Rosja kontra NATO. Ciągłe podnoszenie poziomu alarmu prowadzi do znieczulenia

Rosja może zaatakować państwa bałtyckie, Polskę lub Finlandię - takie prognozy powtarzane niemal rytualnie, prowadzą do znieczulenia opinii publicznej. Pewne jest jedno - na pełnoskalową wojnę z NATO Rosja może nie mieć sił, gdy walczy w Ukrainie.

Władimir PutinPóki trwa konflikt na Ukrainie, Putin nie będzie w stanie ani odbudować potencjału sprzętowego, ani ludzkiego swojej armii
Źródło zdjęć: © East News
Sławek Zagórski

Maj 2025 roku. Brytyjski think tank, Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych (IISS) ostrzega, że Rosja może odbudować armię do 2027 roku i zaatakować państwo bałtyckie w ciągu najbliższych dwóch lat, jeśli w 2025 roku dojdzie do zawieszenia broni w Ukrainie.

Wrzesień 2025 roku. Mark Rutte, Sekretarz Generalny NATO, ostrzega, że Rosja może zaatakować kraje Sojuszu do 2031 roku.

Listopad 2025 roku. Boris Pistorius, szef niemieckiego MON uważa, że Rosja może być zdolna do ataku na państwo członkowskie NATO już w latach 2028-2029. Równocześnie mówi, że scenariusz pełnoskalowej wojny między Rosją a NATO jest mało realny.

Grudzień 2025 roku. Kyryło Budanow, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego ujawnia dane wywiadowcze sugerujące, że Rosja szykuje się do ataku na kraje NATO. Ocenia, że kraje europejskie powinny być gotowe na rosyjski atak już w 2027 roku, wskazując na plany okupacji państw bałtyckich i ataku na Polskę.

Cel wojny w Ukrainie? "Putin chciał osłabić Europę i NATO"

Posługiwanie się strachem przed rosyjskim atakiem jako narzędziem komunikacji publicznej ma ograniczony sens i w dłuższej perspektywie może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych. Ciągłe podnoszenie poziomu alarmu, bez precyzyjnego określenia zagrożeń w konkretnych horyzontach czasowych, prowadzi do znieczulenia opinii publicznej. Społeczeństwo, które słyszy o "nieuchronnej wojnie", zaczyna traktować takie komunikaty jako element szumu informacyjnego, a nie sygnał do realnego przygotowania.

Militarnie Rosja cały czas jest słabsza od Zachodu

Nie oznacza to, że mówienie o zagrożeniu ze strony Rosji jest bezzasadne. Problem polega nie na samym ostrzeganiu, lecz na jego formie. Rosja jest państwem rewizjonistycznym, które tęskni za dawną potęgą, używa siły jako narzędzia polityki i nie respektuje suwerenności sąsiadów. To fakt potwierdzony wojnami w Gruzji, Ukrainie i podczas działań hybrydowych przeciwko państwom NATO, które niegdyś były w strefie wpływów Kremla.

Jednak budzenie strachu nie jest najbardziej rozsądne. Zwłaszcza że Rosja wciąż nie ma odpowiednich sił i środków, aby otwarcie zaatakować państwa NATO. W tym momencie nie radzi sobie w Ukrainie z utrzymaniem jednego miasta rejonowego i zdobyciem pełnej kontroli nad innym. A przecież uderzenie na sąsiedni kraj wymaga sił bez porównania większych i odpowiedniego zabezpieczenia logistycznego. Należy jednak pamiętać, że wbrew dostrzegalnym słabościom, Rosja posiada szeroki zakres możliwości.

- Już teraz możliwe są działania na mniejszą skalę – dywersyjne, sabotażowe, wykorzystanie "zielonych ludzików" – mówi dr Michał Piekarski, specjalista ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Jednak horyzont czasowy wojny lądowej jest dłuższy. Rosja musi bowiem odbudować i przebudować swój potencjał lądowy pod kątem nowych konfliktów, w innych warunkach oraz co ważne, stworzyć warunki, by ograniczyć ryzyko interwencji państw zachodnich, a zwłaszcza USA.

- To ostatnie już się dzieje, obecna administracja jest wyraźnie skoncentrowana na innych kierunkach. Ale wybory prezydenckie w USA mogą to zmienić. Ponadto musi zostać stworzony pretekst do agresji lądowej, na przykład wywołanie konfliktu wewnętrznego w Estonii czy na Łotwie oraz zniechęcenie państw zachodnich, by udzieliły pomocy. Bo militarnie i technicznie Rosja jest od Europy słabsza, choćby w powietrzu.

