W tym kraju nie mówi się o seksie
Dzień dobry Państwu albo dobry wieczór. Jak zwykle na styku dwóch epok, Irlandia staje się krainą paradoksów. Z jednej strony ogłasza się kolejne cięcia w budżecie, z drugiej nawołuje do nowego napływu obcokrajowców, z trzeciej urządza sympozja naukowe, na których komicy popierają wyciągnięcie unijnych pieniędzy na rozwój badań. Oprócz tego, jak w każdym kryzysie: renesans przemocy na koncertach. Zaś bestsellerem stała się książka o sadomasochizmie. A teraz jadziem.