Szef MSZ Hiszpanii: Czas na krok w stronę europejskiej armii
Minister spraw zagranicznych José Manuel Albares uważa, że Europa musi zintegrować swój przemysł obronny, aby dysponować własnymi środkami odstraszania "niezależnymi od stron trzecich", a nawet "podjąć kroki w kierunku utworzenia europejskiej armii".
Najważniejsze informacje:
- Hiszpański minister spraw zagranicznych wzywa do integracji europejskiego przemysłu obronnego i budowy wspólnej europejskiej armii.
- Albares zapewnia o poparciu dla Ukrainy i krytykuje rosyjską agresję jako jedyne realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy.
- Ubolewa nad tym, że stosunki Waszyngtony z Brukselą uległy pogorszeniu.
Szef hiszpańskiej dyplomacji, José Manuel Albares, w wywiadzie dla agencji EFE mówi o konieczności wzmocnienia bezpieczeństwa Europy. Jego zdaniem Unia musi zintegrować sektor zbrojeniowy i rozwijać własne środki odstraszania, aby nie zależeć od państw trzecich. To, jak argumentuje, powinno oznaczać także krok w stronę wspólnej armii europejskiej.
Po co Europie integracja obronna i armia europejska?
Szef hiszpańskiego MSZ zauważa, że właśnie teraz Europa musi uświadomić sobie "swoją siłę" i potwierdzić swoje zasady, do których należy niedopuszczanie do wojny na kontynencie i "niestosowanie nigdy przymusu jako narzędzia polityki zagranicznej".
Albares potwierdził wsparcie Hiszpanii dla Ukrainy, obronę poszanowania jej suwerenności i integralności terytorialnej oraz opowiedział się za udziałem w ewentualnej przyszłej misji pokojowej w Ukrainie.
Pytany o ostrzeżenia Moskwy w tej sprawie, że zinterpretuje ona rozmieszczenie wojsk międzynarodowych jako zagrożenie, odparł: "Jedynym zagrożeniem dla Ukrainy i bezpieczeństwa Europy są właśnie wojska rosyjskie na Ukrainie". - Ani Ukraina, ani UE, ani NATO nigdy nie stanowiły zagrożenia dla Rosji - mówi agencji EFE.
Europa jest "wielką nadzieją" dla świata
Albares ubolewa, że po "dziesiątkach lat solidnego sojuszu" między Waszyngtonem a Brukselą, opartego na wspólnych wartościach i korzystnego dla obu stron, w USA pojawił się rząd Donalda Trumpa, który kieruje się "innymi zasadami".
Jego zdaniem, w obliczu takiej postawy, Europejczycy "nie powinni się poddawać".
Jego zdaniem ci, którzy dążą do podważenia porządku międzynarodowego, to ci sami, którzy "chcą zniszczyć projekt europejski". Do tej grupy zalicza on wszystkie skrajnie prawicowe siły, również w Hiszpanii, które próbują "osłabić" UE i "podważyć demokrację".
W każdym razie jest przekonany, że dla większości mieszkańców naszej planety "Europa jest wielką nadzieją", jedyną siłą, która może przekształcić swoją potęgę gospodarczą w potęgę polityczną i "zająć silną pozycję przy stole wielkich mocarstw".
Rozpad NATO? "Nie rozważam tego nawet jako hipotezy"
Szef hiszpańskiego MSZ nie chciał oceniać braku zdecydowanej reakcji sekretarza generalnego NATO, Marka Rutte, na roszczenia Stanów Zjednoczonych wobec Grenlandii, która jest częścią państwa członkowskiego sojuszu - Danii.
Nie wierzy też, że groźby Trumpa doprowadzą do rozłamu w NATO. - Nie rozważam tego nawet jako hipotezy - stwierdził w rozmowie z agencją EFE i podkreślił, że tylko mieszkańcy Grenlandii i Duńczycy mogą decydować o integralności terytorialnej i suwerenności tego kraju.
Źródło: efe.com