Rechot Rady Pokoju [OPINIA]

Jeśli Donald Trump uzna, że luksusowe hotele w Gazie ma zbudować jego zięć, to tak się stanie. Jeśli uzna, że system bankowy ma nadzorować firma jego syna, tak też będzie. Jeśli zamarzy mu się, żeby w atlasach zmienić nazwę "Strefa Gazy" na "Riwiera im. Donalda J. Trumpa", kto mu w tym przeszkodzi? - pisze Marek Magierowski.

Donald Trump na inauguracyjnym posiedzeniu Rady PokojuDonald Trump na inauguracyjnym posiedzeniu Rady Pokoju
Źródło zdjęć: © East News | SAUL LOEB
Marek Magierowski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Na inauguracyjnym spotkaniu Rady Pokoju w Waszyngtonie Donald Trump wygłosił blisko godzinne przemówienie. Jak na wagę tematyki (odbudowa Strefy Gazy oraz, z grubsza, pokój na Bliskim Wschodzie), był w wyjątkowo radosnym nastroju.

Po raz kolejny kpił sobie z Norwegów, iż nie przyznali mu pokojowej Nagrody Nobla, ale pochwalił ich za zapowiedź zorganizowania następnego spotkania "Board of Peace" (co musiało zdziwić samych adresatów, bo norweski rząd nie ma takich planów). Ogłosił też swoją kwietniową wizytę w Chinach, gdzie miałby oczekiwać "wielkiego spektaklu" na swoją cześć. Reklamował film dokumentalny o swojej żonie, Melanii ("Kina są przepełnione, ludzie wracają, oglądają film dwa, trzy, cztery razy!").

Wpadka Trumpa na inauguracji Rady Pokoju. Nagranie hitem sieci

Kiedy wskazywał przywódców krajów Zatoki Perskiej, zachwycał się ich fortunami. Rozpływał się również nad urodą prezydenta Paragwaju, Santiago Peñi (przekręcając przy okazji jego nazwisko): "Młody i przystojny. Ale ja nie interesuję się młodymi i przystojnymi mężczyznami. Kobietami, owszem". Wreszcie podziękował… terrorystom z Hamasu za to, że zwrócili izraelskim rodzinom zwłoki zakładników: "Kopali, kopali i kopali. Trzeba im oddać, wykonali ciężką robotę" (sic).

Ubaw po pachy

Niektórzy z pozostałych uczestników szczytu dostosowali się do pogodnej atmosfery. Szef FIFA Gianni Infantino, odzierając sam siebie z resztek godności, rechotał przed kamerami i pozował w czerwonej czapce z napisem "USA". Równie rozpromieniony prezydent Argentyny Javier Milei chwycił w pewnym momencie za mikrofon i zaczął śpiewać, wzbudzając zachwyt siedzącego obok Viktora Orbána.

Ubaw po pachy. Bo przecież w całej tej inscenizacji nie chodziło o "pokój na Bliskim Wschodzie", o 1200 Izraelczyków zamordowanych przez Hamas 7 października 2023 r., o 60 tys. Palestyńczyków, którzy stracili życie w wyniku brutalnego odwetu Benjamina Netanjahu, ani o odbudowę zrównanej z ziemią Strefy Gazy. Chodziło o medialny spektakl.

Wystąpienie Trumpa było, mówiąc najoględniej, mętne, nieskładne i niestrawne, ale za to amerykański prezydent raz jeszcze mógł skoncentrować na sobie uwagę bez mała całego świata. Pierwsze jego zdanie? "Bardzo dziękuję, to wielki dzień, tak wielu ludzi to teraz ogląda, głównie z innych krajów".

W blasku fleszy pławili się także zaproszeni goście, dla których była to jeszcze jedna okazja, by pokazać się u boku najpotężniejszego człowieka globu, jako jego "sojusznicy i przyjaciele".

Co ciekawe, spośród 20 państw sygnatariuszy Karty Rady Pokoju, podpisanej 22 stycznia, aż 16 jest uznawanych za "autorytarne" lub jedynie "częściowo wolne" (według Wskaźnika Demokracji Economist Intelligence Unit i Freedom House za 2024 rok).

Tak jak w świecie korporacyjnym używany jest termin greenwashing - na określenie firm, które poprawiają swój wizerunek, "dbając" o ochronę środowiska - tak w tym wypadku moglibyśmy użyć innego neologizmu: Gaza-washing. "Owszem, jesteśmy skorumpowani, ograbiamy i gnębimy własne społeczeństwa, politycznych przeciwników pakujemy do więzień, ale zobaczcie, jak bardzo troszczymy się o los Palestyńczyków i jacy jesteśmy szczodrzy".

Priorytety i drobiazgi

W wystąpieniu Trumpa słowo "miliard" pojawiło się sześć razy. "Palestinian" - raz, w dodatku nie w konteście mieszkańców regionu, lecz "palestyńskich sił policyjnych". Przypomnijmy, że we wspomnianej Karcie Rady Pokoju, nie znajdziemy ani słowa "Palestinian", ani słowa "Gaza". Nie dowiemy się z niej też, jaki miałby być w przyszłości międzynarodowy status Strefy Gazy (zupełnie "nieistotny" drobiazg…), oraz komu (prawnie, nie militarnie) miałyby podlegać Siły Stabilizacyjne (ISF), rozmieszczone w enklawie.

Znajdziemy za to nader ciekawy fragment (Rozdział III, Artykuł 3.1), dotyczący struktury zarządzania Radą:

"Decyzje będą podejmowane przez większość Państw Członkowskich, obecnych i uczestniczących w głosowaniu, i będą podlegać ostatecznej akceptacji przez Przewodniczącego. Przewodniczący ma też decydujące zdanie na temat znaczenia, interpretacji oraz implementacji Karty".

Przewodniczącym Rady Pokoju jest i będzie, nawet po zakończeniu swojej drugiej kadencji, Donald Trump. Zgodnie z zapisami powyższego dokumentu, owe miliardy dolarów, zadeklarowane przez Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy same Stany Zjednoczone, Trump będzie mógł wydawać wedle własnego widzimisię.

Jeśli np. uzna, że luksusowe hotele w Gazie ma zbudować jego zięć, to tak się stanie. Jeśli uzna, że system bankowy ma nadzorować firma jego syna, tak też będzie. Jeśli zamarzy mu się, żeby w atlasach zmienić nazwę "Strefa Gazy" na "Riwiera im. Donalda J. Trumpa", kto mu w tym przeszkodzi?

Plan doskonały. Tym samym, lepiej być jedynie obserwatorem tego projektu, niż brać za niego, nawet częściową, odpowiedzialność. A tym bardziej się do niego dokładać, paradując w czerwonej czapeczce.

Marek Magierowski

Marek Magierowski - Analityk Wirtualnej Polski ds. geopolityki, dyrektor programu "Strategia dla Polski" w Instytucie Wolności, ambasador RP w Izraelu (2018-21) i Stanach Zjednoczonych (2021-24), były wiceminister spraw zagranicznych.

Wybrane dla Ciebie
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przepisy na osiedlach są jasne. Te rośliny są zakazane
Przepisy na osiedlach są jasne. Te rośliny są zakazane
Jest najnowsza prognoza pogody. Wiemy, kiedy w Polskę uderzy prawdziwy gorąc
Jest najnowsza prognoza pogody. Wiemy, kiedy w Polskę uderzy prawdziwy gorąc
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu