Sekstaśmy to może być początek. Na Węgrzech startuje walka o wszystko

W sobotę na Węgrzech rozpoczęła się formalna kampania wyborcza, która potrwa aż do zamknięcia lokali wyborczych 12 kwietnia o godz. 19. Wszystko z uwagi na to, że w tym kraju nie ma ciszy wyborczej. Zakazana jest jedynie agitacja w odległości mniejszej niż 150 metrów od wejścia do lokalu wyborczego. Co nas w tym czasie czeka opisuje dla Wirtualnej Polski Dominik Héjj.

Orban pozostaje za plecami MagyaraOrban pozostaje za plecami Magyara
Źródło zdjęć: © PAP
Dominik Héjj
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W obecnym stanie sondażowym największe szanse na zwycięstwo ma TISZA pod wodzą Pétera Magyara. Miejsce drugie przypada Fideszowi. I tak naprawdę tylko dwie partie liczą się w rywalizacji. Ewentualnie dołączyć do nich może skrajna prawica w postaci Mi Hazánk. Nieformalna kampania wyborcza trwa w zasadzie nieprzerwanie od marca 2024 r., to jest momentu, w którym Péter Magyar ogłosił chęć startu w eurowyborach. Od października 2024 r. TISZA prowadzi w sondażach przygotowywanych przez ośrodki niezależne od władzy.

Początek pod dyktando sekstaśmy

W ostatnim czasie dostrzec można zaostrzenie w retoryce i środkach wykorzystywanych w kampanii. Tuż przed jej startem w grze było m.in. straszenie sekstaśmami. Choć o sprawie zrobiło się głośno w całej Europie, przynajmniej na razie filmu nie opublikowano.

Lider TISZY, którego taśmy mają dotyczyć, na starcie kampanii zapewnia, że Węgry nie będą oplakatowane partyjnymi sloganami, partia nie będzie przygotowywała filmów generowanych przez sztuczną inteligencję, a przekaz ma zostać oparty na osobistym kontakcie z wyborcami, wiecach i chodzeniu od domu do domu. Przynajmniej na razie Magyar stawia na przekaz pozytywny, nie wyklucza nikogo ze wspólnoty narodowej. Deklaruje, że wszyscy kochają Węgry i chcą na ich rzecz pracować.

Przekaz opiera na nadziei - na tym, że Węgrzy mają "odzyskać" swój kraj. Poprzez eliminację uprzywilejowanych grup, obiecuje równość w dostępie do zasobów państwa, w tym także przetargów publicznych. W tej opowieści centralne miejsce zajmują pieniądze - te unijne. Uzyskanie do nich dostępu ma być jednym z najważniejszych zadań, które ma spełnić nowo wybrana władza.

Zarówno Fidesz, jak i TISZA, rywalizują o tego samego, niezdecydowanego wyborcę. W badaniach sondażowych wartość ta sięga od 23 do 28 proc. Wśród nich są tacy, którzy nie wiedzą, czy pójdą do urn wyborczych, są też tacy, którzy być może pójdą, ale nie wiedzą jeszcze, na kogo oddadzą głos.

Wbrew danym, które publikują sprzyjające władzy sondażownie, a z których wynika, że Fidesz może cieszyć się stabilną większością, w partii jest świadomość, że TISZA może naprawdę wygrać wybory. Do wyników wewnętrznych sondaży dotarł węgierski dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi. Przewaga partii Magyara, który w piątek, 20 lutego uzyskał oficjalną nominację partii na kandydata na szefa rządu, wynosi 10 p.p.

Fidesz w defensywie

To wszystko stawia Fidesz w trudnym położeniu. Nie jest jednak dalece beznadziejne, jest trudne. Rządzący będą musieli znaleźć sposób dotarcia do nowych wyborców, a mobilizować zarówno własny elektorat, jak i ten nowy. Pewne jest, że ta mobilizacja nie będzie opierała się na koncyliacji, a strachu i wykluczeniu.

