Trwa ładowanie...
d4ghugt
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Trwają poszukiwania górnika zaginionego po wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła

Akcja poszukiwawcza górnika zaginionego po poniedziałkowym wypadku przedłuży się. Ze względów bezpieczeństwa ratownicy muszą zbudować w wyrobisku tamę przeciwwybuchową, co potrwa dobę.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Helikopter ratunkowy nad terenem KWK "Mysłowice-Wesoła"
Helikopter ratunkowy nad terenem KWK "Mysłowice-Wesoła" (PAP, Fot: Andrzej Grygiel)
d4ghugt

RMF FM podaje, że życie siedmiu górników rannych po wybuchu metanu w kopalni Mysłowice-Wesoła wciąż jest zagrożone. Dwóch z nich jest w stanie krytycznym. Leżą na oddziale intensywnej terapii. 11 kolejnych przebywa na chirurgii w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

Akcja ratowników w kopalni

Ostatniej nocy ratownicy uruchomili wentylator i przystąpili do budowy tzw. lutniociągu, za pomocą którego przewietrzają wyrobisko. Rano zadymienie w wyrobisku ograniczało widoczność do pół metra.

d4ghugt

Kierownik Działu Energomechanicznego w kopalni Grzegorz Standziak powiedział dziennikarzom, że rano specjaliści zalecili budowę tamy przeciwwybuchowej przy wlocie do miejsca, którym powietrze wpływa do zagrożonego rejonu. Chodzi o zabezpieczenie ratowników, którzy w poszukiwaniu górnika będą szli do chodnika nadścianowego; stężenia gazów grożą wybuchem lub zatruciem gazami - wyjaśnił.

- Taka tama pozwala na jej szybkie zamknięcie i jednocześnie kontrolowanie ilości powietrza, które wpuszczamy do rejonu - wyjaśnił Standziak. - Akcja nie została wstrzymana i wstrzymana nie będzie, dopóki nie wyciągniemy naszego pracownika - podkreślił inżynier.

Budowa tamy potrwa około doby, dopiero później będzie kontynuowana budowa lutniociągu. Do czasu wybudowania tamy można zbudować 150 m lutniociągu - na taką też odległość od wlotu wyrobiska będą na razie mogli wejść ratownicy. Oznacza to, że akcja będzie spowolniona. - My tam posyłamy ludzi, nie roboty. Musimy dbać o ich bezpieczeństwo - podkreślił Standziak.

Na dole pracuje na zmianę 8-10 zastępów ratowniczych. Jeden z nich jest bezpośrednio w miejscu, drugi go asekuruje. Według inżyniera nie da się w tej chwili przesądzić, czy w kopalni doszło do zapalenia, czy też do wybuchu metanu. - To określą specjaliści, kiedy na spokojnie będzie można dokładnie przeanalizować zapisy wszystkich czujników, które były w tym rejonie. Wstępna hipoteza jest taka, że był to wybuch - tak wynika z opisu ludzi, którzy stamtąd uciekali - powiedział Standziak.

d4ghugt

W poniedziałek wieczorem w należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego kopalni Mysłowice-Wesoła doszło do zapalenia bądź wybuchu metanu. W strefie zagrożenia na głębokości 665 m znajdowało się wówczas 37 górników. 36 wyjechało na powierzchnię, 31 trafiło do szpitali. 18 najpoważniej rannych przewieziono do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Siedmiu z nich, nieprzytomnych, umieszczono na oddziale intensywnej terapii. Stan pięciu z nich specjaliści uznali w środę po południu za "bardzo ciężki, stabilny", a dwóch najciężej poszkodowanych - za "bardzo niestabilny, krytyczny".

Lekarz dyżurny CLO powiedział, że od środowego popołudnia stan zdrowia pacjentów nie zmienił się. Szerszych informacji ma udzielić jeszcze w czwartek kierownictwo placówki. Okoliczności wypadku badają w odrębnych postępowaniach prokuratura i nadzór górniczy. Prokuratorzy i przedstawiciele Wyższego Urzędu Górniczego będą sprawdzali także doniesienia o nieprawidłowościach, które miały poprzedzić poniedziałkowy wypadek. Chodzi m.in. o sygnały, że kopalnia nie zareagowała odpowiednio na podziemny pożar.

Kopalnia przekazała już prokuraturze zapisy kopalnianych czujników mierzących stężenia gazów w ostatnich miesiącach. Odnosząc się do pojawiających się po wypadku pogłosek o fałszowaniu czujników w kopalni, Standziak powiedział kategorycznie, że jest to wykluczone.

- Nie posyłamy ludzi na śmierć. Zresztą ci ludzie, to przecież nie są marionetki. Mają świadomość tego, gdzie idą - podkreślił. Przypomniał, że wśród poszkodowanych są ratownicy górniczy i osoby dozoru. Nie mówcie, że mamy tam samobójców - podsumował.

d4ghugt

Podziel się opinią

Share

d4ghugt

d4ghugt
Więcej tematów