Rumunia wzywa rosyjskiego ambasadora na dywanik. Chodzi o drony
Rumunia wezwała rosyjskiego ambasadora po znalezieniu na swoim terytorium fragmentów dronów, które - jak twierdzą władze - przyleciały z Federacji Rosyjskiej. Nota protestacyjna została wręczona po potwierdzeniu przez śledczych "niepodważalnych dowodów" na pochodzenie bezzałogowców.
Rumunia wezwała do ministerstwa spraw zagranicznych ambasadora Rosji po tym, jak na jej terytorium znaleziono części dronów, które - jak ustaliły władze w Bukareszcie - przyleciały z Federacji Rosyjskiej.
Fragmenty bezzałogowca spadły we wtorek w okręgu Tulcza, około 5 kilometrów od granicy z Ukrainą, po rosyjskim ataku na ukraińskie porty nad Dunajem. Na miejsce wysłano żołnierzy, którzy potwierdzili, że odnalezione obiekty mogą pochodzić z drona.
Scena jak z filmu akcji. Moment brawurowego ataku w powietrzu
Rumunia wzywa rosyjskiego ambasadora na dywanik
W piątek rumuńskie MSZ poinformowało, że śledczy uzyskali "niepodważalny dowód" na to, że drony nadleciały z Rosji. W związku z tym rosyjski ambasador został wezwany i otrzymał notę protestacyjną.
Tego samego dnia podobną notę wystosowano wobec rosyjskiego ambasadora w Azerbejdżanie. Była to reakcja na uszkodzenie ambasady Azerbejdżanu w Kijowie podczas rosyjskiego ataku na ukraińską stolicę.
ŹRÓDŁO: TVN24