Trwa ładowanie...
d3657v8
21-09-2006 10:10

SN rozpatruje kasację wyroku J. Kaczyńskiego

Sąd Najwyższy rozpatruje kasację
pełnomocnika Jarosława Kaczyńskiego od wyroku z 2005 r.,
nakazującego obecnemu premierowi przeproszenie działacza SLD za
nazwanie tego ugrupowania "organizacją przestępczą".

d3657v8
d3657v8

Premier nie stawił się w SN - pozwany nie ma takiego obowiązku.

W listopadzie 2005 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że ówczesny prezes PiS, ma przeprosić mazowieckiego działacza SLD Stanisława Szepietowskiego. Pozwał on J. Kaczyńskiego za naruszenie swych dóbr osobistych, bo poczuł się dotknięty wypowiedzią prezesa PiS w Radiu Zet w maju 2003 r. Sąd nakazał też wtedy Kaczyńskiemu oświadczyć, że to określenie "nie jest prawdziwe" i wpłacić 10 tys. zł. na Polski Czerwony Krzyż.

Stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego, że SLD jest organizacją przestępczą, wskazywało pośrednio na to, że jestem przestępcą - ja i tysiące innych uczciwych, porządnych ludzi, bo tacy w tej organizacji są - mówił po wyroku działacz Sojuszu.

Adwokat Kaczyńskiego wniósł kasację do SN, żądając uchylenia wyroku Sądu Apelacyjnego. Aby nie przegrać procesu o naruszenie dóbr osobistych, pozwany musi udowodnić prawdziwość swych słów lub przynajmniej dowieść, że działał w interesie publicznym.

d3657v8

Jeśli SN utrzyma wyrok, stanie się on ostateczny. SN może też zwrócić całą sprawę do sądu niższej instancji albo też orzec, że Kaczyński nie musi przepraszać za swą wypowiedź.

Wypowiedź J. Kaczyńskiego, powtórzona przez niego także w radiowej "Trójce", miała miejsce po tym, gdy w procesie w sprawie FOZZ Anatol Lawina - b. dyrektor NIK - zeznał, że do Porozumienia Centrum, wtedy partii braci Kaczyńskich - oraz innych ówczesnych partii, poza PSL, trafiały pieniądze Funduszu.

Wiadomo, o co chodziło - o paradę przestępców, kłamców, którzy by osłaniali aferę Rywina, bo z całą pewnością w tle jest afera Rywina. Jeżeli oni mogą posługiwać się wiedzą nieoficjalną, to my też - powiedział wtedy Kaczyński. Panowie z SLD zaczęli pewną wojnę, my tę wojnę przyjmujemy - mówił lider PiS, powtarzając, że zgromadził wystarczającą liczbę informacji dającą podstawę do stwierdzenia, że SLD jest organizacją przestępczą.

W lipcu 2003 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa przeciw J. Kaczyńskiemu za jego słowa - jak chciał tego sekretarz generalny Sojuszu Marek Dyduch. Prokuratura uznała, że SLD ma możliwości samodzielnego wystąpienia z oskarżeniem prywatnym do sądu, a "interes publiczny" nie wymaga przyłączenia się prokuratury.

d3657v8

Dyduch domagał się, by prokuratura ustaliła, że SLD nie jest organizacją przestępczą. Prokuratura replikowała, że śledztw nie prowadzi się po to, by wykluczyć możliwość popełnienia przestępstwa, lecz po to, "by ustalić, czy nie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa".

J. Kaczyński wzywał wtedy SLD do wytaczania mu procesów i oświadczył, że nie będzie się zasłaniał immunitetem poselskim. Nie czuję się szefem organizacji przestępczej i nie złożę doniesienia przeciwko panu Kaczyńskiemu - komentował ówczesny premier Leszek Miller.

d3657v8
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3657v8
Więcej tematów