WP

Wassermann ma przeprosić Agorę za słowa o "części układu"

Zbigniew Wassermann, poseł PiS i były koordynator służb specjalnych, ma przeprosić Agorę, wydawcę "Gazety Wyborczej", za uznanie "GW" za część "układu" chroniącego
ludzi władzy - orzekł prawomocnie Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Sąd oddalił apelację Wassermanna od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, tym samym utrzymując go. Na jego mocy poseł ma opublikować na swój koszt przeprosiny w "GW" i serwisie PAP; ma też wpłacić 15 tys. zł na cel społeczny oraz zwrócić Agorze 2 tys. zł kosztów sądowych.

Wassermann mówi, że spokojnie czeka na pisemne uzasadnienie wyroku i wtedy rozważy kasację do Sądu Najwyższego.

W sprawie poszło o rozesłane w styczniu 2006 r. do mediów oświadczenie Wassermanna, odnoszące się do ówczesnych doniesień "GW". Pisała ona wtedy, że Wassermann miał "kompletować informacje" o osobach publicznych, których nazwiska pojawiały się w doniesieniach o aferach z ostatnich lat - miał interesować się informacjami o podsłuchiwaniu ich przez służby i billingami ich rozmów. Według Wassermanna, te doniesienia miały go zdyskredytować jako ministra odpowiedzialnego za służby.

WP

"Swoista gra 'Gazety Wyborczej' jest elementem zaciętej wojny, którą toczy ona w celu ochrony układu ludzi władzy, biznesu, mafii i służb specjalnych" - napisał Wassermann w oświadczeniu dla mediów. Właśnie za to pozwała go Agora.

W grudniu 2007 r. Sąd Okręgowy uznał, że słowa te były nieprawdziwe i podważają dobre imię Agory oraz wiarygodność i renomę wydawanej przez nią gazety. Nakazał Wassermannowi opublikowanie przeprosin i zapłatę 15 tys. zł. Sąd podkreślił, że pozwany nie wykazał prawdziwości swych słów ani też tego, że nie działał bezprawnie.

Wassermann nie stawiał się na rozprawy. Na koniec Sąd Okręgowy oddalił wniosek jego pełnomocnika by go przesłuchać, uznając że można to czynić tylko co do faktów - adwokat chciał zaś by pozwany przedstawił sądowi "swoje intencje".

Sąd Apelacyjny - do którego poseł się odwołał - podzielił w całości argumenty i ustalenia Sądu Okręgowego. Według sędziego Przemysława Kurzawy, sąd słusznie uznał zwroty Wassermanna za "twierdzenia, a nie oceny" (jak twierdził sam pozwany); słusznie też oddalono wnioski dowodowe pozwanego jako niemające znaczenia. Sąd Apelacyjny potwierdził też, że pozwany nie wykazał, że nie działał bezprawnie (w procesie cywilnym to pozwany musi dowodzić, że mówił prawdę lub choćby, że działał w interesie społecznym).

WP

Wassermann - którego nie było na ogłoszeniu wyroku - powiedział, że czuje się jak tysiące Polaków, którzy mają wątpliwości co do wymiaru sprawiedliwości. Podkreślił, że jako prawnik nie rozumie, dlaczego sąd nie dał mu szansy wypowiedzenia się, ani też przedstawienia własnych dowodów.

Bezpodstawne ataki "GW" na kogoś, kto zajmuje się zwalczaniem przestępczości wiedzie do wniosku, że jest to pomocna dłoń dla tych, których zwalczam, a dla sądu to przedmiot do uznania, że naruszyłem standard prawny - oświadczył poseł.

Dodał, że to on przyczynił się do wznowienia sprawy Pyjasa, co - jak powiedział - też może rzutować na relację między mną a redaktorem naczelnym "GW", co przekładało się na ciąg ataków na mnie.

Pełnomocnik Agory mecenas Piotr Rogowski powiedział, że Wassermann przegrał w cywilizowanym procesie, a teraz nie radzi sobie z tą sytuacją. Kłamał i zniesławiał zarówno przed wyrokiem, jak i po nim - dodał. Jak wielu polityków PiS, jest mocny w mediach, gdzie posługuje się językiem agresji; nie miał jednak odwagi by przyjść do sądu - oświadczył prawnik Agory.

WP

Podkreślił, że twierdzenia Wassermanna, by nie mógł zeznawać, to granda, bo już raz przysłał sądowi zwolnienie lekarskie, a w tym czasie wypełniał swe obowiązki.

Rogowski przypomniał, że jest to trzecia sprawa prawomocnie wygrana przez Agorę z politykami dawnej koalicji rządzącej, którzy zaliczali Agorę do "układu" - wcześniej wygrała ona w sądzie z Jackiem Kurskim (PiS) oraz Romanem Giertychem (LPR). Agora pozwała też b. premiera Jarosława Kaczyńskiego za jego słowa o związkach "GW" z "oligarchią" - ten proces jest w toku.

Te sprawy są w czymś do siebie podobne: to pewna forma zamykania ust politykom; jednym wolno więcej, innym mniej - skomentował Wassermann.

Polub WP Wiadomości
WP
WP