Brak sił

Co prawda Rosja rozpoczęła odbudowywanie potencjału swoich oddziałów pancerno-zmechanizowanych, ale to potrwa. Od początku wojny Kreml utracił już prawie 50 proc. przedwojennego parku pancernego, z czego ponad 60 proc. stanowiły maszyny przeznaczone do działań pierwszoliniowych. Sytuacja nie wygląda lepiej w przypadku transporterów opancerzonych i bojowych wozów piechoty. Ich straty sięgają nawet 60 proc. stanu sprzed lutego 2022 r.

Póki trwa konflikt na Ukrainie, Rosjanie nie będą w stanie ani odbudować potencjału sprzętowego, ani ludzkiego. Jednostki zostały wydrenowane do cna. Stąd od lata tego roku Kreml aktywnie formuje nową pulę żołnierzy-kontraktowców i podstawową rezerwę operacyjną, trzymając ją w odwodzie, zamiast natychmiast przesyłać na linię frontu. Nie oznacza to jednak, że posiada odpowiednią liczbę przeszkolonych żołnierzy i duże rezerwy magazynowe. Te są zużywane na bieżąco przez front.

- Pełnoskalowa agresja po to, aby zająć i utrzymać teren jest złożona i wymaga największych środków. To oznacza, że taka operacja nie rozpocznie się bez zamrożenia frontu ukraińskiego i odtworzenia zdolności dywizji wojsk lądowych – mówi dr Piekarski.

- Ale gdy mowa na przykład o zbombardowaniu infrastruktury krytycznej czy celów wojskowych, wówczas to można osiągnąć atakiem bezzałgowców i rakiet, a do tego Rosja zdolności ma już teraz, wystarczyłoby przeprowadzić mniej nalotów na Ukrainę, by przekierować drony i pociski lub użyć okrętów Floty Bałtyckiej czy Północnej. A do tego trzeba pamiętać, że działania hybrydowe już się toczą i do tego zdolności też Rosja ma.

NATO chce zaatakować Rosję?

Z kolei w rosyjskiej narracji strategicznej coraz częściej pojawia się teza o rzekomych przygotowaniach NATO do ataku na Rosję przed 2030 r. oraz o konieczności ewentualnego uderzenia wyprzedzającego. Nie należy jej interpretować jako dowodu na racjonalną analizę zagrożeń, ale też nie można jej całkowicie lekceważyć.

Wedle rosyjskiej narracji państwa NATO chcą przynieść do Rosji zepsutą moralność i siłą narzucić swój światopogląd. A Kreml musi przed tym bronić swoich obywateli, a najlepszą obroną będzie atak uprzedzający.

- Niestety, rosyjscy politycy, generałowie i sam Putin nie są aż tak głupi, najwyraźniej są ciut głupsi. Ich problemem jest irracjonalne postrzeganie świata w kategoriach tęsknoty za potęgą imperium carów i pierwszych sekretarzy. Tęsknią za światem, w którym Rosja ma swoją strefę wpływów, która w ich mniemaniu im się należy, a w ich przekonaniu suwerenność narodów nie istnieje – zauważa dr Piekarski.

- Rosjanie nie uważają narodów byłego bloku wschodniego za niepodległe, by przypomnieć tezy o rzekomej historycznej jedności Rosjan i Ukraińców. Więc niestety mogą podejmować także zbrojne próby zajęcia państw dawnego ZSRR, by zaprowadzić tam siłą swoje porządki. To jest trochę jak rozmowa o seryjnym zabójcy, który morduje z irracjonalnych pobudek – podsumowuje badacz.

Z tego powodu nie można wykluczyć prób użycia siły wobec innych państw postsowieckich lub regionu bałtyckiego, nawet jeśli z militarnego punktu widzenia byłoby to działanie wysokiego ryzyka. Problemem nie jest bowiem brak świadomości kosztów, lecz gotowość do ich poniesienia w imię celów politycznych, które w Moskwie uznawane są za historycznie uzasadnione. To właśnie ten element czyni rosyjskie kalkulacje szczególnie niebezpiecznymi.

Perspektywa pełnoskalowej wojny lądowej pozostaje odsunięta w czasie, póki Rosjanie walczą na Ukrainie. Rosja musi nie tylko odbudować potencjał wojsk lądowych, ale również dostosować go do doświadczeń wyniesionych z Ukrainy, a przede wszystkim stworzyć warunki polityczne sprzyjające agresji. Na razie jednak im się to nie udaje.

Sławek Zagórski dla Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości