Trwa ładowanie...
Koronawirus informacje
Koronawirus mapa
Polska
Świat
Społeczeństwo
Polityka
Edukacja
Tylko w WP
Innowacje
#DzieńdobryWP
Śląsk
Kraków
Wideo
Najnowsze

Ruszył proces prezesa NIK i Jana Burego. "Na ten moment czekałem trzy lata. Prokurator mija się z prawdą"

Przed warszawskim sądem okręgowym rozpoczął się proces prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego i byłego barona PSL, posła Jana Burego, a także Pawła A. – doradcy prawnego rzeszowskiej delegatury NIK. Wszyscy oskarżeni są o przekroczenie uprawnień, m.in. ustawiania konkursów w Najwyższej Izbie Kontroli.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rozpoczął się proces ws. przekroczenia uprawnień przez prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego (na zdjęciu w sądzie), byłego barona PSL Jana Burego i radcy prawnego NIK Pawła A.
Rozpoczął się proces ws. przekroczenia uprawnień przez prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego (na zdjęciu w sądzie), byłego barona PSL Jana Burego i radcy prawnego NIK Pawła A. (Wirtualna Polska, Fot: Sylwester Ruszkiewicz)

- Nie przyznaję się do żadnych zarzutów w tej sprawie. Będę odpowiadał na pytania sądu i obrońców odnośnie materiałów operacyjnych tylko po odtworzeniu tych materiałów - mówił w specjalnym oświadczeniu Kwiatkowski. - Są to zdania wyrwane z kontekstu, mam wątpliwości do ich legalności oraz autentyczności. Stenogramy sporządzone przez prokuratora różnią się od stenogramów sporządzonych przez biegłych. Zarówno dotyczy to materiałów przypisywanych mojej osobie, jak i innym osobom - argumentował prezes NIK.

Zobacz także: Rytel, rok po tragicznej nawałnicy

- Bezzasadne jest komentowanie wypowiedzi osób, na których podsłuchiwanie sąd nie wyraził zgody. Dlatego na pytania dotyczące kontroli operacyjnej będę opowiadał, jak sąd zweryfikuje kompletność, legalność autentyczność nagrań. Rozpoczynający się dla mnie proces to pierwsza publiczna możliwość, by odnieść się do zarzutów. Na ten moment czekałem trzy lata. Będziemy mogli poznać całość sprawy, a nie tylko z przecieków prokuratury. Proces ujawni, że akt oskarżenia został przygotowany nierzetelnie, a prokurator mija się z prawdą - przekonywał prezes NIK.

Były polityk PSL Jan Bury przed rozpoczęciem procesu. Wirtualna Polska
Były polityk PSL Jan Bury przed rozpoczęciem procesu. (Wirtualna Polska, Fot: Sylwester Ruszkiewicz)

Krzysztof Kwiatkowski był pewny siebie, poprawiał przewodniczącą składu sędziowskiego. I punktował błędy prokuratury w akcie oskarżenia. Sąd zgodził się na transmitowanie procesu. Zarówno prezes NIK jak i były poseł PSL zgodzili się na ujawnienie wizerunku. Jedynie Paweł A. nie chciał tego zrobić. Na samym początku pytano też oskarżonych o sytuację zawodową i zarobki. Krzysztof Kwiatkowski przyznał, że zarabia 14 tys. zł brutto, posiada nieruchomość. Jan Bury przyznał, że prowadzi obecnie własną działalność gospodarczą, która przynosi mu ok 5-6 tys. zł miesięcznie. Ma działkę rolną oraz samochód Audi. Paweł A. jest zatrudniony w delegaturze NIK w Rzeszowie, jako doradca prawny. Zarabia 11 950 zł miesięcznie brutto, posiada również nieruchomości rolne.

Kwiatkowski vs prokurator

- Prokurator napisał, że za moją kandydaturą głosowało 268 posłów PO, PSL i SLD - kontynuował Kwiatkowski. - Prawda jest taka, że za moją kandydaturą głosowali wszyscy posłowie niezależnie od opcji politycznej. Głosowali ci z lewej strony politycznej i z prawej strony sceny politycznej - także z Solidarnej Polski. Jako dowód dołączam imienne wyniki z głosowania. Wyniki są dostępne publicznie, ale prokurator nie sprawdził nawet tego. W akcie oskarżenia, prokurator twierdzi że za głosy PSL-u miałem odwdzięczyć się ludowcom stanowiskami w Izbie. Gdyby odjąć 29 posłów PSL to wychodzi 239 posłów, to większość bezwzględna wynosiła 223 posłów. Prokurator pisze więc nieprawdę - wyliczał Kwiatkowski.

To nie jedyny zarzut wobec aktu oskarżenia. - Prokurator pisze też, że na prezesa NIK wybrano czynnego polityka, nadając tej czynności pejoratywne znaczenie. A przecież po 1989 roku Sejm wybierał na prezesów Izby czynnych polityków. W przeszłości byli to posłowie, senatorowie czy ministrowie w Kancelarii Premiera. Lech Kaczyński i Walerian Pańko to byli parlamentarzyści, Ireneusz Sekuła był posłem, a Janusz Wojciechowski był ministrem w KPRM. Wybór prezesa NIK powinien kształtować się w Sejmie i w Senacie, a nie w budynku prokuratury - argumentował Kwiatkowski.

Jego zdaniem, konkursy w NIK były przeprowadzane w oparciu o przepisy i procedury. - Wszystkie konkursy były przeprowadzane obiektywnie i w oparciu o przesłanki charakterze merytorycznym. W każdym konkursie kierowałem się dobrem NIK - zapewniał szef Najwyższej Izby Kontroli.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się opinią

Share
Slot
Więcej tematów