WAŻNE
TERAZ

Kobiety z Bieszczad są przerażone. Słowa Tuska mocno zabolały

Startuje Rada Pokoju Donalda Trumpa. "Umiarkowana porażka"

Huczne zapowiedzi zderzyły się z dyplomatyczną rzeczywistością. W czwartek w Waszyngtonie rozpoczęło się pierwsze posiedzenie powołanej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju (Board of Peace). Choć inicjatywa miała gromadzić światowych liderów, swój udział potwierdziło zaledwie pięciu przywódców państw. - Z punktu widzenia samego Trumpa nie jest to sukces – komentuje w rozmowie z Wirtualną Polską Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP w Łotwie i Armenii.

Donald TrumpDonald Trump
Źródło zdjęć: © EastNews | Alex Brandon
Tomasz Waleński

Projekt Donalda Trumpa miał być nowym otwarciem w globalnej dyplomacji, jednak lista gości na inauguracyjnym posiedzeniu w Waszyngtonie jest zaskakująco krótka. Zamiast światowych mocarstw, przy stole zasiądą przedstawiciele Węgier, Indonezji, Albanii oraz Wietnamu. Rumunia zdecydowała się na udział jedynie w roli obserwatora, podobnie jak przedstawiciele Włoch czy Unii Europejskiej.

W Polsce sprawa Rady zyskała głównie rozgłos za sprawą sporu na linii Pałac Prezydencki - Kancelaria Premiera.

Spór przebiegł wedle tradycyjnego podziału dla polskiej polityki. W tle pojawiała się też kwestia opłaty członkowskiej, która wynosić miała nawet miliard dolarów.

Co wyszło z wielkich zapowiedzi Trumpa, że nowe gremium będzie czymś, "czego nigdy wcześniej nie widziano"?

Czym jest Rada Pokoju ?

Cofnijmy się może najpierw do tego, czym owa Rada jest. - Gdy ta Rada zostanie w pełni uformowana, będziemy mogli zrobić praktycznie wszystko, co zechcemy - stwierdził amerykański prezydent, odnosząc się do powołanego przez siebie gremium.

Rada Pokoju - jak się początkowo wydawało - miała się przede wszystkim zająć problemem Strefy Gazy. Organ pojawił się w opublikowanym we wrześniu 2025 r. 20-punktowym planie dotyczącym powojennej Gazy i miałby nadzorować odbudowę palestyńskiej enklawy.

Kto zatem miał stanąć na czele organu? Odpowiedź jest oczywista - Trump.

Z dużej chmury mały deszcz

Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP na Łotwie i w Armenii, w rozmowie z Wirtualną Polską ocenia to wydarzenie surowo.

- Delikatnie mówiąc, nie jest to najlepiej obsadzone grono. Prawdę mówiąc, zgłosiło się pięciu przywódców i to nie najbardziej znaczących, z czego jeden tylko jako obserwator - wylicza dyplomata. - Porównując to z hucznymi zapowiedziami, możemy mówić o umiarkowanej porażce - mówi dyplomata.

- Na razie nie wydaje się, żeby to był wielki sukces - dodaje.

W Waszyngtonie zabraknie zatem pierwszoplanowych postaci światowej polityki. Nawet Izrael, jeden z najbliższych sojuszników USA, reprezentowany będzie jedynie przez ministra spraw zagranicznych (Gideon Sa'ar - red.), a nie premiera Benjamina Netanjahu.

UE reprezentować będzie natomiast komisarz UE ds. Morza Śródziemnego, Dubravka Šuica. Z Polski na spotkanie pojechał, w imieniu Karola Nawrockiego, prezydencki minister Marcin Przydacz.

Kto pojawi się w Waszyngtonie?

Kto zatem pojawi się u boku Trumpa? Największym państwem reprezentowanym na szczeblu przywódcy jest Indonezja.

- Indonezja wykazywała do tej pory najwięcej zaangażowania, zapowiedziała nawet, że przyśle żołnierzy - analizuje Nowakowski. Jako możliwy powód takiego zaangażowania Dżakarty wskazuje na to, że Indonezja jest najludniejszym muzułumańskim krajem świata.

Co z pozostałymi? Albania - podobnie jak Indonezja - może kierować się względami religijnymi.

Viktor Orban? - Tutaj przede wszystkim chodzi o kontekst wyborczy - podkreśla rozmówca Wirtualnej Polski.

Z kolei obecność Rumunii (w roli obserwatora) wynika z obaw o bezpieczeństwo w regionie. - Rozumiem, dlaczego tam przyjechali. Rumuni zabiegają o to, żeby Amerykanie nie wycofali się z ich kraju - podkreśla Nowakowski.

Nie tylko składa ale i cel

Wątpliwości budzi nie tylko lista gości, ale i sam cel spotkania. Były ambasador RP ma wątpliwości, czego właściwie dotyczyć będzie to pierwsze posiedzenie Rady Pokoju..

Pewną nadzieją na merytoryczne działania rady może być jej "ekipa wykonawcza". W zarządzie, obok bliskiego grona Donalda Trumpa, znalazł się m.in. były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair.

To właśnie dzięki temu członkowie nowego gremium będą mieli zajęcie. - Być może ta Rada będzie miała zajęcie dzięki nim. Natomiast w tej chwili mam wrażenie, że z punktu widzenia samego Trumpa nie jest to sukces - podsumowuje Nowakowski.

Tomasz Waleński, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Iran jak Ukraina? "Trump też jest megalomanem"
Iran jak Ukraina? "Trump też jest megalomanem"
Ukraińcy polecieli na Bliski Wschód. Zełenski wysłał zespoły
Ukraińcy polecieli na Bliski Wschód. Zełenski wysłał zespoły
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA