WAŻNE
TERAZ

Oto "11" na dziś? Jedna niewiadoma w składzie

Trump "ofiarą" własnej ustawy? Amerykanista o politycznych skutkach akt Epsteina

- Niewykluczone, że wizerunek Donalda Trumpa na tym ucierpi. Bo niektórzy uznają go za prezydenta słabnącego, tracącego kontrolę nad pewnymi zdarzeniami - mówi Wirtualnej Polsce amerykanista Rafał Michalski. Ekspert wyjaśnia, jaki wpływ na amerykańską politykę - i pozycję prezydenta USA - może mieć ujawnienie akt Epsteina.

Donald Trump może mieć kłopoty polityczneDonald Trump może mieć kłopoty polityczne
Źródło zdjęć: © PAP | PAP
Michał Wróblewski

Opublikowane materiały Departamentu Sprawiedliwości USA ujawniają zasięg relacji Jeffreya Epsteina z elitami polityki, biznesu i mediów. W dokumentach padają znane nazwiska, w tym m.in. Trumpa.

W 3 milionach upublicznionych plików nazwisko przywódcy USA pojawia się kilka tysięcy razy, lecz nie ma w nich bezpośrednich dowodów na to, iż brał udział w zbrodniczym procederze. Większość wzmianek to cytaty anonimowych informatorów, którzy postanowili podzielić się swoją wiedzą z FBI. Na ile ich zarzuty są wiarygodne (m.in. dotyczące domniemanych gwałtów), może ocenić jedynie sąd. Część z nich stanowią wpisy przedstawiające niepotwierdzone i w większości uznane za niewiarygodne donosy na Trumpa o różne przestępstwa seksualne dokonywane na nieletnich wraz z Epsteinem.

Czy to wpłynie na amerykańską politykę? - Donald Trump nie będzie prezydentem USA przez trzecią kadencję. W sprawę nie są zamieszani jego obecni bliscy współpracownicy, pomijając Howarda Lutnicka oraz Elona Muska. Jeśli więc Trumpa w przyszłej kadencji nie będzie w Białym Domu, Republikanie mogą sprawę ignorować. I się do tego nie odnosić, próbując to przeczekać. Bo skandal dotyczy określonych osób, a nie konkretnego środowiska politycznego czy partii - mówi Wirtualnej Polsce amerykanista Rafał Michalski.

Jak dodaje, "zarówno Watergate, jak i romans Billa Clintona, to były sprawy zupełnie innej wagi niż akta Epsteina". - To był inny kontekst. Ale po Watergate poparcie dla Nixona drastycznie spadło, w przypadku Clintona - nie spadło, a nawet po czasie się zwiększyło. Dlatego że Stany mogły cieszyć się wzrostem gospodarczym, a wyborcy byli zadowoleni z tego, w jakim kierunku zmierza Ameryka. Sprawa akt Epsteina może nie spowodować załamania poparcia dla Trumpa, ale może wpłynąć na jego postrzeganie, jako prezydenta chaosu, niepotrafiącego spełnić swoich własnych obietnic, prezydenta, który powinien zajmować się realnymi problemami - np. gospodarką, podatkami, mieszkalnictwem - a ciągle musi mierzyć się z tematem Epsteina - mówi nam ekspert.

Jak podkreśla, "tu warto dodać również kontrowersje wokół polityki migracyjnej - być może trajektoria poparcia Donalda Trumpa będzie przypominać prezydenta W. Busha po 2005 roku: niezadowolenie z prowadzenia wojen oraz polityki gospodarczej odbijało się na sondażach, ale to odpowiedź na huragan Katrina stał się osobistą porażką, która bezpośrednio proces przyspieszyła". 

Po co ujawniać?

Jak zwraca uwagę na łamach WP były ambasador Polski w USA Marek Magierowski, pozostaje zagadką, dlaczego, mimo trwającego wiele miesięcy uporu, Departament Sprawiedliwości zdecydował się w końcu na odtajnienie tak ogromnej liczby materiałów bez wyczernienia fragmentów kompromitujących samego prezydenta. 

Bazy, surowce i wielka stawka. Jak daleko posunie się Trump? Rafał Michalski - didaskalia #171

- Materiały publikowane są na podstawie ustawy o transparentności, którą kongres amerykański przegłosował w ubiegłym roku. Ustawa wymusiła publikację na Departamencie Sprawiedliwości. Brak publikacji mógłby bardziej uderzyć w wiarygodność Trumpa i rozpocząć postępowanie sądowe ws. ewentualnego blokowania publikacji akt - wyjaśnia WP Rafał Michalski.

Przypomina, że "Trump najpierw opowiadał się przeciwko ustawie, ale potem zmienił zdanie, widząc, że ustawa może podzielić Republikanów". - Więc polecił zagłosowanie za nią. A Departament Sprawiedliwości i tak opóźniał publikację akt (ona zakładała publikację w ciągu 30 dni od wejścia w życie). Jednocześnie działał niechlujnie. Redakcja materiałów wygląda na niespójną, źle przygotowaną - zauważa rozmówca WP. 

Biały Dom określił te donosy jako fałszywe. "Mówiąc jasno, zarzuty te są bezpodstawne i fałszywe, a gdyby miały choćby cień wiarygodności, z pewnością byłyby już wykorzystane jako broń przeciwko prezydentowi Trumpowi" - napisano w komunikacie. Resort sprawiedliwości wcześniej zaznaczał, że w aktach nie ma żadnych dowodów wskazujących na przestępstwa lub niestosowne zachowanie obecnego prezydenta USA.

Sam Trump od sprawy się dystansuje. "Nie widziałem [tych dokumentów], ale ludzie mówią mi, że potwierdzają one moją niewinność, a więc dokładnie coś innego, niż oczekiwała [amerykańska] radykalna lewica" - stwierdził.  

Jak wynika z ujawnionych akt, FBI w sierpniu 2025 roku sporządziło listę zgłoszeń telefonicznych i internetowych, które dotyczyły domniemanych przestępstw seksualnych Donalda Trumpa. Donosy były kierowane zarówno do FBI, jak i do prokuratury w Nowym Jorku. Dokument ten jest jednym z ponad trzech tysięcy, w których pojawia się nazwisko Trumpa.

"Nigdy nie byłem na wyspie Epsteina, ani nigdzie w pobliżu, i do dzisiejszego fałszywego i zniesławiającego oświadczenia, nigdy nie zostałem oskarżony o przebywanie tam, nawet przez fałszywe media" - wskazał Trump na platformie Truth Social. 

Czy mógł wpływać na publikację? - Nie wiemy, jakie są relacje pomiędzy osobami, które zarządzają Departamentem Sprawiedliwości, a Donaldem Trumpem. Nie wiemy, czy miał wpływ na to, co będzie publikowane i kiedy. Nie jest wyjaśnione, czy była kooperacja między departamentem a amerykańskim prezydentem. Wiemy natomiast, że prokurator generalny wybierany jest z klucza politycznego. To urząd od zawsze w jakiś sposób podporządkowany prezydentowi. Ale my nie wiemy, jaka jest skala tego wpływu dzisiaj - bo na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o wpływ na publikację akt Epsteina, ma ustawa o transparentności, która jest uchwalonym przez kongres prawem - mówi WP Rafał Michalski.

Czy można było "sterować" decyzją, co jest publikowane, a co nie? - Nie wiemy tego. Nie wiemy, jakich dokumentów brakuje. Bo obowiązuje zasada ochrony dóbr osobistych. Nie wiemy, w jakim kluczu publikowano te akta. Dlaczego segregacja wygląda na tak losową. Nie wiemy, czy mamy do czynienia z "ręcznym sterowaniem". Nie można tego wykluczyć, ale nie można przesądzać, że tak było. Departament nie odnosi się choćby do tego, w jaki sposób publikacja była redagowana. I jaki klucz interpretacyjny wobec przepisów o ochronie dóbr przyjęto - tłumaczy amerykanista. 

Czy sprawa będzie długo rezonować? - Amerykanie to naród, dla którego śledzenie spraw sądowych jest swoistym fenomenem kulturowym. Są kanały telewizyjne, serwisy internetowe poświęcone wyłącznie temu. Często się o tym rozmawia. Dlatego akta Epsteina są tak popularnym tematem w społeczeństwie - nie wspominając o skali osób mających z Epsteinem kontakt - od polityków zagranicznych po najważniejsze osoby świata biznesu czy nauki. Być może to właśnie sprawi, że wizerunek Donalda Trumpa na tym ucierpi. Bo niektórzy uznają go za prezydenta słabnącego, tracącego kontrolę nad pewnymi zdarzeniami - zauważa Rafał Michalski.

Jak konkluduje: - Mamy rok wyborczy. Trump rządzi poprzez jego bliskiego współpracownika przewodniczącego RNC Joe Grutersa Narodowym Komitetem Republikańskim. Będzie miał bardzo duży wpływ na kampanię przed wyborami połówkowymi do Kongresu. Więc to naturalne, że Trump chciałby temat jak najszybciej zakończyć, żeby w kampanię wejść z czystą głową. 

Zdaniem eksperta "publikacja akt teraz może się do tego przyczynić, choć nie musi". 

Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Dziwne nagrania na koncie Białego Domu. "Wkrótce start, prawda?"
Dziwne nagrania na koncie Białego Domu. "Wkrótce start, prawda?"
Nowy sondaż na Węgrzech. Widać wyraźny trend
Nowy sondaż na Węgrzech. Widać wyraźny trend