lex Kaczyński (strona 2 z 2)

Poseł PiS szczerze o "lex Kaczyński". Powiedział, co mu się nie podoba
WIDEO

Poseł PiS szczerze o "lex Kaczyński". Powiedział, co mu się nie podoba

W poniedziałek po godz. 16 zebrała się sejmowa Komisja Zdrowia, na której miało odbyć się pierwsze czytanie projektu zwanego "lex Kaczyński". Dotyczy on testowania pracowników pod kątem zakażenia koronawirusem. Zaledwie kilka minut po starcie posiedzenie odroczono jednak do godz. 17. - Chyba pan zwariował - mówili posłowie opozycji do przewodniczącego komisji Tomasza Latosa (PiS). Ostatecznie opozycja przegłosowała wniosek o zamknięcie obrad. Posiedzenie zostanie wznowione we wtorek o godz. 15. - Musimy zgodnie z regulaminem Sejmu przepracować tę ustawę. Jakie będą ostateczne wyniki - trudno mi powiedzieć. Mam przed sobą chyba z 15 poprawek, które proponuje klub PiS. Trzeba się nad nimi pochylić. To nie są poprawki proste - komentował w programie "Newsroom" WP wiceszef sejmowej Komisji Zdrowia Bolesław Piecha (PiS). Pytany, co mu się najbardziej podoba w projekcie, a co nie, wskazał, że "najbardziej podoba mu się próba kontrolowania rozprzestrzeniania się pandemii przez stosowanie określonych zachowań w testach". - Natomiast ta osoba prawna, kto za co odpowiada, już jest, mówiąc delikatnie, miałka. Tu mam wiele uwag i wiele poprawek - przyznał. - Druga sprawa - jak w dzisiejszych czasach powinna zachowywać się podstawowa opieka zdrowotna, czy nie należy (...) troszeczkę zbliżyć lekarzy POZ do ludzi. Przy czym nie podoba mi się wyrzucenie telemedycyny poza nawias - podkreślił Piecha.
Natalia Durman Natalia Durman
"Lex Kaczyński" nie pomoże z pandemią? "Gęste opary mgły covidowej nad ustawą"
WIDEO

"Lex Kaczyński" nie pomoże z pandemią? "Gęste opary mgły covidowej nad ustawą"

Do Sejmu wpłynął projekt "lex Kaczyński". - Testowanie oczywiście jest ważne, bo musimy wiedzieć, w jakim miejscu jesteśmy, ale to w kontroli epidemii, zapobieganiu zgonom i hospitalizacji da nam bardzo niewiele - tłumaczył w programie "Newsroom" WP dr Konstanty Szułdrzyński, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii CSK MSWiA w Warszawie. - Przede wszystkim trzeba dbać o to, aby ludzie się nie zakażali. Należy stosować metody ograniczające szerzenie się pandemii. Stosować maseczki, zasadę dystansu społecznego i limity osób, a dodatkowo zachęcać ludzi prośbą albo groźbą do szczepień. Przechorować lekko po szczepionce można, ale chodzi o to, aby nie trafiać do szpitala - wskazywał lekarz. Prowadzący Mateusz Ratajczak pytał o szczegóły rozwiązań z "lex Kaczyński". - Ten projekt jest dość osobliwy i wydaje się, że unoszą się nad nim gęste opary mgły covidowej. (...) Tylko z takich krotochwili niewiele wynika. Ludzie nam umierają, a my nic nie robimy. Od kilku miesięcy nie wprowadziliśmy żadnych przepisów, które wpłynęłyby na sytuację - podkreślał medyk. - A jest w ogóle możliwość, żeby wykazać, kto mnie zakaził? - dopytywał dziennikarz. - Ależ oczywiście, że tak. Wszyscy ludzie w miarę wykształceni wiedzą o tym, że koronawirusy mają kucyki z kolorowymi kokardkami. I po kolorze kokardki możemy poznać od kogo złapaliśmy tę infekcję. To jest wiedza powszechna, nie wiem w ogóle skąd to pytanie - ironizował dr Szułdrzyński.
Leszek Miller ostro o "lex Kaczyński". Nawet się nie zająknął
WIDEO

