"Stać cię, komuchu". Ostre słowa Czarnka do marszałka Sejmu
Przemysław Czarnek po raz kolejny nie zamierza gryźć się w język. Podczas spotkania z wyborcami w Katowicach kandydat PiS na premiera w ostrych słowach zaatakował marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Z ust byłego ministra edukacji padły obraźliwe sformułowania. Polityk nazwał lidera Lewicy "komuchem".
W środę, 18 marca, Przemysław Czarnek odwiedził Katowice w ramach swojego najnowszego politycznego tournée. Były minister edukacji, który na ostatniej konwencji w Krakowie został oficjalnie ogłoszony kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na przyszłego szefa rządu, spotkał się z potencjalnym elektoratem przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 2027 r.
Wybory 2027 i kampania PiS. Czarnek obiecuje tańsze paliwo
Na scenie, z której przemawiał poseł PiS, znajdował się stół z przygotowanymi rekwizytami. Czarnek podniósł z niego dwa projekty ustaw złożone przez jego partię, które trafiły jednak do tzw. sejmowej zamrażarki. Dokumenty dotyczą propozycji obniżenia podatku VAT oraz akcyzy na paliwo.
Czarnek przekonywał zebrany tłum, że gdyby ustawa weszła w życie, spowodowałaby natychmiastową obniżkę cen benzyny o okrągłą złotówkę. To właśnie słowo "natychmiast" wywołało pierwszą, niezwykle żywiołową reakcję publiczności.
- Natychmiast! Natychmiast! - zaczęli głośno skandować zwolennicy prawicy.
Atak na Włodzimierza Czarzastego. "Stać cię, komuchu"
Czarnek natychmiast wykorzystał gorące emocje tłumu, by kontynuować przemówienie. Kandydat na premiera uderzył w drugą osobę w państwie, nie szczędząc przy tym obraźliwych określeń.
- Tego nie słyszy pan towarzysz Czarzasty, tego nie słyszy pan "herr Tusk". (...) Za nic mają troski i potrzeby Polaków. (...) Ciebie stać, Czarzasty, stać cię, komuchu, na to wszystko. Czemu trzymasz ten projekt ustawy, bo ci Donald Tusk kazał? - wykrzykiwał w kierunku liderów obozu rządzącego Czarnek.
Na te słowa publiczność w Katowicach zareagowała z jeszcze większym entuzjazmem. Zgromadzony przed sceną tłum odpowiedział uśmiechniętemu politykowi kolejnymi okrzykami.
- Precz z komuną - skandowali na koniec wyborcy.