Skandal w Niemczech. Dom aukcyjny odpowiada w komunikacie
Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss odwołał, planowaną na dziś, sprzedaż prywatnej kolekcji, obejmującej dokumenty i przedmioty związane z ofiarami niemieckich zbrodni. Przeciw aukcji zaprotestował już m.in. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, zareagował też szef MSZ Radosław Sikorski. "Po fali krytyki, która do nas dotarła, natychmiastowo odwołaliśmy aukcję" - przekazano w oświadczeniu przesłanym redakcji Wirtualnej Polski.
Niemiecki dom aukcyjny anulował licytację pamiątek i dokumentów po więźniach niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Majdanku oraz ofiar zbrodni katyńskiej dokonanej przez sowietów.
Poniżej zamieszczany stanowisko Domu Aukcyjnego Felzmann w Neuss, przesłane redakcji Wirtualnej Polski:
"W dniu dzisiejszym, w poniedziałek, w naszym domu aukcyjnym miała się odbyć aukcja listów, kopert, pocztówek i świadectw z okresu terroru nazistowskiego. Aukcja została odwołana. Po fali krytyki, która do nas dotarła, natychmiastowo odwołaliśmy aukcję. Zdajemy sobie sprawę, że podejmując decyzję o przyjęciu zlecenia, popełniliśmy błąd, i bardzo żałujemy, jeśli tym działaniem zraniliśmy uczucia krewnych i osób dotkniętych losem ofiar terroru nazistowskiego. Jako dom aukcyjny specjalizujący się w znaczkach pocztowych, listach i autografach od wielu dekad cieszymy się dobrą reputacją. Wierzymy, że również dzięki naszej działalności i naszym kolekcjonerom historia pozostaje żywa.
Kierowca bmw stracił głowę. Dostał 44 punków karnych w jeden dzień
Jako dom aukcyjny sprzedajemy przedmioty w imieniu zleceniodawców, którzy się do nas zgłaszają. Znaczną część przekazanych nam dokumentów i przedmiotów otrzymaliśmy do aukcji od potomków ofiar. Kolejna część pochodzi z prywatnej kolekcji badawczej, którą właściciel postanowił spieniężyć. Według naszej wiedzy wszystkie pozycje z tej kolekcji badawczej zostały nabyte w sposób całkowicie legalny i uczciwy na otwartym rynku.
Decyzja o wprowadzeniu tych przedmiotów do sprzedaży nie została podjęta przez nas. Niemniej jednak – również po prawnej weryfikacji wszystkich okoliczności – nie uważamy za nieetyczne, gdy ludzie podejmują decyzję o sprzedaży zamiast darowizny. Może za tym stać wiele powodów i nie nam oceniać tę decyzję.
Publiczną aukcję uważamy za sensowną drogę, ponieważ zapewnia ona pełną przejrzystość, kto ostatecznie nabywa przekazywane przedmioty. Podkreślamy przy tym, że wśród naszych klientów znajdują się w szczególności instytucje pamięci (miejsce pamięci, muzea)" - napisano w komunikacie.
Przedstawiciele domu aukcyjnego zaznaczają, że nie są jeszcze w stanie udzielić informacji na temat dalszych losów przedmiotów i dokumentów. "Jesteśmy w ścisłym kontakcie z właścicielami oraz wszystkimi właściwymi instytucjami" - podkreślono.
Resort kultury chce zwrotu
W poniedziałek MKiDN poinformowało PAP, że wystąpi o zwrot wszystkich obiektów wystawionych na licytację w niemieckim domu aukcyjnym, a które powinny wrócić do Polski. Własnością Skarbu Państwa są te, które były wyposażeniem lub częścią dokumentacji obozu oraz te, które zostały z kraju wywiezione nielegalnie - wyjaśniono.
Reakcja szefa MSZ
Szef MSZ Radosław Sikorski przekazał w niedzielę mediach społecznościowych, że rozmawiał na temat "aukcji przedmiotów z czasu terroru niemieckiego podczas drugiej wojny światowej" ze swoim niemieckim odpowiednikiem Johannem Wadephulem. "Zgodziliśmy się, że należy zapobiec takiemu zgorszeniu" - zaznaczył. Rzecznik rządu poinformował wówczas, że "wszystkie przedmioty zniknęły ze strony domu aukcyjnego".
Głos w sprawie zabrał także rzecznik MSZ, który wsparł MKiDN w działaniach. "Apelujemy nie tyle o zawieszenie, ale o pełne anulowanie tej aukcji. Przedmioty związane ze zbrodniami okresu II wojny światowej nigdy nie powinny trafiać do komercyjnego obrotu" - stwierdził Maciej Wiewiór w portalu X.