Leszek Miller ostro o "lex Kaczyński". Nawet się nie zająknął

Były premier, europoseł Leszek Miller pytany był w programie "Newsroom" WP o nowy projekt ustawy covidowej, tym razem forsowany przez Jarosława Kaczyńskiego. Projekt wzbudza kontrowersje. Nie tylko umożliwia on pracodawcy zażądanie od pracownika informacji o negatywnym wyniku testu na obecność koronawirusa, ale także zakłada możliwość karania tych, którzy się nie podporządkują. W myśl nowych propozycji pracownik, który nie poddałby się testowi, a w miejscu jego pracy pojawiłoby się ognisko koronawirusa, mógłby zostać zobowiązany do zapłaty odszkodowania. - To jest jakaś kolejna brednia. Przecież my nie wiemy, kto nas zakaża. Czy ktoś nas zakazi w miejscu pracy, a może w tramwaju, a może w autobusie, a może w pociągu - komentował Miller. - Na tym polega działanie polskiego rządu, który porusza się w rzeczywistości równoległej, którą sam stara się wytworzyć przy pomocy działań medialno-wizerunkowych. To, co robi rząd, to rzucanie kolejnych pomysłów na konferencjach prasowych. I to wszystko. Bo jeżeli chodzi o skuteczną walkę z pandemią, to - biorąc pod uwagę wszystkie możliwe statystyki - ona jest żałosna - stwierdził. Miller zgodził się z postulatem Lewicy o obowiązkowych szczepieniach. - Od samego początku uważam, że powinny być obowiązkowe szczepienia albo coś w rodzaju sankcji finansowych, tzn. jeżeli ktoś niezaszczepiony trafia do szpitala, powinien się leczyć na własny koszt - oznajmił Miller.
Natalia Durman Natalia Durman
"Lex Kaczyński".  Hermeliński: "Władze wykonują taniec świętego Wita"
WIDEO

"Lex Kaczyński". Hermeliński: "Władze wykonują taniec świętego Wita"

- Nie chcę nikogo obrażać, ale to wszystko jest śmieszne. To jest niepoważne, żeby demokratyczne państwo, które zgodnie z konstytucją ma obowiązek dbania o zdrowie obywateli, wykonywało taki taniec świętego Wita w tym zakresie. To trwa od miesięcy. Władze w ogóle nie mają zamiaru wprowadzić jakiejś przyzwoitej ustawy, jakichś przyzwoitych przepisów, które będą chroniły zdrowie obywateli zgodnie z konstytucją. To woła o pomstę do nieba, że pozwala się ludziom umierać i czyni się jakieś drobne gesty - stwierdził gość programu "Newsroom" w WP, były szef PKW, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, Wojciech Hermeliński, oceniając projekt ustawy, która ma zastąpić tzw. lex Hoc. Nowa propozycja przepisów została już nazwana nieoficjalnie "lex Kaczyński". - W zasadzie to jest przerzucanie na pracodawcę postępowania quasi karnego, nie wiem, jak je nazwać. To jest wszystko robione po to, by uniknąć tego, co powinny władze zrobić, co jest czynione w innych krajach. Jak ja słyszę, to powtarzane jak mantrę stwierdzenie, że Polacy mają gen sprzeciwu i nie da się nic zrobić, nie da się wprowadzić żadnych ograniczeń, bo to grozi poważnymi zakłóceniami, jeśli chodzi o protesty, to dla mnie staje się oczywiste, że władza w sposób cyniczny unika wprowadzenia tego rodzaju przepisów sanitarnych po to, aby nie pogorszyć sobie wyników, które mogą zaważyć na wyborach w przyszłym roku. Nie powinna władza demokratyczna w ten sposób postępować, powinno się wykorzystać te paszporty covidowe, które są w Polsce w ogóle nie wykorzystane - mówił zapytany o pomysł występowania przez pracowników o odszkodowanie za zakażenie koronawirusem od osoby, która nie przedstawiła negatywnego testu. Dopytywany czy nie uważa, że paszporty covidowe, to segregacja sanitarna odparł: "Jaka segregacja?". - Tu ścierają się dwa dobra. Jedno to jest dobro w postaci zdrowia obywateli, a drugie dobro jest w postaci prywatności. Ale to dobro w postaci prywatności musi ustąpić przed kwestią bezpieczeństwa ogólnego czy publicznego w zakresie zdrowia. To jest normalne, tak działają cywilizowane kraje, tu nie ma mowy o żadnej segregacji, to są wymysły na użytek propagandy, które tylko pogarszają sytuację. Władze skwapliwie z tego korzystają. Cały czas działają tak, by nie pogorszyć sobie słupków przed wyborami. To jest wyjątkowo nieprzyzwoite - stwierdził Wojciech Hermeliński.
Violetta Baran Violetta Baran