Seria brutalnych ataków. "Putin ich zastraszył, Ukraińcy cierpią"
Po atakach na infrastrukturę energetyczną Rosjanie zaczęli intensywnie atakować ukraińską sieć kolejową. Na cel ataków wybrali ostatnio wagony pasażerskie. – Niestety, ale Putinowi to się kalkuluje. (...) Praktycznie wszystkie ataki zniszczyły infrastrukturę ciepłowniczą i przekazującą prąd do Kijowa – mówi WP Nedim Useinow, politolog z Krymu. I dodaje: "Putin ich zastraszył, Ukraińcy cierpią".
"Tak wygląda »rozejm«? Wybuchy. Zabici cywile. Zrujnowane obiekty energetyczne, infrastruktura transportowa…" – napisała ambasadorka Unii Europejskiej w Kijowie Katarina Mathernova w niedzielę wieczorem na Facebooku, odnosząc się do ataków, jakie przeprowadziła rosyjska armia 1 lutego.
Przypomniała także, że w Ukrainie nadal wiele budynków nie ma ogrzewania na skutek rosyjskich ataków.
Pod koniec stycznia prezydent USA Donald Trump ogłosił, że otrzymał od rosyjskiego przywódcy Władimira Putina zapewnienie, że Rosja nie będzie atakować Kijowa i innych ukraińskich miast, nie wskazując precyzyjnie, jak długo miałoby nie dochodzić do ataków. Kreml poinformował, że wstrzyma ataki do 1 lutego.
"Zarejestrowaliśmy zmianę priorytetów rosyjskiej armii na ataki na logistykę" – powiedział Zełenski w piątek. Rosjanie po rzekomym wstrzymaniu ataków na infrastrukturę energetyczną, zaczęli przeprowadzać intensywne ataki na ukraińskiej kolei.
Według Banku Światowego, 30 proc. ukraińskiego taboru kolejowego zostało uszkodzonych albo jest w naprawie. Serwis "Hromadske" informuje, że przerwy w ruchu pociągów powodują opóźnienia wynoszące 6-12 godzin. Trakcja elektryczna jest zastępowana lokomotywami spalinowymi, są one jednak pięć razy droższe w eksploatacji. "Hromadske" twierdzi, że celami rosyjskich nalotów wymierzonych w kolej nie są transporty wojskowe, a ruch cywilny.
- Faktycznie nie są dokonywane ataki na infrastrukturę energetyczną. Problem w tym, że w sumie nie ma właściwie już czego atakować. Praktycznie wszystkie ataki zniszczyły infrastrukturę ciepłowniczą i przekazującą prąd do Kijowa. Teraz trwają prace nad jej odbudową. Podejrzewam, że zostaną wznowione, kiedy odpuści trwająca obecnie fala mrozów – mówi Wirtualnej Polsce Nedim Useinow, politolog z The German Marshall Fund.
I jak ocenia, obecna sytuacja na froncie jest korzystna dla planów Putina.
- Jestem przekonany, że jak zostanie infrastruktura energetyczna odbudowana, Rosja będzie chciała ją zniszczyć ponownie – uważa ekspert. Jego zdaniem Putin wygrywa jedną rzecz: odciął mieszkańców Kijowa od prądu.
"Zastraszył ich, Ukraińcy cierpią"
- Zastraszył ich, Ukraińcy cierpią, ale w tym cierpieniu widzę ich mobilizację. Uderzenia w kolej, są po to żeby zaszkodzić dostawom uzbrojenia broni. Z drugiej strony jest to kontynuacja tego, co robiono w przypadku Kijowa. Czyli Rosja chce zastraszyć mieszkańców i paraliżować ich normalne codzienne życie – komentuje rozmówca Wirtualnej Polski.
Według Useinowa, rosyjska machina wojenna nie zwalnia tempa. - Putin chce pokazać, że jest w stanie tę wojnę prowadzić przez 10 kolejnych lat. Próbuje cały czas ukraińskich mieszkańców zastraszyć. Chce, żeby Ukraina się poddała i poszła na ustępstwa. Mówi: stracicie życie, terytoria i gospodarkę, niczego nie zyskując w zamian – ocenia Useinow.
- Natomiast to, co robi Putin z Trumpem jest niesamowite - zauważa w trakcie rozmowy Useinow. - Kiedy mamy tragiczną sytuację w Kijowie i w wielu innych miastach, to amerykańskie elity zajmują się plikami Epsteina. Wychodzi na to, że zawsze znajdzie się jakiś element odwracający uwagę, który będzie wiązał uwagę części społeczeństwa amerykańskiego i przykuwał ją do spraw wewnętrznych albo spraw innych, niezwiązanych z Ukrainą. Akurat, wtedy gdy miliony ludzi zamarza, a Putin dalej robi swoje – puentuje politolog z Krymu
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski