marek lewandowski

Najpierw impreza z ministrami potem protest? Rzecznik "Solidarności" odpowiada
WIDEO

Najpierw impreza z ministrami potem protest? Rzecznik "Solidarności" odpowiada

W czwartek "Solidarność" ma protestować w Warszawie pod hasłem "Marsz Godności". Kilka dni przed manifestacją związkowcy bawili się w Bytomiu z członkami rządu. Na zdjęciu udostępnionym przez Borysa Budkę z PO widać szefa związku Piotra Dudę z wicepremierem Jackiem Sasinem i ministrem Michałem Wójcikiem. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała o to w programie "Newsroom WP" Marka Lewandowskiego, rzecznika NSZZ "Solidarność". - To jest to, czego nikt nie chce przyjąć do wiadomości. "Solidarność" nie protestuje przeciwko rządowi. To nie jest protest przeciwko komuś, tylko protest o coś. To protest o realizację postulatów, które naszym zdaniem rząd realizuje niewłaściwie - powiedział Marek Lewandowski. Prowadząca dopytywała o fotografowanie się z politykami, przeciwko którym będzie się niedługo protestować. - Proszę oddzielić osoby, premiera, pana Sasina i innych, od problemów, które mamy do rozwiązania. To nie jest protest przeciwko rządowi. To jest protest merytoryczny. Wie pani jaka jest różnica między nimi a Borysem Budką i Donaldem Tuskiem? Jak wprowadzali wydłużenie wieku emerytalnego i chcieliśmy referendum, to wyrzucili nasze podpisy do kosza, a nas nazwali pętakami. PiS czy Zjednoczona Prawica nie pozwala sobie na to. Nie jest cudownie. Pani redaktor, za dobre chwalimy, za złe ganimy. Przywróciliśmy wiek emerytalny, wprowadziliśmy stawkę godzinową, ograniczyliśmy handel w niedziele, wprowadziliśmy cały system płacy minimalnej w ochronie zdrowia nawet dla pracowników niemedycznych. Właśnie dlatego, że jesteśmy niezależną organizacją, mamy swoje postulaty, jesteśmy największą i najlepiej zorganizowaną grupą społeczną w Polsce, do realizacji naszych postulatów używamy różnych narzędzi. Tu się nie dogadaliśmy przy stole. Korzystamy z kolejnego narzędzia demokracji, czyli protestu. Państwo przyzwyczaili nas, że protesty to "gwiazdki" PiS i inne wulgaryzmy. My tak nie funkcjonujemy. Oddzielamy ludzi od problemów do rozwiązania - tłumaczył Marek Lewandowski, rzecznik "Solidarności".
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Chaos z Polskim Ładem. Lewandowski: Zdecydował kalendarz wyborczy
WIDEO

Chaos z Polskim Ładem. Lewandowski: Zdecydował kalendarz wyborczy

Chaos z Polskim Ładem trwa. Czy program ten nie powinien zmienić nazwy na Polski Nieład? - Start tego programu raczej wskazuje na nieład. Coś, co miało uprościć system podatkowy mocno go skomplikowało - ocenił w programie "Newsroom" WP Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność". - Z naszego punktu widzenia ten program realizuje jednak bardzo wiele postulatów, o które od lat dobijała się "Solidarność", przede wszystkim odwrócenia tego chorego systemu podatkowego, który w sposób nadmierny obciążał pracowników pracujących na etacie i mało zarabiających, a bardzo preferował i dawał dużo ulg i dużo ryczałtów dla osób prowadzących działalność gospodarczą, nawet tych bardzo bogatych - ocenił Lewandowski. - Obawiam się, że jest to typowa choroba wieku dziecięcego - odparł na uwagę prowadzącego, że np. nauczyciele skarżą się, że - mimo obietnic związanych z Polskim Ładem - otrzymali niższe wynagrodzenie niż przy poprzednim systemie podatkowym. - Wychodzą różne błędy. Widać tu niesamowity pośpiech i kalendarz polityczny. Powodem wprowadzenia zmian podatkowych chyba jest kalendarz wyborczy, czyli te wszystkie zmiany musiały wejść teraz, żeby potencjalne korzyści z nich były odczuwalne w roku 2023, wtedy, kiedy jest rok wyborczy. Pewnie stąd ten pośpiech i wiele niedoróbek, które mam nadzieję, w ciągu 2-3 miesięcy zostaną sprostowane - dodał.
Kontrowersyjna ustawa. Znamy stanowisko "Solidarności"
WIDEO

Kontrowersyjna ustawa. Znamy stanowisko "Solidarności"

Sejmowa Komisja Zdrowia pozytywnie zaopiniowała projekt ustawy o weryfikacji covidowej. Trafi on teraz do drugiego czytania. O opinię na jego temat pytany był w programie "Newsroom" WP Marek Lewandowski z NSZZ "Solidarność". Jak stwierdził, "ocena jest niejednoznaczna". - Z jednej strony pracodawca ma obowiązek zapewnić bezpieczne warunki pracy, (...) natomiast to, co nam zaprezentowano, zawiera kilka bardzo istotnych wad, które należy usunąć, które stwarzają bardzo poważne zagrożenie - podkreślił. - Po pierwsze projekt musi dotyczyć ochrony zdrowia i życia, a jest zatytułowany, że ma umożliwiać działalność gospodarczą. Więc już u samej podstawy idea tego projektu jest niewłaściwa - tłumaczył Lewandowski. Po drugie - kontynuował - pracodawca może żądać w sposób nieograniczony testowania się, a test jest skuteczny na dwa dni. Jeżeli więc zaczną się masowe testy, to jest pytanie, czy jesteśmy w stanie to przerobić. Projekt ustawy nie określa, co w sytuacji, gdy będzie się czekało na wynik testu, bo zatka się cały system. Gość WP wskazał też, że "jest zagrożenie, że pracownik może zostać zwolniony z art. 52 Kodeksu pracy". - Mówi o tym, że jeżeli pracownik utraci uprawnienia do wykonywania pracy, na którą został zatrudniony, może zostać zwolniony - wyjaśnił. - Jeżeli zostaną uwzględnione te uwagi, które myśmy zgłosili, to projekt będzie do przyjęcia - zapowiedział Lewandowski.
Natalia Durman Natalia Durman