Jak mieszkali kiedyś księża? Ich plebanie były większe od kościołów
Dawniej uważano, że duchowny powinien żyć w otoczeniu splendoru i dostatku. Bogactwo miało budować jego autorytet i potwierdzać powagę wiary. Ta zasada dotyczyła także plebanii, nawet na wsi. Cały artykuł jest dostępny na portalu Wielka Historia.
Od proboszcza oczekiwano, że będzie mieszkał lepiej niż chłopi. Jako "reprezentant Boga" we wsi miał wyróżniać się statusem i stylem życia. Szacunek wiernych miał zaczynać się już od progu jego domu. W praktyce plebania przypominała raczej dwór niż chłopską chatę. Często była największym domem we wsi – "Bożym dworem", obok tego świeckiego. Już z daleka było widać, że to budynek szczególny.
Historycy podkreślają, że to właśnie dach najszybciej zdradzał, że ma się do czynienia z domem księdza, a nie chłopa. Był symbolem statusu. Równie ważny był rozmiar budynku. Chłopska chata miała zwykle jedną izbę i 60–80 m² powierzchni. Plebania była znacznie większa. Standardem były co najmniej dwie izby. Łącznie nawet sześć–siedem pomieszczeń i ponad 100 m² przestrzeni.
To był luksus nieosiągalny dla większości mieszkańców wsi. Zdarzało się, że plebania była większa niż pobliski kościół. Choć niższa, zajmowała więcej miejsca. To także podkreślało jej rangę. Duży metraż miał swoje funkcje. Jedna izba służyła do życia prywatnego, druga do przyjmowania interesantów. Kolejne zajmowała służba.
Źródła z epoki wspominają też o komorach, magazynach bez okien i pieców. Tam trzymano zapasy i sprzęty potrzebne do posługi. Czasem również tam spała czeladź. Do tego dochodziła sień i tzw. cellarium. Była to piwnica albo strych, dodatkowa kondygnacja użytkowa. W chłopskich domach coś takiego niemal nie istniało.