie żadnego w prowadzeniu dużej organizacji. Jego poglądy sytuowały go na skrajnie lewym skrzydle partii.
A jednak kampania Mamdaniego chwyciła, stała się fenomenem medialnym i zbudowała wokół siebie szeroki ruch społeczny – w czerwcu Mamdani wygrał prawybory w Partii Demokratycznej, dziś jest faworytem w wyścigu o fotel burmistrza. Choć wszystkie badania pokazywały, że tematem numerr jeden kampanii powinno być bezpieczeństwo, Mamdani oparł swoją kampanię przede wszystkim na problemie kosztów życia w mieście.
Trzy kluczowe obietnice jakie złożył wyborcom to darmowe i szybkie autobusy miejskie, zamrożenie czynszów w mieszkaniach z regulowanych przez miasto czynszem na 4 lata, wreszcie darmowa opieka przedszkolna w mieście. Ogólnie – miasto, w którym ludzi stać mieszkać. Zapłacić mają za to wyższe podatki nałożone na najbardziej zamożnych mieszkańców.
Głównym medium kampanii Mamdaniego na wczesnym etapie były krótkie filmiki nagrywane na ulicach Nowego Jorku, gdzie młody polityk rozmawiał z mieszkańcami i mówił o problemach życia w metropolii. Mamdani doskonale jednak czuje się wszystkich medialnych formatach: od filmiku na Tik Toku, przez dłuższy wywiad w telewizji, po kilkogodzinny podcast.
Antysystemowiec inny niż Trump
Jeśli Mamdani wygra, to będzie to potwierdzenie nie tylko jego niewątpliwej charyzmy i talentu politycznego, ale też zmiany, jaka dokonuje się w nowojorskiej polityce. Mamdaniego niesie antyestablishmentowa, antysystemowa energia – tylko nie konserwatywna, jak Trumpa, ale lewicowa. W prawyborach elektorat odrzucił kandydatów demokratycznego establishmentu, na czele z Andrew Cuomo, gubernatorem stanu Nowy Jork w latach 2011-21, który musiał odejść z urzędu po oskarżeniach o molestowanie seksualne. Cuomo startuje dziś przeciw Mamdaniemu jako kandydat niezależny, dzieląc niechętny młodemu politykowi elektorat – bo w wyścigu jest jeszcze ekscentryczny republikanin Curtis Sliwa.
Wyborcy nie przestraszyli się gospodarczych propozycji Mamdaniego, wszystko wskazuje, że argumenty jego przeciwników, straszących, że program demokraty doprowadzi miasto do bankructwa, nie zadziałały. Podobnie, jak próba demonizacji poglądów Mamdamiego w sprawie Izraela i Palestyny. Mamdani jest zaangażowany w propalestyński aktywizm, odkąd był nastolatkiem. Jego radykalnie krytyczna wobec Izraela postawa jeszcze niedawno mogłaby być potężnym wyborczym obciążaniem. Ostatnie dwa lata i polityka Netanjahu w Gazie zmieniły jednak nastawienie amerykańskiej opinii publicznej do Izraela, zwłaszcza młodych ludzi o liberalnych i lewicowych poglądach, w tym tych żydowskiego pochodzenia.
Przeciwnicy Mamdaniego grają oczywiście antyislamską kartą. Najbardziej radykalna prawica przypomina 11 września i ma wyraźny problem z tym, że muzułmanin może zostać burmistrzem największej amerykańskiej metropolii. Cuomo i część jego sojuszników stara się przedstawić Mamdaniego jako antysemitę, polityka, pod którego rządami Nowy Jork przestanie być bezpiecznym miejscem dla Żydów.
Młody polityk od czasu prawyborów wykonał jednak sporo pracy, by spotkać się z liderami żydowskiej społeczności w mieście i rozbroić jej obawy. Choć jednocześnie pytany w debatach przed wyborami czy uznaje prawo Izraela do istnienia, odpowiadał "tak, ale jako państwa gwarantującego wszystkim obywatelom równe prawa", zadeklarował też, że gdyby miasto odwiedził Benjamin Netanjahu, to kazałby go aresztować, wykonując w ten sposób decyzję Międzynarodowego Trybunału Karnego – problem w tym, że Stany nie uznają jego jurysdykcji i takie aresztowanie nie byłoby legalne.
Mamdani pewnie nie wygra wśród nowojorskich Żydów, ostatecznie jego stosunek do Izreala i propalestyńskie zaangażowania chyba nie przeszkodzą mu w zwycięstwie.
Kluczowe wybory w New Jersey
Na kwestii kosztów życia skupiły się też demokratyczne kandydatki na gubernatorki New Jersey i Wirginii: Mikie Sherill i Abigail Spanberger. W przeciwieństwie do Mamdaniego, obie reprezentują umiarkowane skrzydło partii, mają też za sobą długoletnią służbę w Kongresie.
Spanberger wydaje się faworytką do wygranej w Wirginii, sondaże dają jej średnio około 10 pkt proc. przewagi nad kandydatką republikanów. Od pierwszego wyboru Obamy w 2008 roku Wirginia głosowała w wyborach prezydenckich na demokratów, w ciągu ostatnich 20 lat wybrała tylko dwukrotnie republikańskiego gubernatora. Kończący kadencję reprezentant tej partii, Glenn Youngking, wygrał, mobilizując konserwatywny elektorat wokół takich kwestii, jak lewicowa ideologia w edukacji czy sprzeciw wobec agendy związanej z osobami trans.
