Surowe kary w Dubaju. Za posty w sieci grozi deportacja
W Dubaju 21 osób oskarżono za działania w sieci związane z atakami rakietowymi. Na mocy przepisów o cyberprzestępczości grożą im poważne kary.
Najważniejsze informacje:
- 21 osób w Dubaju ma postawione zarzuty związane z cyberprzestępczością.
- Kary obejmują deportację oraz wysokie grzywny do 200 tys. dirhamów.
- Zaostrzone przepisy dotyczą także obcokrajowców.
Organizacja Detained in Dubai zwraca uwagę na falę zatrzymań w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zgodnie z doniesieniami, zarzuty dotyczą udostępniania i komentowania treści w mediach społecznościowych, związanych z ostatnimi atakami rakietowymi.
Jak podaje TVN24, wśród oskarżonych jest 60-letni Brytyjczyk. Został zatrzymany mimo usunięcia nagrań z telefonu. Mężczyzna twierdzi, że nie miał zamiaru zrobić nic złego "a mimo to został objęty szerszą grupą zarzutów".
W piątek rano Detained in Dubai poinformowało o zatrzymaniu studenta uniwersytetu w Dubaju, który na prywatnym czacie z rodziną udostępnił nagranie rakiety. "Policja w Dubaju musi złagodzić swoją nadwrażliwość. Te zatrzymania są prawdopodobnie bardziej szkodliwe niż nagrania eksplozji, które próbujecie cenzurować" - napisała organizacja.
Jakie są kary za posty?
Obecne przepisy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich związane z cyberprzestępczością są surowe. Obejmują m.in. publikowanie lub komentowanie treści, które mogłyby zakłócić bezpieczeństwo publiczne. W takich przypadkach grożą kary więzienia do dwóch lat, grzywny od 20 tys. do 200 tys. dirhamów oraz deportacja dla osób spoza regionu.
Według Radha Stirling, szefowej Detained in Dubai, działalność w sieci, nawet tak podstawowa jak udostępnienie nagrania, może być podstawą do postawienia zarzutów. -Zarzuty wydają się niezwykle niejasne, ale na papierze brzmią poważnie. W rzeczywistości może chodzić o coś tak nieskomplikowanego, jak udostępnienie czy skomentowanie filmu, który już krąży w sieci" - podkreśliła Stirling.
Dlaczego sytuacja przyciąga uwagę?
ZEA są znane jako popularne miejsce dla influencerów, których działalność opiera się na publikowaniu materiałów online. Mimo to przepisy dotyczące nagrań są bardzo rygorystyczne, podobnie jak w innych krajach Bliskiego Wschodu, takich jak Iran czy Izrael.
Przeczytaj również: Karol Nawrocki odrzuca SAFE i miliardy na zbrojenia. Tak zareagowała Rosja
- Ludzie słusznie zakładają, że jeśli coś jest już szeroko rozpowszechniane lub publikowane przez media, to komentowanie lub ponowne publikowanie tego musi być dopuszczalne. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich takie założenie może być niezwykle niebezpieczne - ostrzega Stirling.
Źródło: TVN24