4 nazwiska Polaków w aktach Epsteina. Co wiemy?
W ujawnionych w USA aktach Jeffreya Epsteina pojawiły się polskie nazwiska. Wśród osób wymienianych w dokumentach odnajdujemy nie tylko modelki. Upublicznione materiały rzucają nowe światło na kontakty Epsteina i pokazują, jak szeroki był krąg ludzi zaangażowanych w jego codzienne życie.
Jeffrey Epstein zaczynał w latach 70. jako nauczyciel matematyki w elitarnej Dalton School w Nowym Jorku. Uczył tam choć nie miał wykształcenia. Dziś wiemy, że Epstein studiował matematykę i fizykę na Cooper Union i Uniwersytecie Nowojorskim, ale nie ukończył studiów i nie uzyskał dyplomu.
Dzięki tej pracy Epsteinowi udało się nawiązać kontakty, które szybko otworzyły mu drzwi do fortuny. Ze szkoły został wyrzucony, ale dzięki rekomendacji rodzica jednego z uczniów, Epstein trafił na Wall Street. Do pracy polecił go sam Alan Greenberg - miliarder i wieloletni szef banku inwestycyjnego Bear Stearns. Już w 1976 r. Epstein zaczął pracę w Bear Stearns jako junior trader.
Z czasem założył własny biznes i obsługiwał najbogatszych ludzi na świecie. Jego majątek rósł błyskawicznie. W 2000 r. kupił największą prywatną rezydencję przy Upper East Side w Nowym Jorku. Sukcesywnie nawiązywał też bliskie relacje z wpływowymi ludźmi - m.in. byłym prezydentem USA Billem Clintonem, miliarderem Billem Gatesem czy Richardem Bransonem (Virgin Group). Przez lata był blisko Donalda Trumpa.
Publiczny upadek zaczął się w 2008 r. Epstein przyznał się do przestępstw seksualnych wobec nieletnich. W 2019 r. został ponownie aresztowany. Nie doczekał już jednak procesu - zmarł w celi nowojorskiego aresztu. Oficjalnie stwierdzono, że popełnił samobójstwo.
Z czasem okazało się, że w życiu człowieka, który znajduje się w samym centrum jednej z największych afer w USA, pojawiły się polskie wątki. W aktach udostępnionych przez Departament Sprawiedliwości wyszukać można nazwiska polskich modelek, które korespondowały z Epsteinem. Okazało się również, że nieruchomościami finansisty zarządzał Polak.
Wątek polski w sprawie Epsteina wydaje się wielowymiarowy. Nie jest do końca jasne, jakie relacje łączyły niektóre z osób pojawiających się w korespondencji ze skazanym za pedofilię finansistą. Wirtualna Polska poprosiła poszczególne osoby o komentarz - ich odpowiedzi na nasze pytania znajdziecie poniżej.
Janusz Banasiak
Jedną z takich osób jest Janusz Banasiak. W aktach wyszukać go można po hasłach "John" lub "Janusz". Zdaniem niektórych był jednym z najważniejszych pracowników Epsteina. Przez ponad 20 lat pełnił funkcję zarządcy jego nieruchomości (house manager) na Florydzie i w Nowym Jorku.
Jego rola w życiu Epsteina nie była banalna, szczególnie dla amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości - Banasiak zarządzał kalendarzem spotkań Epsteina, znał hasła do sejfów i kody do alarmów. Z zebranych informacji wynika, że Banasiak miał też płacić kobietom, które były wabione wizją zarobku za masaż. W rzeczywistości stawały się one ofiarami Epsteina - wiele z nich zeznało później, że zostały zgwałcone.
W głośnym procesie Ghislaine Maxwell - wieloletniej partnerki i wspólniczki Epsteina, Banasiak stał się jednym z najważniejszych świadków oskarżenia. Zeznał, że regularnie widywał bardzo młode dziewczyny i wiele z nich wyglądało na nieletnie. Opisywał schemat: dziewczyny wchodziły do domu uśmiechnięte, a po godzinie spędzonej z Epsteinem wychodziły "zdezorientowane, smutne".