Obecna kandydatka demokratów dystansuje się od tych tematów, skupiając się na kwestiach gospodarczych. Sondaże pokazują, że może to być skuteczna taktyka. Wielu mieszkańców stanu to pracownicy federalnych instytucji z Waszyngtonu, z powodu zamknięcie rządu nie dostający pensji, wybory dadzą im szansę by pokazać Trumpowi jak bardzo są niezadowoleni z tego powodu.
O wiele bardziej wyrównany jest wyścig w New Jersey. Na tyle, że może dojść do niespodzianki i zwycięstwa republikanina Jacka Ciattarelliego. Niespodzianki, bo New Jersey to na ogół demokratyczny stan – w wyborach prezydenckich jego mieszkańcy głosowali na kandydata demokratów nieprzerwanie od 1992 roku, wśród 12 deputowanych reprezentujących stan w Izbie Reprezentantów jest dziś tylko 3 republikanów.
Jednocześnie w zeszłym roku to w New Jersey doszło do drugiego największego ze wszystkich stanów wzrostu poparcia wobec Trumpa w porównaniu z 2020 rokiem. Obecny prezydent zwiększył je o 4,66 pkt. procentowego – zbyt mało by wygrać w stanie, ale dość by zaniepokoić demokratycznych strategów. Ciatarelli liczy na utrzymanie tego trendu, starając się budować kampanię wokół takich kwestii, jak migracja – co jednak w stanie, gdzie jedna czwarta mieszkańców była urodzona poza granicami Stanów może być też ryzykownym tematem.
Jeśli republikanie wygrają w New Jersey, będzie to duży cios dla morale demokratów, zwiększający wrażenie, że partia jest dziś w głębokim kryzysie i nie potrafi wykorzystać dużej niepopularności Trumpa.
Kto będzie standardem opozycji
Wyniki wtorkowych wyborów staną się też częścią wewnętrznej dyskusji w Partii Demokratycznej na temat tego, czy powinna ona pójść bardziej umiarkowanym czy lewicowym kursem. Podwójne zwycięstwo dwóch centrowych kobiet w New Jersey i Wirginii wzmocni tę pierwszą opcję, klęska Sherill w tym pierwszym stanie wręcz przeciwnie.
Jednocześnie, jeśli Mamdani, jak wszystko wskazuje, wygra, to stanie się najbardziej widocznym zwycięzcą wtorkowych wyborów. Nie tylko ze względu na polityczną i gospodarczą wagę Nowego Jorku, ale także dlatego, że młody polityk jest poniekąd antytezą Trumpa, reprezentuje wszystkie te zmiany, przeciw którym mobilizuje się najbardziej radykalnie prawicowy elektorat prezydenta.
Jak na zwycięstwo Mamdaniego zareaguje Trump? Prezydent włączył się w demonizację młodego polityka, Cuomo na ostatnim odcinku kampanii straszył, że jeśli jego konkurent wygra, to Trump zniszczy miasto, np. zakręcając kurek z federalnymi funduszami albo zamykając lotniska.
Z Trumpem nigdy nic nie wiadomo, ale z punktu widzenia prezydenta najlepiej byłoby jakby Mamdani sam, bez "pomocy" Białego Domu, nie był sobie w stanie poradzić z zarządzaniem miastem i doprowadził je do głębokiego kryzysu. Trump mógłby wtedy straszyć Amerykanów: demokraci zostali przejęci przez radykałów takich jak Mamdani, patrzcie jaką katastrofę sprowadził na kiedyś kwitnące miasto Nowy Jork.
Oczywiście, Trump będzie demonizował Mamdaniego i przedstawiał jego rządy jako katastrofę - niezależnie od tego, jak dobrze będą działać jego rządy.
Jednocześnie także wielu demokratów ma obawy związane z tym, że to Mamdani może stać się główną twarzą opozycji wobec Trumpa. Konkretnie chodzi o to, że Mamdani ze swoim, jak na Stany bardzo lewicowym programem i ciągle budzącymi kontrowersje - zwłaszcza w starszych pokoleniach - poglądach na temat Izraela, może być obciążaniem dla kandydatów demokratów startujących w bardziej konserwatywnych stanach w wyborach połówkowych za rok. Z tego powodu poparcia nie udzielił mu ostatecznie lider demokratów w Senacie, także reprezentujący Nowy Jork, Chuck Schumer, a lider demokratów w Izbie Reprezentantów, Hakeem Jeffries – wybrany w okręgu obejmujący wschodnią część Brooklynu – zrobił to dopiero w samej końcówce kampanii po licznych wahaniach. Z całą pewnością, jeśli Mamdani faktycznie wygra, to Nowy Jork stanie się obok Waszyngtonu najciekawszym politycznie miejscem w całych Stanach Zjednoczonych.
Dla Wirtualnej Polski Jakub Majmurek
Z wykształcenia filmoznawca i politolog. Działa jako krytyk filmowy, publicysta, redaktor książek, komentator polityczny i eseista. Związany z Dziennikiem Opinii i kwartalnikiem "Krytyka Polityczna". Publikuje także w "Kinie", "Gazecie Wyborczej", portalu "Filmweb". Redaktor i współautor wielu publikacji, ostatnio "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".