Trwa ładowanie...
dk2d48v

Tragedia w Szynychu pod Grudziądzem. Pojechała po dzieci. "Znalazła śmierć"

Tragedia w Szynychu pod Grudziądzem. Nie żyje 36-letnia kobieta i jej 50-letni mąż. Osierocili trójkę dzieci. Rodzina jest przekonana, że mężczyzna zabił kobietę, bo ta chciała od niego odejść.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Szynych pod Grudziądzem. To tu rozegrała się rodzinna tragedia
Szynych pod Grudziądzem. To tu rozegrała się rodzinna tragedia (google maps)
dk2d48v

W sobotę późnym wieczorem mieszkańcy Szynycha zaalarmowali policję, że niemal w szczerym polu, z daleka od drogi, stoi samochód na włączonych światłach awaryjnych. Gdy policjanci przyjechali na miejsce znaleźli nie tylko auto, ale i dwa ciała. Przed samochodem leżały zwłoki mężczyzny. W aucie policjanci znaleźli zawinięte w koc ciało kobiety - informuje "Super Express".

Okazało się, że zmarli to małżeństwo: 36-letnia Anna i 50-letni Mariusz L. Para mieszkała w Szynychu, miała trójkę dzieci w wieku od 8 do 14 lat.

Małżeństwo miało poważne problemy. Jak wynika z relacji rodziny mąż bił i poniżał żonę. Sąsiedzi twierdzą jednak, że nic o tym nie wiedzieli.

dk2d48v

Szynych: kobieta poprosiła o Niebieską Kartę

- Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci. Jeżeli tam była jakaś przemoc, to my tego nie wiedzieliśmy. Takie rzeczy ludzie ukrywają. Nikt nie potrafił im pomóc i stała się wielka tragedia - mówi pani Wiesława, sąsiadka.

Zobacz także: Szynych. Tragedia pod Grudziądzem: ciała małżeństwa w aucie. Kobieta skarżyła się na przemoc w rodzinie

Przed świętami - jak wynika z relacji "SE" - kobieta wyprowadziła się do matki, do sąsiedniego powiatu chełmińskiego. Dzieci zostały u ojca, bo tam chodziły do szkoły.

dk2d48v

31 grudnia ubiegłego roku pojawiła się na komisariacie w Chełmnie i poprosiła o założenie jej rodzinie Niebieskiej Karty, sygnalizując, że w rodzinie dochodzi do przemocy. Policjanci z Chełmna natychmiast wysłali zawiadomienie do prokuratury. Informacja trafiła także do GOPS-u w gminie Grudziądz.

Szynych: "Wyruszyła po dzieci, znalazła śmierć"

- Widziałam u niej nie raz sińce. Jednak milczała, była przez niego zastraszona. Dopiero jak uciekła, opowiedziała o swoim piekle - opowiada se.pl matka kobiety.

Anna L., jak wynika z relacji matki, ustaliła ze swoim mężem, że przyjedzie w sobotę po dzieci. Miała je odwieźć w niedzielę.

dk2d48v

Zobacz także: Szynych. Tragedia pod Grudziądzem. Dwie osoby nie żyją

- Cieszyłam się na spotkanie z wnukami. Wyruszyła po nie, a znalazła śmierć - mówi matka Anny L.

Policjanci znaleźli list pożegnalny Mariusza L. Nie było w nim jednak ani słowa o tym, że zamierza zabić żonę - informuje se.pl. Śledczy nie wykluczają więc, że mężczyzna zabił żonę w domu, a potem zawinął ją w koc i wywiózł. Potem, prawdopodobnie targany wyrzutami sumienia, popełnił samobójstwo.

Podziel się opinią

Share

dk2d48v

dk2d48v
dk2d48v
Bądź na bieżąco:
Więcej tematów