Religia czy etyka? Czarnek chce obowiązku, Lubnauer mówi "nie"
Projekt obywatelski "Tak dla religii i etyki w szkole" zakłada, że uczniowie musieliby obowiązkowo wybierać między jednym z tych przedmiotów. Inicjatywa budzi jednak skrajne emocje. Przemysław Czarnek chwali pomysł, z kolei wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer twierdzi, że takie rozwiązanie byłoby niezgodne z konstytucją.
Najważniejsze informacje:
- Katarzyna Lubnauer uważa, że przymusowe wprowadzenie lekcji religii i etyki naruszałoby konstytucję.
- Przemysław Czarnek popiera projekt, ale dostrzega problem braku kadry etyków.
- Projekt zakłada obowiązkowy wybór religii lub etyki i ocenianie tych przedmiotów na świadectwie.
Projekt Stowarzyszenia Katechetów Świeckich czeka na rozpatrzenie w Sejmie od września ubiegłego roku. Organizatorzy naciskają na przyspieszenie prac, a temat wraca do debaty publicznej.
Były minister edukacji Przemysław Czarnek w rozmowie z "Faktem" nie krył poparcia dla inicjatywy. - Ten projekt jest bardzo podobny do tego, który realizowaliśmy za naszych rządów. Naszym zdaniem nie powinno być próżni. Chcieliśmy, żeby uczniowie chodzili albo na zajęcia z religii albo z etyki - wyjaśnił polityk PiS.
Czarnek przyznał jednak, że główną przeszkodą we wprowadzeniu obowiązku jest niedobór nauczycieli etyki. - Nie ma wystarczająco dużo etyków - ocenił.
Przypomniał, że za jego kadencji resort podejmował działania, by ten problem rozwiązać. - Zawieraliśmy umowy z wieloma uczelniami, żeby wprowadziły studia podyplomowe do kształcenia etyków. Etyka miałaby się zaczynać od czwartej klasy wzwyż. Wprowadzana stopniowo, żeby dokształcać nauczycieli - tłumaczył.
- Mnie się ten projekt bardzo podoba i cieszę się, że ma duże poparcie w Sejmie - dodał Czarnek.
Lubnauer: przymus łamie konstytucję
Zupełnie inne zdanie ma obecna wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer. Jej zdaniem zmuszanie uczniów do wyboru między religią a etyką naruszałoby prawo. - Model, w którym rodzice mają pełną swobodę decyzji, czyli mogą zapisać dziecko na religię, etykę, oba przedmioty albo na żaden, jest jedynym rozwiązaniem zgodnym z konstytucyjnym prawem do wychowania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem - powiedziała wiceministra w rozmowie z "Faktem".
Powołując się na orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, wskazała, że oba przedmioty mają charakter formacyjny, czyli wpływają na światopogląd ucznia. - Przymus uczestnictwa w jednym lub drugim przedmiocie byłby niezgodny z konstytucją - zaznaczyła.
Lubnauer broni obecnych rozwiązań, które - jej zdaniem - gwarantują komfort wszystkim uczniom. - Każdy uczeń może czuć się komfortowo, zarówno ten, który chodzi na religię, jak i ten, który z tych zajęć rezygnuje. Nikt nie musi siedzieć na korytarzu czy w świetlicy, czekając na kolejne lekcje - podkreśliła.
Odnosząc się do zarzutów, że brak oceny z religii lub etyki osłabia wychowanie moralne, wiceministra stwierdziła, że szkoła uczy wartości także w inny sposób. - Edukacja moralna nie musi oznaczać przymusowego wyboru między religią a etyką. Wychowanie do wartości odbywa się również na innych przedmiotach i w całym procesie edukacyjnym - podsumowała Katarzyna Lubnauer.
Źródło: Fakt