Epstein pytał o polską modelkę. Kubicka dla WP: "To przerażające, że miał mnie na oku"
W najnowszej transzy ujawnionych dokumentów dotyczących sprawy Jeffreya Epsteina pojawiło się nazwisko polskiej modelki. W 2015 roku skompromitowany finansista pytał o Sandrę Kubicką. Treść korespondencji wskazuje, że była obserwowana z daleka w Miami. W rozmowie z Wirtualną Polską Kubicka mówi, że "świadomość, że taki człowiek miał ją na oku, jest dla niej (…) przerażająca i obrzydliwa". Jednoznacznie odcina się od znajomości.
Pojawienie się kolejnych dokumentów ws. Jeffreya Epsteina to efekt działań amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości (DOJ). W grudniu 2025 oraz w styczniu 2026 roku śledczy udostępnili opinii publicznej kolejne - obszerne - zbiory plików, w tym korespondencję mailową, zdjęcia i zeznania (ofiar, świadków, wspólników).
W masowo ujawnianych plikach pojawiają się różnorodne twierdzenia, opowieści oraz nazwiska osób trzecich. Wielokrotnie są to osoby, które zostały jedynie wspomniane w rozmowach, były świadkami lub obiektem zainteresowania, a same bezpośrednio nie miały nic wspólnego z działalnością Epsteina. I w takim kontekście należy rozpatrywać część informacji w tej sprawie.
Wśród tysięcy stron dokumentów internauci odnaleźli wątek polski. Dokument, który trafił na strony Departamentu Sprawiedliwości, to krótka wiadomość e-mail wysłana 19 października 2015 roku z adresu powiązanego z Epsteinem do Faith Kates, właścicielki prestiżowej agencji Next Model Management.
Treść wiadomości jest jednoznaczna:
"is Sandra Kubicka one of yours, very cute saw her in miami" (tłum. Czy Sandra Kubicka jest jedną z twoich? Bardzo ładna, widziałem ją w Miami). Nazwisko polskiej modelki nie pojawia się już w innych plikach. Brak też dowodów na jakąkolwiek wymianę korespondencji z jej udziałem.
W rozmowie z Wirtualną Polską Sandra Kubicka nie ukrywa emocji związanych z faktem, że jej nazwisko w ogóle pojawiło się w kontekście sprawy Epsteina.
- W tamtym okresie byłam dość popularną w Stanach Zjednoczonych modelką. Świadomość, że taki człowiek zwrócił na mnie uwagę i mogłam stać się jego ofiarą, jest dla mnie po prostu przerażająca i obrzydliwa. Nie znałam Jeffreya Epsteina, nigdy go nie spotkałam, a o jego istnieniu i odrażających czynach dowiedziałam się dopiero z doniesień medialnych i z dokumentu na Netflixie - mówi Wirtualnej Polsce.
Publikowane na przełomie 2025 i 2026 roku dokumenty to efekt bezprecedensowej presji politycznej w USA, by ostatecznie zamknąć temat spekulacji wokół sprawy Epsteina. To nie rutynowa procedura sądowa, ale skutek specjalnej ustawy przyjętej przez Kongres USA (tzw. Epstein Files Disclosure Act), która zobligowała Departament Sprawiedliwości do pełnej deklasyfikacji akt.
Mowa o gigantycznej masie plików, która przez lata zalegała w archiwach śledczych.
Co kluczowe - większość tej korespondencji nigdy nie została wykorzystana w sądach jako materiał dowodowy. W tej masie danych znajdują się tysiące luźnych wątków, przypadkowych zapytań i nazwisk osób, które - jak w tym przypadku - przewinęły się w prywatnych mailach, ale nigdy nie brały udziału w procederze Epsteina.
Analizując ujawnione dokumenty, eksperci zwracają uwagę na specyficzną taktykę Epsteina. Miliarder latami skrupulatnie budował wokół siebie mit człowieka wszechmogącego, który zna "każdego, kto się liczy". Notorycznie uprawiał tzw. name-dropping, powołując się na rzekome lub powierzchowne znajomości, by budować swój autorytet i wciągać w swój krąg towarzyski kolejne osoby.
Jeffrey Epstein – zarzuty i wyroki
Przypomnijmy, że Jeffrey Epstein został po raz pierwszy skazany w 2008 roku na 14-miesięczny wyrok więzienia w wyniku ugody z prokuraturą w stanie Floryda. Było to za prostytucję nieletnich – dokładniej, chodziło o to, że miał płacić nieletnim dziewczętom za usługi seksualne i wykorzystywać je seksualnie.
Ugoda była bardzo kontrowersyjna, bo pozwalała Epsteinowi uniknąć federalnych zarzutów i wielu możliwych długich lat więzienia. Sprawa stała się ponownie głośna w 2019 roku, kiedy Epstein został aresztowany przez władze federalne za handel seksualny nieletnimi w Nowym Jorku i na Florydzie. Jednak w sierpniu 2019 roku zmarł w areszcie w więzieniu federalnym, w wyniku oficjalnie uznanego samobójstwa.
Mateusz Ratajczak, redaktor naczelny Wiadomości Wirtualnej Polski