Początek tej historii to schyłek lat dziewięćdziesiątych. Wtedy w Szczecinie miała powstać oczyszczalnia ścieków Pomorzany. Jednym z jej elementów miała być budowa przepompowni Białowieska wraz z rurociągiem przesyłowym i systemem kanalizacji.
Do inwestycji nie doszło, choć kupiono część materiałów. Pieniądze dała Unia Europejska. W 1999 r. za prawie dwa miliony złotych (375 tys. euro) władze Szczecina kupiły kilka kilometrów rur kanalizacyjnych do przepompowni Białowieska. Pierwszą partię rozładowano w magazynie Zakładu Wodociągów i Kanalizacji przy ul. 1 Maja. Resztę wrzucono do kanału na Tamie Pomorzańskiej. Dlaczego? Władze miasta twierdzą, że takie było zalecenie dostawcy i projektanta materiału.
"Inwestycja nie doszła do skutku, dlatego zgodnie z zaleceniami dostawcy i projektanta rury zostały umieszczone w kanale. To najlepszy sposób ich składowania, by się nie odkształcały" - tak sprawę wyjaśnia biuro prasowe prezydenta Szczecina.
Rury jednak odkształciły się po pięciu latach leżenia w wodzie. Potwierdza to opinia Głównego Instytutu Górnictwa z Katowic. Na początku roku ekspertyzę zamówił Urząd Miejski w Szczecinie. Zgodnie z zaleceniami ekspertów, rury nie powinny być używane do pierwotnego przeznaczenia, czyli przesyłania ścieków pod ciśnieniem. Grozi to ich rozłączaniem na zgrzewach. (PAP)