Śmierć Anastazji w Grecji, Morawiecki zapowiada osądzenie sprawców w Polsce. Co na to eksperci?
Mateusz Morawiecki chce, by sprawcę zabójstwa 27-letniej Anastazji skazać w Polsce. - Dlatego zwrócimy się do Grecji o wydanie podejrzanego, aby stanął przed polskim sądem - zapowiedział premier. Eksperci w rozmowie z WP przekonują, że nie będzie to łatwe, a tamtejsze władze mogą nie wyrazić zgody.
19.06.2023 20:16
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Zbigniew Ziobro poinformował w poniedziałek rano, że polecił wszczęcie śledztwa w związku z zabójstwem 27-letniej Anastazji. Sprawą zajmie się Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. Kilka godzin później do sprawy na Twitterze odniósł się też premier.
"Jestem wstrząśnięty brutalnym morderstwem 27-letniej Anastazji. Sprawca musi ponieść bardzo surowe konsekwencje" - napisał Morawiecki. I dodał, że Polska zwróci się do Grecji o wydanie podejrzanego. Premier chce, "aby stanął przed polskim sądem i otrzymał najwyższy możliwy wymiar kary".
Wieczorem czasu polskiego poinformowano o wynikach sekcji zwłok Anastazji R. Ta potwierdziła, że Polka została ona zamordowana przez uduszenie - poinformowały greckie media.
Zapytaliśmy trzech niezależnych ekspertów z zakresu prawa, jak mogłyby wyglądać działania w sprawie osądzenia winnych śmierci Polki, o których napisał premier. Jaka może być odpowiedź Grecji na zapowiedź Morawieckiego?
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Śmierć Anastazji w Grecji. Osądzenie winnych
- Dopóki Grecja nie zakończy swojego postępowania, polskiej stronie będzie trudno w nie ingerować. W tym przypadku może być wydany teoretycznie Europejski Nakaz Aresztowania, a polskie postępowanie może się toczyć. Ale sądem właściwym do rozpoznania sprawy będzie sąd grecki i pierwszeństwo w tym zakresie będzie miała Grecja - ocenia prawnik Łukasz Chojniak z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Jeśli chodzi o blokowanie wydania sprawcy w ramach ENA, to raczej nikt nie będzie tego celowo blokować, ale nie zmienia to faktu, że trudno będzie przekazać podejrzanych Polsce z uwagi na zadania wymiaru sprawiedliwości w Grecji - twierdzi z kolei adwokat Jakub Michalski z Poznania, specjalista w sprawach polsko-greckich.
Decyzja sądu z 2019 roku
Jednakże zaznacza, że nie należy tego wykluczyć. Michalski przypomina, że w poprzednich latach bywało już, że z Grecji wydano obcokrajowców, którzy popełnili przestępstwo na szkodę Polski.
Było tak m.in. w 2019 roku, kiedy decyzją sądu w Salonikach do Polski trafił podejrzany w śledztwie dotyczącym prania brudnych pieniędzy pochodzących z międzynarodowego handlu narkotykami. W sprawie, którą nadzorowała Prokuratura Krajowa chodziło o kwotę 1,4 mld zł.
Jak wygląda ewentualny proces przekazania? Żeby podejrzany o zabójstwo trafił w ręce polskich organów ścigania musi się zebrać sąd w Grecji, który orzeknie, czy mężczyzna może zostać wydany. Postanowienie jest przekazywane do miejscowego ministra sprawiedliwości, a ten przekazuje podejrzanego wraz z dokumentacją procesową do Polski.
- Ale od tej decyzji zawsze może być odwołanie. Pamiętajmy też, że w tym przypadku podejrzanym jest obywatel Bangladeszu, więc jeszcze może się okazać, że o niego upomni się Bangladesz - zauważa z kolei Kazimierz Hołyst, polski prawnik i profesor nauk prawnych.
- Ale nadal uważam, że nie dojdzie do tego, ponieważ sprawcy popełnili przestępstwo na greckiej ziemi i zapewne tam będą osądzeni i ukarani - podsumowuje Michalski.
Dodaje, że proces sądowy w Grecji zasadniczo trwa tyle co w Polsce, a rodzina może w procesie występować w charakterze oskarżyciela posiłkowego.
- Teoretycznie w Grecji 43 proc. sprawców zabójstw otrzymuje karę dożywotniego pozbawienia wolności, jednakże należy zwrócić uwagę, że z uwagi na przepełnienie więzień w ostatnich latach wprowadzono liczne możliwości zwalniania więźniów po odbyciu ok. 1/3 kary. Jest więc możliwość, że sprawcy wyjdą z więzienia wcześniej - wylicza.
Mateusz Dolak, dziennikarz Wirtualnej Polski