Relacja z Nuuk. Grenlandia nie chce Trumpa
- W ostatnich tygodniach na ulicach Nuuk pojawiły się anty-trumpowskie plakaty, wokół jeżdżą samochody z flagami Grenlandii, a zwolenników prezydenta USA nazywa się niekiedy zdrajcami – relacjonuje Tomasz Waleński, reporter Wirtualnej Polski, który znajduje się obecnie na miejscu zdarzeń.
Jak opowiadał Tomasz Waleński w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski, w połowie miesiąca prawdopodobnie odbyła się największa demonstracja w historii Grenlandii. – Wzięło w niej udział przynajmniej kilkaset osób, może nawet powyżej tysiąca – mówił podkreślając, że w mieście zamieszkiwanym przez około 20 tys. osób, jest to bardzo wysoka liczba.
Lokalni mieszkańcy stanowczo sprzeciwiają się naciskom ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, który w ostatnich tygodniach próbował wymusić na Danii sprzedaż jej terytorium autonomicznego: Grenlandii. – Wczoraj widziałem też przejazd kilku konwojów, nazwijmy to w ten sposób, samochodów, które głośno trąbiły z flagami Grenlandii. To też na pewno było spowodowane niechęcią do przyłączenia do USA – mówił Tomasz Waleński.
– Grenlandczycy nie chcą do USA, są w tym zgodni, powiedziałbym, że powyżej 90 proc.; takie dane nieoficjalnie tutaj krążą – mówił Tomasz Waleński.
Korespondent WP podkreślał jednocześnie, że mieszkańcy Grenlandii są otwarci na współpracę z USA. W ubiegłym tygodniu Trump wycofał się z postulatu zakupu całej wyspy i na razie zadowolił się zapowiedzią umowy o rozszerzeniu obecności amerykańskich wojsk i odstępie do minerałów. – Przekazanie terenu jest czerwoną linią zarówno dla rządu grenlandzkiego, jak i rządu duńskiego – podkreślał Waleński w programie.