Spacer po flaszkę. Przeszedłem ulicą, która będzie granicą nocnej prohibicji w Warszawie

"To jest tak głupie, że nie wyobrażam sobie, by mogło wejść w życie" - słyszymy od sprzedawcy o nowej wersji nocnej prohibicji, jaką proponuje Rafał Trzaskowski. Jedna z głównych arterii stolicy ma dzielić miasto na strefy: z ograniczeniem sprzedaży alkoholu i tam, gdzie regulacji nie będzie. Sprawdziliśmy: ze strefy zakazu to najwyżej 300 kroków.

Nocna prohibicja obejmie m.in  Śródmieście 
Nocna prohibicja na początek obejmie m.in Śródmieście Warszawy. Na fot. Rafał Trzaskowski
Źródło zdjęć: © East News | Marysia Zawada, reporter
Tomasz Molga

Szef jednego ze sklepów monopolowych przy Alei Jana Pawła II jeszcze nie podjął decyzji, jak zareagować, gdy w Śródmieściu wybije godzina prohibicji. Sprzedawczyni, pani Karolina, zdradza, że rozważa proste rozwiązanie: o wyznaczonej porze, czyli tuż przed godziną 23, zasłoni regały z wódką, winem i piwem. Na wierzchu zostawi jedynie piwa bezalkoholowe, napoje i papierosy. - Spodziewam się awantur i kłótni. Wiem, jacy są ludzie, gdy słyszą, że czegoś nie dostaną - mówi w rozmowie z WP.

Problem Karoliny to zarazem niespodziewany przychód i szczęście dla sklepu po drugiej stronie alei. To już inna dzielnica – Wola – i tam nocna prohibicja nie będzie obowiązywać. Czego spodziewa się sprzedawca pan Radek? - To naturalne: wszyscy niedopici, wszyscy żule z tamtej strony przejdą do nas. Absurd, który ośmieszy sens całego ograniczenia - uważa.

Radek to doświadczony sprzedawca, zna swoich klientów na wylot. Kiedy rozmawiamy, bez pytania obsługuje wchodzących. Eleganckiemu mężczyźnie w garniturze podaje jego ulubioną paczkę papierosów, a zionącemu kacem facetowi w dresie wręcza puszkę piwa.

Sejm o zestrzeliwaniu dronów: "Trzeba reagować stanowczo"

- Jestem za ograniczeniem sprzedaży. Uważam, że jeśli ktoś planuje imprezę w domu, to ma kilkanaście godzin w ciągu dnia, by kupić alkohol - sprzedawca opowiada, a jednocześnie automatycznie inkasuje 5,39 zł za piwo.

300 kroków po flaszkę. Tyle trzeba, aby obejść prohibicję

Dlaczego piszemy o tej jednej ulicy w Warszawie? Prezydent Rafał Trzaskowski po burzliwej dyskusji w radzie Warszawy zaproponował wprowadzenie ograniczeń sprzedaży alkoholu tylko w dwóch dzielnicach: Śródmieściu oraz na Pradze-Północ (w godzinach 23–6 rano). Nazwał to rozwiązaniem testowym i kompromisowym.

W przypadku Śródmieścia jedną z granic wyznacza m.in. Aleja Jana Pawła II - to jedna z głównych arterii stolicy. Jest gęsto obsiana sklepami z alkoholem po obu stronach jezdni. Zarówno po stronie prohibicji, jak i po stronie "procentowej" są Żabki, otwarte do godz. 23. Te całodobowe są nieco dalej.

Przypomnijmy, że Trzaskowski w projekcie uchwały proponował jako godziny wprowadzenia zakazu: godziny 23-6. Stowarzyszenie Miasto jest Nasze zwracało uwagę: "Zupełnym przypadkiem Żabka w ogóle nie musi się obawiać planowanych ograniczeń w sprzedaży alkoholu. (...) Na stronie internetowej Campus Polska Przyszłości [organizowanego przez Rafała Trzaskowskiego - przyp. red.] w zakładce "Partnerzy" na pierwszym miejscu jest Żabka".

Granica dzielnicy Śródmieście - tu planują nocną prohibicję
Granica dzielnicy Śródmieście - tu planują nocną prohibicję © Miasto Warszawa | wp.pl

Całodobowy sklep "Alkohole Świata" znalazł się akurat po stronie zakazu (parzyste numery). Ale wystarczy trochę się przejść i dotrzemy do kolejnych całodobowych punktów - 'Świat Alkoholi", "Alkohole Świata".

Biedronka i Społem – punkty na wagę złota

Idąc na południe wzdłuż planowanej granicy prohibicji, robi się coraz ciekawiej. Dwieście metrów na zachód od Alei Jana Pawła II działa Biedronka, która zamykana jest dopiero o godz. 23:30. To oznacza, że przez pół godziny po wejściu w życie zakazu będzie jedynym legalnym miejscem zakupu alkoholu w rejonie Alei Solidarności.

- Te trzydzieści minut może się okazać żyłą złota - ocenia ze znawstwem handlu szefowa pobliskiej Żabki. Już teraz podejrzewa, że nocne kolejki ustawią się właśnie pod Biedronką. Rozmawiamy, gdy pracownicy wystawiają skrzynki z butelkami po piwnych zakupach przyniesionych przez klientów. Zebrało się siedem skrzynek. - To właściwie nic - mówi z uśmiechem. Rekord w innej Żabce wynosi 300 butelek jednej marki piwa w jeden wieczór.

