Mniej więcej do VI w. spowiedź wyglądała inaczej niż obecnie. Grzesznik nie miał łatwego życia. Publicznie wyznawał swe winy biskupowi. Publiczna była również pokuta, która mogła trwać nawet kilkanaście lat. W jej trakcie grzesznik nie mógł brać udziału w zabawach. Miał się jedynie modlić i pościć. Do zakończenia pokuty grzesznik w trakcie mszy świętej stał w odosobnionym miejscu, a na czas komunii musiał nawet opuścić świątynię.
Ale dzień zakończenia pokuty był wielką uroczystością. Chrześcijanin wracał bowiem do Kościoła i mógł już przyjmować komunię. Symbolicznym zakończeniem okresu odkupienia grzechów była uroczystość, w trakcie której biskup kładł ręce na głowę człowieka i wraz z innymi wiernymi odmawiał modlitwę. Na znak radości, organizowano później wielką ucztę. Ponieważ czas pokuty był tak długi, spowiadano się raz w życiu.
W VII w. spowiedź uległa zmianie. Zrezygnowano z publicznego wyznania grzechów, a wierni zaczęli spowiadać się kapłanom. Zaczęto też korzystać z konfesjonałów (z łaciny confessio znaczy wyznanie), w których siadali księża. W niektórych kościołach katolickich (szczególnie we Włoszech, Hiszpanii czy Portugalii) od pewnego czasu rezygnuje się z używania konfesjonałów. Spowiednik i grzesznik rozmawiają ze sobą twarzą w twarz.
Magda Wieczorkowska