Rząd stracił alibi

Jak wynik wyborów prezydenckich przełoży się na notowania poszczególnych partii? To pytanie powtarzano w niedzielny wieczór wielokrotnie. Odpowiedź może być zaskakująca: Nijak! Tak przynajmniej wynika z najnowszego sondażu Wirtualnej Polski - pisze w komentarzu dla Wirtualnej Polski publicysta Wiesław Dębski.

Obraz
Źródło zdjęć: © WP.PL

Po nadspodziewanie dobrych wynikach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego (46,99% w II turze wyborów prezydenckich) oraz szefa SLD Grzegorza Napieralskiego (13,68% w I turze) w ich sztabach zapanowała euforia. Zapowiadano kolejne wzrosty poparcia, rysowano przyszłe koalicje rządowe, wieszczono możliwość powrotu PiS do władzy. Tymczasem przyglądając się sondażowi WP możemy śmiało powiedzieć, że z tych wielkich nadziei pozostała tylko figa z makiem. Oczywiście na razie, mamy bowiem dopiero pierwsze badanie, nie wiemy jak się poukłada scena polityczna w przyszłości. Dzisiaj politycy numer dwa i trzy, na wyrost nazywani – obok Bronisława Komorowskiego – zwycięzcami tych wyborów, muszą obejść się smakiem.

Przeczytaj też: Omówienie wyników tego sondażu:Kto najbardziej skorzystał na wyborach? Komentarz Piotra Gabryela: Premier Tusk? Czy jednak premier Kaczyński?

Spójrzmy bowiem na fakty: We wspomnianym sondażu PO uzyskała poparcie 43% badanych, PiS zaś 30%. Różnica wynosi więc13 punktów procentowych – o dwa więcej niż przed miesiącem. Ta zmiana mieści się w granicach błędu statystycznego. Co więcej Platforma tym razem uzyskałaby 255 mandatów, a więc przewagę pozwalającą jej samodzielnie rządzić, bez większych problemów w parlamencie.

Roztańczony Napieralski też nie ma powodów do entuzjazmu. Jego partia uzyskała 9% – o jeden więcej niż przed miesiącem. I zaledwie 42 mandaty.

Dla porządku dodajmy, że wciąż nieźle trzyma się premier Donald Tusk (49% ocen pozytywnych, 35% negatywnych), stabilne są notowania rządu (37% ocen pozytywnych, 56% negatywnych).

Nadal więc scena partyjno–rządowa pozostaje w zamrażarce, oczekiwać na cuda nie warto. Lepiej wziąć się do obliczonej na długi marsz roboty. Wybory prezydenckie różnią się bowiem zasadniczo od parlamentarnych. W tych drugich ważne dla wyborców są sprawy programowe – jak rząd będzie wyprowadzał kraj z kryzysu finansowego, jak zostaną podzielone koszty tej operacji. Wyścig prezydencki zaś to głównie konkurs piękności – kandydaci mają się podobać, sprawiać sympatyczne wrażenie i w żadnym przypadku nie odpowiadać na pytania o konkrety. Ewentualnie mogą rozdać ludziom idącym fabryki garść jabłek, bądź pochwalić Edwarda Gierka. Ale to już było, i wróci zapewne dopiero za pięć lat. Dzisiaj notowania PO zależeć będą przede wszystkim od sprawności rządu, PiS i SLD natomiast od tego, czy potrafią znaleźć dobrą formułę swej opozycyjności.

W szczególnie trudnej sytuacji jest Platforma. W czasach, gdy NASZ był premier, a WASZ prezydent (lub odwrotnie) rząd miał alibi (takie sobie, zresztą). Mógł nie podejmować ważnych decyzji, odkładać na półkę wiele projektów ustaw, bo przecież prezydent i tak je zawetuje. Rządowe życie było wygodne i – co tu ukrywać – leniwe. Tak się dalej, Panie i Panowie, rządzić nie da.

Na czas prawdziwego rządzenia trzeba będzie podjąć działania z wyborczego punktu widzenia ryzykowne, bo dotyczące przede wszystkim pieniędzy - państwa i obywateli. Ot, choćby odpowiedź na pytanie czy wychodzenie z kryzysu odbędzie się kosztem grup o mniejszych dochodach (cięcia socjalne, wydłużanie wieku emerytalnego, podnoszenie podatków pośrednich) czy jednak cała operacja opierać się będzie na tak modnej w ostatnich tygodniach sprawiedliwości społecznej. Można na przykład podnieść podatki by zasypać dziurę budżetową - ja jestem za przywróceniem na kilka lat poprzedniej skali podatkowej i wielkości składki rentowej oraz cofnięciem najbogatszym ulgi podatkowej na dzieci - co przyniesie budżetowi około 40 mld zł. Inna opcja to cięcia socjalne, zamrożenie pensji budżetówki czy waloryzacji rent i emerytur. To drugie rozwiązanie będzie bolało zarówno tych, którzy pieniędzy nie dostaną, jak i tych, którzy takie decyzje podejmą.

Jeśli jednak ktoś zdecydował się wziąć całą władzę w swoje ręce, to musi pokazać cóż z tą pełnią władzy chce zrobić. A wyborcy za kilkanaście miesięcy wydadzą swoją ocenę. Dlatego na zmianę notowań głównych partii trzeba jeszcze trochę poczekać.

Wiesław Dębski specjalnie dla Wirtualnej Polski

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Gigantyczny słup ognia w Rosji. Potężny cios Ukraińców
Gigantyczny słup ognia w Rosji. Potężny cios Ukraińców
Awaria lotniskowca USA na Bliskim Wschodzie. Zbliża się do Iranu
Awaria lotniskowca USA na Bliskim Wschodzie. Zbliża się do Iranu
Czesi zabrali głos ws. Polski. Tak o nas mówią
Czesi zabrali głos ws. Polski. Tak o nas mówią
Podły wpis Orbana. Tak napisał o Ukrainie w 4. rocznicę inwazji Rosji
Podły wpis Orbana. Tak napisał o Ukrainie w 4. rocznicę inwazji Rosji
Putin w rocznicę wojny rzuca kolejne oskarżenia względem Zachodu
Putin w rocznicę wojny rzuca kolejne oskarżenia względem Zachodu
Kiedy spodziewać się wiosny? Prognoza na marzec
Kiedy spodziewać się wiosny? Prognoza na marzec
Wielka awaria w Łodzi. Zwołano sztab kryzysowy
Wielka awaria w Łodzi. Zwołano sztab kryzysowy
Obowiązkowe czipowanie psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Obowiązkowe czipowanie psów. Rząd przyjął projekt ustawy
"Cyniczny szantaż". Ostry głos krytyki wobec rządu Węgier
"Cyniczny szantaż". Ostry głos krytyki wobec rządu Węgier
Zdjęcia satelitarne nie kłamią. Myśliwiec na myśliwcu w gotowości
Zdjęcia satelitarne nie kłamią. Myśliwiec na myśliwcu w gotowości
Śmigłowiec rozbił się w Iranie. Są zabici
Śmigłowiec rozbił się w Iranie. Są zabici
4 lata wojny w Ukrainie. Wydanie specjalne "Żeby Wiedzieć"
4 lata wojny w Ukrainie. Wydanie specjalne "Żeby Wiedzieć"