- Wygranym nocnej prohibicji na tej ulicy może zostać sklep Ben. Chyba że do akcji wkroczy spółdzielnia Społem Wola, która ma dwa sklepy po stronie "alkoholowej". Wydłużenie godzin ich działania może przyciągnąć setki klientów (sklepy Ben zamykają się teraz o godz. 23, niektóre do 22, a Społem - do 21-22 - przyp.red.) - mówi dalej rozmówczyni. Sama nie zamierza sprzedawać alkoholu po 23. Dla niej to użeranie się z pijakami. - Mam wystarczająco pracy przez resztę dnia - podsumowuje.

Handlowcy przeczuwają, że żyłą złotą może być otwarcie sklepu alkoholowego przy Dworcu Centralnym. Sam dworzec i okolice znalazły się bowiem w proponowanej strefie ograniczeń, ale już na zachód od osi ulicy Chałubińskiego i Alei Niepodległości prohibicja nie jest planowana. To teren "zasiedlony" tylko jedną Żabką.

Idąc dalej na południe, rozmawiam jeszcze z właścicielką kiosku spożywczego obok Alei Niepodległości. - W naszej okolicy mieszkańcy załatwili sobie prohibicję sami - mówi. - Kilka lat temu, po skargach ludzi, jedyny tutejszy monopolowy stracił koncesję i nastał spokój - relacjonuje.

Dodaje, że popiera ograniczenia sprzedaży alkoholu w nocy, ale nie w wersji zaproponowanej przez Rafała Trzaskowskiego. - Najlepiej wprowadzić zakaz w całym mieście, żeby było sprawiedliwie. Nie może być tak, że jeden może sprzedawać, a inny nie. Te granice wytyczone w dzielnicach...? To jest tak głupie, że nie wyobrażam sobie, by mogło wejść w życie. To tylko gra na czas, aby nic się działo - podsumowuje.

Granice absurdu. Nocna prohibicja w Warszawie

Rozmawialiśmy z Antoniną Wróblewską, radną dzielnicy Praga-Północ i inicjatorką uchwały ograniczającej nocną sprzedaż alkoholu w Warszawie. Pomysł Wróblewskiej wzorowany jest na rozwiązaniach przyjętych w innych miastach, a łącznie w ponad 180 gminach w Polsce.

Radna podkreśla, że wprowadzenie ograniczeń jedynie do dwóch dzielnic stolicy jest kompromisem zbędnym i problematycznym. - Ograniczenie powinno obowiązywać na terenie całego miasta, aby uniknąć sztucznych granic, które dezorientują konsumentów i utrudniają działalność przedsiębiorcom - uważa Wróblewska. Ponadto wskazała, że gdyby ograniczeniem objąć całą Warszawę, to granic prohibicji by nie było, bo okoliczne gminy wcześniej to prowadziły.

Pierwszy pomysł wprowadzenia nocnej prohibicji wyszedł od aktywistów stowarzyszenia "Miasto jest nasze". Proponowali oni godziny "ciszy alkoholowej" od 22 do 6. Zakaz miałby dotyczyć wyłącznie sprzedaży w sklepach i nie odnosiłby się do konsumpcji w restauracjach i barach. W konsultacjach wzięła udział rekordowa liczba mieszkańców Warszawy, a zdecydowana większość z nich poparła ten kierunek zmian.

W grudniu 2024 roku prezydent Rafał Trzaskowski przygotował własną uchwałę ograniczającą nocną sprzedaż alkoholu, wyznaczając godziny zakazu od 23 do 6. I ten projekt spotkał się z intensywnym lobbingiem i krytyką. Radni większości dzielnic odrzucali pierwotną wersję, a w finalnym głosowaniu projekt nie uzyskał poparcia. W odpowiedzi Trzaskowski zaproponował wprowadzenie ograniczeń jedynie w dwóch dzielnicach - Śródmieściu i Pradze-Północ - jako wariant próbny. Obecnie projekt nadal pozostaje w fazie konsultacji z radnymi dzielnic i nie wiadomo, kiedy dokładnie wejdzie w życie.

- My naprawdę funkcjonujemy pod okupacją alkoholową. Jesteśmy w sekcie alkoholowej - mówił Robert Rutkowski, znany i ceniony psychoterapeuta w "Didaskaliach" w Wirtualnej Polsce. - Nie istnieje bezpieczna ilość alkoholu. Każda ilość etanolu, uwaga, bo to jest klucz w tych wszystkich badaniach, może mieć potencjał kancerogenny, czyli może uruchomić uszkodzenia DNA - alarmował.

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przepisy na osiedlach są jasne. Te rośliny są zakazane
Przepisy na osiedlach są jasne. Te rośliny są zakazane
Jest najnowsza prognoza pogody. Wiemy, kiedy w Polskę uderzy prawdziwy gorąc
Jest najnowsza prognoza pogody. Wiemy, kiedy w Polskę uderzy prawdziwy gorąc
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł