Dramatyczne wołanie piłkarza o pomoc. "Śmierć czy wózek, to dla mnie jedno i to samo"
"Kiedyś, jak widziałem ludzi sparaliżowanych, myślałem że ich rozumiem. Dziś wiem, że nie rozumiałem ich nawet w jednym procencie. Dziś, jak rozmawiam z ludźmi, mam wątpliwości, czy oni naprawdę chcą usłyszeć, jak to jest".