Trump stracił zainteresowanie Ukrainą. Priorytetem jest Iran, a korzysta Rosja
Dzień rozpoczęcia wojny USA z Iranem okazał się niespodziewanym prezentem dla prezydenta Rosji Władimira Putina. W obliczu nowego konfliktu zbrojnego prezydent Donald Trump stracił zainteresowanie negocjacjami w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie, a Rosja korzysta na amerykańskich problemach z cenami paliw.
Najważniejsze informacje:
- Europejscy dyplomaci uważają, że w obliczu wojny w Iranie, negocjacje w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie przestały być priorytetem administracji Donalda Trumpa.
- Kolejna runda negocjacji ws. zakończenia wojny w Ukrainie miała się odbyć 5 marca w Abu Zabi, ale została przełożona z powodu amerykańsko-izraelskich ataków na Iran.
- Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że potrzebne jest zorganizowanie kolejnego spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem, ponieważ "wiele spraw stoi w miejscu".
Wybuch wojny USA z Iranem wpłynął nie tylko na rosnące napięcia w regionie Bliskiego Wschodu, ale także na stan negocjacji w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Iran oraz rosnące ceny ropy sprawiły, że wojna w Ukrainie przestała być priorytetem amerykańskiej dyplomacji, a koncentracja prezydenta USA Donalda Trumpa przeniosła się na południe.
Trump ogłosił nawet, że w związku z problemami z ropą po atakach na Iran, znosi część sankcji na ropę rosyjską. Stwierdził co prawda, że przywróci je "jak tylko kryzys się zakończy", ale nie jest jasne, co ma dokładnie na myśli i kiedy mogłoby to być. Europejscy dyplomaci, zaangażowani w negocjacje w Ukrainie, uważają, że Trump stracił zainteresowanie konfliktem.
Jeden z wysokich rangą urzędników UE twierdzi, że Rosja korzysta na wojnie w Iranie, a negocjacje, w których pośredniczyły Stany Zjednoczone, "naprawdę znalazły się w strefie zagrożenia". Sytuację oficjalnie rozpoznała również strona rosyjska. – W rozmowach rzeczywiście nastąpiła przerwa. Amerykanie mają inne priorytety i jest to zrozumiałe – stwierdził niedawno rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Negocjacje odroczone. "Walka o te same zasoby"
Ostatnia runda trójstronnych rozmów pomiędzy Ukrainą, USA i Rosją odbyła się w Genewie w dniach 17-18 lutego. Kolejna runda miała się odbyć 5 marca w Abu Zabi, ale została przełożona właśnie z powodu amerykańsko-izraelskich ataków na Iran. Nowa data i miejsce nie zostały jeszcze ogłoszone.
– To z pewnością stanowi problem, ponieważ tak naprawdę toczy się walka o te same zasoby, zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Ukrainie – powiedziała "Financial Times" szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas. – Nie ulega wątpliwości, że uwaga Ameryki skupia się obecnie na Bliskim Wschodzie – dodała. Wygląda więc na to, że choć Rosja teoretycznie jest sojusznikiem bombardowanego Iranu, to samo rozpoczęcie ataków ze strony USA okazało się korzystne dla jej interesów w Ukrainie.
"Wiele spraw stoi w miejscu". Zełenski chce spotkania z Trumpem
W sobotę 14 marca podczas rozmowy z dziennikarzami prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że potrzebne jest zorganizowanie kolejnego spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem, ponieważ "wiele spraw stoi w miejscu". – Nie miałem rozmów z prezydentem Stanów Zjednoczonych na temat sankcji (…). Ale zna on ukraińskie stanowisko. Sądzę, że mamy wiele spraw do omówienia: negocjacje, drony i Bliski Wschód – mówił prezydent Ukrainy.
Zełenski zaznaczył również, że chciałby podpisać z USA umowy w sprawie produkcji dronów o wartości 35-50 mld dolarów. – Chciałem podpisać umowę na sumę blisko 35-50 mln dolarów. Mieliśmy takie możliwości produkcyjne. Jest to umowa dronowa na długie lata – podkreślił. Zełenski wyjaśnił, że proponował tę umowę prawie rok temu, jednak odpowiedzi z USA nie uzyskał.
Zełenski chce pokazać się jako sojusznik
Zełenski próbował wykorzystać sytuację, aby pokazać się Trumpowi jako lojalny sojusznik, który nie tylko prosi o wsparcie, ale również je oferuje (jednym z elementów krytyki Zełenskiego wśród polityków amerykańskiej prawicy jest przeświadczenie, że Ukraina wykorzystuje USA, nie okazując wystarczająco wdzięczności).
Wojna z Iranem trwa już dwa tygodnie. Największym problemem dla USA, Izraela i krajów Zatoki Perskiej są irańskie drony kamikadze Shahed. Pomoc zaoferowała więc Ukraina, która ma kilkuletnie doświadczenie w zwalczaniu bezzałogowców – od czterech lat irańską technologię wykorzystują bowiem Rosjanie do atakowania ukraińskich miast.
Pomimo doniesień o udziale ukraińskich ekspertów w przygotowaniach na Bliskim Wschodzie, prezydent USA twierdzi, że odrzucił propozycję Zełenskiego. W rozmowie z NBC News stwierdził, że nie potrzebuje wsparcia Kijowa. – Ostatnią osobą, od której potrzebujemy pomocy, jest Zełenski – powiedział. – Wiemy o dronach więcej niż ktokolwiek inny. Mamy najlepsze drony na świecie – mówił.
Źródło: Financial Times / PAP / WP