"Nie mogę dosłownie nic". Po zabójstwie strażnicy czują wściekłość
- Czujemy smutek i żal, ale przede wszystkim ogromną złość. Od dłuższego czasu alarmujemy, że ustawowo nie mamy narzędzi, by dbać o bezpieczeństwo innych. Rozmawialiśmy nawet, że żeby coś się zmieniło, najwyraźniej musi dojść do tragedii. No to doszło - mówi Wirtualnej Polsce jeden ze strażników Uniwersytetu Warszawskiego.