Banasiak potwierdził również rolę wspominanej Ghislaine Maxwell. Zeznał, że była ważną postacią w tej historii i często była obecna, gdy przychodziły dziewczyny. Z tego, co wielokrotnie publicznie mówiły ofiary, uwiarygadniała sytuację - to ona wyszukiwała młode kobiety i oferowała im pracę, choć w rzeczywistości wabiła kobiety, które później były gwałcone.
Amerykańska prokuratura federalna przyjęła strategię wykorzystania personelu jako świadków. Banasiakowi (podobnie jak pilotom samolotów Epsteina) zaoferowano immunitet lub odstąpienie od zarzutów w zamian za pełną współpracę i zeznania obciążające głównych sprawców - Epsteina i Maxwell. Śledczy uznali, że Banasiak był "narzędziem" w rękach finansisty, pracownikiem wykonującym polecenia, uzależnionym od wysokiej pensji.
Modelska z Polski
W dokumentach pojawia się również polska modelka. Pisała do Epsteina o problemach z wizą, czynszem czy studiami, prosząc o wsparcie. W jednym z maili stwierdza, że śniła o Epsteinie. W odpowiedzi zapytał ją, "czy był nagi".
Ich ujawniona korespondencja obejmuje lata 2014-2015. Wynika z niej, że ich kontakty miały zarówno wymiar elektroniczny, jak i osobisty: modelka miała odwiedzać USA na jego koszt, m.in. Nowy Jork i prywatną wyspę Epsteina na Karaibach.
W dokumentach jej nazwisko nie zostało zanonimizowane, co - jak podkreślają dziennikarze - sugeruje, że władze USA nie uznały jej za ofiarę ani podejrzaną w żadnym postępowaniu karnym związanym z Epsteinem. Nie ma też wskazówek, że modelka była w jakikolwiek sposób zaangażowana w przestępczą działalność finansisty.
Sandra Kubicka
W dokumentach upublicznionych w USA pojawia się też Sandra Kubicka. Kobieta w rozmowie z WP jednoznacznie odcina się od znajomości z Epsteinem. Z przeglądu korespondencji wynika, że Epstein 2015 r. pytał o nią Faith Kates - współzałożycielkę i długoletnią szefową agencji modelingowej Next Model Management, jednej z największych agencji modelek na świecie.
Epstein pisze krótko, wyrażając zainteresowanie Polką: "Czy Sandra Kubicka jest jedną z twoich (modelek - red.)? Bardzo ładna, widziałem ją w Miami".
- W tamtym okresie byłam dość popularną w Stanach Zjednoczonych modelką. Świadomość, że taki człowiek zwrócił na mnie uwagę i mogłam stać się jego ofiarą, jest dla mnie po prostu przerażająca i obrzydliwa. Nie znałam Jeffreya Epsteina, nigdy go nie spotkałam, a o jego istnieniu i odrażających czynach dowiedziałam się dopiero z doniesień medialnych i z dokumentu na Netflixie - mówi Wirtualnej Polsce.
Wojciech Fibak
Polski tenisista i kolekcjoner sztuki również pojawia się w korespondencji mailowej, o czym informowaliśmy w sobotę. Epstein i Fibak utrzymywali kontakt, umawiając się na spotkania w Paryżu i Nowym Jorku. Przy nazwisku Fibaka widniała adnotacja "Fine Arts Investments".
Wojciech Fibak publicznie potwierdził, że znał Jeffreya Epsteina, określając tę znajomość jako powierzchowną i ograniczoną do środowiska inwestycji w sztukę i nieruchomości. Stanowczo zaprzeczył, by kiedykolwiek przebywał na należącej do Epsteina wyspie lub miał wiedzę o jego przestępczej działalności.
- Podobnie jak wiele innych osób publicznych, należeliśmy do kręgu związanego z inwestycjami w sztukę i nieruchomości. Kontakt z września 2013 r. dotyczył mojej działalności kolekcjonerskiej - powiedział Fibak w rozmowie z WP.
Pełnomocnik Wojciecha Fibaka podkreślił dodatkowo, że jego klient nigdy nie był oskarżony ani podejrzewany o popełnienie jakiegokolwiek czynu zabronionego. Zaznaczył, że znajomość obu mężczyzn miała charakter wyłącznie powierzchowny i nie obejmowała relacji prywatnych ani wspólnych przedsięwzięć.