Tej zimy nie jedźcie do Zakopanego. Policjanci muszą wypracować narzucone normy mandatów

Jeśli w Zakopanem dostaniecie mandat, a policjant wyda się wam nazbyt czepliwy, to należy mu wybaczyć. Nie miał innego wyjścia. Lokalni policjanci skarżą się, że muszą wyrobić normy mandatowe nałożone przez szefów. Inaczej... "wyzywani jesteśmy od matołów" - skarżą się szeregowi mundurowi.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Policjanci z Zakopanego poskarżyli się na narzucone normy mandatów, którymi trzeba karać kogo się tylko da.
Policjanci z Zakopanego poskarżyli się na narzucone normy mandatów, którymi trzeba karać kogo się tylko da. (East News, Fot: Gladecki/REPORTER)

Afery w sprawie norm mandatowych dla policjantów ujawniane są już w całej Polsce. Jednak ta wiadomość może okazać się rujnująca dla osób wybierających się w Tatry na święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok czy ferie. Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem poskarżyli się WP, że muszą wypełniać normy mandatowe. Czyli, karać każdego, kogo uda im się przyłapać nawet na drobnym przewinieniu.

"Prosimy o interwencję w związku ze stosowaniem mobbingu przez naczelnika wydziału ruchu drogowego, jego zastępcę oraz komendanta, którzy zmuszają policjantów do określonego zachowania oraz przydzielają premie i dodatki tym, który się nie sprzeciwiają i robią mandaty". Jak dalej opisują policjanci "Ci, którzy robią statystykę są faworyzowani mają grafik układany pod siebie". "Na odprawach jesteśmy wyzywani od matołów musimy wypracować limit i zachcianki" - to zarzuty pod adresem szefów drogówki i zastępcy komendanta. Ci z policjantów, którzy wypisują za mało mandatów, mają mieć przydzielane służby w mniej dogodnych godzinach, ewentualnie mają być kierowani do służby patrolowo-interwencyjnej.

Tej treści list-skarga, podpisany jako "Policjanci z KPP Zakopane", trafił do Komendy Wojewódzkiej w Krakowie. Jej funkcjonariusze wyjaśniają sprawę.

Ile kosztuje prędkość?

O komentarz poprosiliśmy komendanta zakopiańskiej policji, inspektora Piotra Dziekanowskiego. Co ciekawe, w pierwszym zdaniu przesłanego redakcji stanowiska szef zakopiańskiej policji zaprzecza istnieniu "norm na liczbę mandatów". Jednak w kolejnych zdaje się potwierdzać, że ocena pracy policjantów zależy od... wystawianych kar.

"Zauważyć również należy, że działania Policji ukierunkowane na zwiększenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym - którego jednym z istotnych elementów jest stanowcze reagowanie na wykroczenia - są jednym z priorytetów Komendanta Głównego Policji na lata 2016-2018. Stąd też jednym z naturalnych kryteriów oceny policjanta jest jego aktywność w czasie służby przejawiająca się m.in. w liczbie ujawnionych sprawców przestępstw i wykroczeń, co nie jest równoznaczne z liczbą wystawionych mandatów karnych. System nagradzania funkcjonariuszy jest jasny i przejrzysty" - czytamy w stanowisku komendanta.

Narzucone przez szefów normy liczby mandatów są faktem, który najczęściej ujawniają odchodzący ze służby. Wystarczy przypomnieć historię sierżanta Kamila Całki z Komendy Stołecznej Policji, który 2 lata temu odszedł ze służby w akcie protestu przeciwko sztucznemu nabijaniu statystyk. - Idziemy, legitymujemy, kontrolujemy pojazdy, sprawdzamy miejsca zagrożone, czyli najczęściej kreujemy takie lokalizacje. Często wypisuje się jakieś głupoty. Przecież wiadomo, że przez 12 godzin służby nie da się non stop kontrolować pojazdów albo ludzi. No, ale trzeba, bo przełożeni twierdzą, że jeżeli policjant patroluje ulice i nic nie zanotował w notatniku to znaczy, że nie pracował - powiedział w rozmowie z WP.

Nikt nie jest już zaskoczony tym, że urzędnicy z góry zakładają, ile osób funkcjonariusze mają wylegitymować, a ile ukarać mandatami. Do obowiązków policjantów dopisuje się też, ile wykroczeń mają wykryć. Często takie liczby padają oficjalnie w odniesieniu do całego kraju. Dalej już są dzielone między poszczególne komendy. Oto przykład: Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w opublikowanym przez siebie Programie Realizacyjnym na lata 2015-2016 zaliczającego się do Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020 zaplanowała, ilu kierowców i pieszych ma w danym roku ukarać policja.

Dokument ten zakładał, że w 2015 roku, policjanci mają:
– "ujawnić" więcej niż 420 tys. wykroczeń popełnionych przez pieszych,
– "ujawnić" więcej niż 38 tys. wykroczeń popełnionych przez kierujących wobec pieszych,
– "ujawnić" więcej niż 1,7 mln wykroczeń kierujących nieprzestrzegających przepisów dotyczących prędkości.

Polub WP Wiadomości