Albo jesteś za Fideszem, czyli za pokojem, za "narodowym" rządem, za suwerennością i tanią rosyjską energią, albo jesteś za TISZĄ. Dotychczas w kampanii dominowały te słowa. TISZĘ przedstawiano jako marionetkę Brukseli i Ukrainy. Oskarżano o serwilizm wobec Unii i proukraińskość.

Co istotne, to ostatnie twierdzenie nie ma żadnego potwierdzenia w działaniach Magyara. Stanowiska Fideszu i TISZA w sprawie Kijowa są niemal tożsame, także w zakresie podejścia do wojny, a więc zachowania status quo. Partia Magyara głosuje przeciwko wsparciu finansowemu Ukrainy. Jest także, podobnie jak Fidesz, przeciwna dostawom broni. Chce też natychmiastowego pokoju. Jedyna różnica poleca na tym, że TISZA nie jest przeciwna członkostwu Ukrainy w Unii Europejskiej. TISZA dopuszcza akcesję, ale odrzuca przyśpieszoną ścieżkę.

TISZA jest także oskarżana o chęć odejścia od rosyjskich węglowodorów. Komunikat jest prosty. Ograniczenie rosyjskiej ropy i gazu doprowadzi do biedy. O ile Węgrzy faktycznie za gaz płacą mniej niż np. Polacy, o tyle na stacjach benzynowych muszą sięgać głębiej do portfela. Wszystkie zyski z zakupu tańszej ropy urals pożerają podatki i marże.

Według popularnej węgierskiej strony z cenami paliw – HOLTANKOLJAK, średnia cena benzyny bezołowiowej (95) na 20 lutego wynosi 559,9 forinta, tj. ok. 6,20 zł, natomiast diesla 575,1 forinta, tj. ok. 6,39 zł. Wszystkiemu towarzyszą nie tylko filmy generowane przez AI, ale także kampania plakatowa na ulicach oraz w internecie.

Przekroczona granica

Ta rywalizacja, czasem ostra, poruszała się jednak w jakiejś dopuszczalnej przestrzeni. Czwartkowa publikacja przekroczyła jednak tę granicę. Chodzi o film, jaki został zamieszczony na oficjalnym kanale Fideszu. Towarzyszy mu następujący opis: "Chociaż ten film to wideo wygenerowane przez AI, wojna jest naprawdę przerażająca! Péter Magyar nie chce, abyś widział to nagranie. Nie chce, abyś zobaczył, jak nieodwracalną tragedią jest przystąpienie do wojny. Péter Magyar nie chce, aby stało się powszechnie wiadome, że zawarł układ z Weberem. Z tym samym Weberem, który kilka dni temu powiedział dosłownie: ‘nadszedł moment, aby wysłać żołnierzy, którzy mają flagę UE na swoich mundurach’. Wojna jest realna i tragiczna. Politycy z Brukseli sami przyznali, że przygotowują się do eskalacji. A Péter Magyar nie potrafi powiedzieć "nie" żądaniom Brukseli.

Film utrzymany jest w przygnębiającej, chłodnej tonacji. Przez większość czasu dominuje szarość deszczowego dnia. Widzimy małą dziewczynkę, która wygląda za okno w deszczowy dzień. Pyta: "mamo, kiedy wróci tata?". Kamera pokazuje mamę dziewczynki. Kobieta jest blada, ma podkrążone oczy i zrezygnowany wyraz twarzy. Mechanicznie przygotowuje posiłek, ale jej myśli są gdzie indziej. Dziewczynka dopytuje: - A teraz, gdzie jest? Kamera przechodzi do śmigłowca, w którym siedzą żołnierze z węgierskimi flagami. Dziewczynka mówi: - Kiedy mogę go znowu zobaczyć? Zbliżenie na oczy matki, która mówi "niedługo" i zaczyna płakać. W tym momencie kamera przechodzi na pole. Widzimy zakładnika z zawiązanymi oczami, następnie czwórkę. Klęczą w deszczu w błocie. Podchodzi do nich żołnierz w mundurze ewidentnie wzorowanym na niemieckie mundury z czasów drugiej wojny światowej. Za żołnierzem stoją inni. Już wiemy, że to egzekucja. Strzał. Na ziemi leży kolorowe zdjęcie tej dziewczynki, ewidentnie wypuszczone z dłoni (widać jej kawałek). Wszystkiemu towarzyszy głos: "Nie pozwólmy, aby inni decydowali o losie naszych rodzin.12 kwietnia 2026. Wojna każdemu tylko odbiera. Nie ryzykujmy! Fidesz - pewny/bezpieczny wybór"

Przekaz jest prosty i klarowny. Głosowanie na TISZA doprowadzi do śmierci ojców rodzin. Do wplątania Węgier w wojnę. Viktor Orbán ma jawić się jako jedyny, który do tego nie doprowadzi. W ostatnim czasie premier wielokrotnie podkreślał, że Unia Europejska już zdecydowała o tym, że chce wojny i zamierza ją wypowiedzieć Rosji do 2029 r. Stąd między innymi lider Fideszu podkreśla, że kwietniowe wybory są ostatnimi przed wybuchem wojny.

W piątek swój spot zamieścił z kolei szef biura politycznego Viktora Orbána, Balázs Orbán (zbieżność nazwisk przypadkowa). Są to ujęcia z czterech lat wojny w Ukrainie. Odnajdujemy tam sekwencje z ostrzału szpitala z Mariupola czy ucieczkę ludzi po moście w Irpieniu. Film przedstawia okrucieństwo wojny. Nie towarzyszy mu jednak żadna wzmianka dotycząca rosyjskiego sprawstwa. Jest za to podpis "rzeczywista twarz wojny, z którą lewica nie chce stanąć twarzą w twarz".

Ta wątpliwość dotycząca tego, że politycy Fideszu unikają wskazywania rosyjskiej odpowiedzialności za wojnę nie jest przypadkowa. Badania prowadzone w 2025 r. wskazywały, że w obozie Fideszu i Mi Hazánk dominuje przekonanie, że to Ukraina winna jest wybuchowi wojny. Wyborcy Fideszu częściej też uważali, że Rosja się broni, a nie jest agresorem.

Publikacja tego typu filmu to powrót do narracji z 2022 r. Prostej i sugestywnej. My pokój, oni wojna i śmierć. Chociaż jest to daleko idąca manipulacja, a także dezinformacja, to przekaz taki na Węgrzech dominuje już od początku rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. Viktor Orbán wygrał 2022 r. wybory, twierdząc, że opozycja wyśle żołnierzy do Ukrainy. Pod tym względem wróciliśmy do punktu wyjścia, z tą różnicą, że rządzący mają w zanadrzu sztuczną inteligencję. Przeniesienie kampanii wyłącznie na komponent emocji, szczególnie gdy w grze jest życie najbliższych, najbardziej mobilizuje, także niezdecydowanych.

Co to oznacza w praktyce? Prawdopodobnie czeka nas przejście w kampanijny "stan wojenny". Zarówno Ukraina jak i Unia Europejska będą sugestywnie pokazywane, jako siły dążące do zniszczenia Węgier za wielkie zagrożenie.

Opowieść o strachu będzie nam towarzyszyła już do końca kampanii. Jeśli ktoś nie jest biegły w świecie technologii, otrzyma gazetę, w której ta rzeczywistość zostanie mu wyjaśniona. Już wcześniej w kilku komitetach kolportowano dodatek do gazety, w którym straszono wybuchem trzeciej wojny światowej. Stawka, o którą toczy się rywalizacja, jest bezprecedensowa – to jest zachowanie wpływów budowanych przez szesnaście lat nieprzerwanych rządów. To wpływy polityczne i gospodarcze. By władzę zachować, rządzący użyją wszelkich możliwych metod, by utwierdzić wyborców w przekonaniu, że jest się czego bać. A rozwiązaniem strachu jest właśnie Fidesz.

Dla Wirtualnej Polski Dominik Héjj

Dr Dominik Héjj - politolog specjalizujący się w polityce węgierskiej i autor książki "Węgry na nowo".

Wybrane dla Ciebie
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów