"Ulica, ulica, ulica". Złudna, potencjalnie tragiczna strategia Iranu
Według irańskiej opozycji, reżim zaczął namawiać obywateli do organizowania demonstracji w pobliżu placówek wojskowych, licząc na to, że siły Stanów Zjednoczonych i Izraela zrezygnują z ostrzału miejsc, gdzie gromadzą się cywile. Może być to złudne – i tragiczne w skutkach – założenie.
"Ten najmniejszy z waszych żołnierzy ma do was trzy prośby: ulica, ulica, ulica" – napisał w środę na platformie X przewodniczący parlamentu Mohammad-Bagher Ghalibaf, zachęcając do demonstracji organizowanych wokół miejsc, gdzie stacjonują siły bezpieczeństwa.
Irańska opozycja twierdzi, że te apele to nic innego jak plan stworzenia z ludzi żywych tarcz, chroniących wybrane obiekty. Grupa irańskich prawników działająca w diasporze również ostrzega przed podobnymi zgromadzeniami. "Zachęcanie ludzi do gromadzenia się w pobliżu centrów bezpieczeństwa lub punktów kontrolnych, które mogą stać się celem ataku, w rzeczywistości zamienia ich w żywe tarcze" – napisała grupa w oświadczeniu na platformie X.
Portal Iran International przytoczył również kilka postów użytkowników platformy X, w których Irańczycy oskarżają irańskie służby policyjne o celowe zatrzymywanie dziesiątek samochodów w pobliżu swoich posterunków, po to, by tworzyć wokół nich sztuczne korki.
Zabiegi irańskich władz mogą okazać się równie nieskuteczne, co tragiczne w skutkach. Podczas dwóch lat ataków na Strefę Gazy Izrael wielokrotnie wykorzystywał argumentację o "żywych tarczach" jako usprawiedliwienie dla licznych ofiar cywilnych zabitych przez swoją armię. Możliwe przypadki rzeczywistego zastosowania tej "taktyki" przez Hamas w wcale nie odwiodły Izraelczyków od ataków.
Podczas amerykańsko-izraelskich ataków w Iranie zginęło już około 1,3 tys. osób. Już w pierwszym dniu wojny rakieta wystrzelona przez wojsko Stanów Zjednoczonych spadła na szkołę nieopodal irańskiej bazy wojskowej. Podczas bombardowania zginęło 175 osób, w tym 165 dzieci (w większości dziewczynek w wieku od 7 do 12 lat, prawdopodobnie córek oficerów z pobliskiej bazy). Sprawa wywołała oburzenie, ale administracja Donalda Trumpa długo wypierała się ataku.
Źródło: PAP / WP